Rady osiedli są przede wszystkim miejscem, gdzie mieszkańcy mogą wyrażać swoje potrzeby, obawy i pomysły dotyczące funkcjonowania osiedla. Dają one szansę na to, by głos każdego członka społeczności był słyszalny, niezależnie od tego, czy chodzi o remonty dróg, bezpieczeństwo, czy organizację wydarzeń kulturalnych. Rady te pełnią więc rolę łącznika między mieszkańcami a urzędnikami miejskimi, ułatwiając przepływ informacji i pomagając lepiej zrozumieć realia poszczególnych dzielnic.
Pierwotnie ideą tworzenie takich rad była chęć współpracy, z założenia rady osiedli miały wspierać magistrat w małych działaniach w konkretnych częściach dzielnic. Tymczasem role nieco się odwróciły i społecznicy często nie tyle wspierały, co wysuwały coraz więcej roszczeń wobec Urzędu Miasta.
Kilka dni temu gruchnęła informacja o tym, że rady osiedli zostaną zlikwidowane i zastąpione radami dzielnic. Tych z założenia miałoby być mniej, ale dzięki temu miałyby większą siłę przebicia i… niewykluczone, byłyby polityczną trampoliną dla osób, które chciałby angażować się w politykę.
To plotka, nie było i nie ma planów likwidacji rad osiedla – twierdzą radni.
O tym, że rady osiedli są potrzebne, mówi radna Małgorzata Wleklak i jak twierdzi, nie ma żadnego pomysłu by je likwidować w Szczecinie. Przyznaje natomiast, że potrzebne są drobne zmiany w funkcjonowaniu, bo są takie miejsca, gdzie nie ma nawet chętnych do zasiadania w radzie osiedla:
– W strukturze miejskiej każdy obszar ma swoje unikalne potrzeby i wyzwania, a rady osiedli są potrzebne – mówi Małgorzata Wleklak, radna miejska i radna osiedla Dąbie. – Dla mieszkańców, którzy chcą aktywnie uczestniczyć w kształtowaniu lokalnej rzeczywistości, rady osiedli stanowią ważny element współpracy z władzami miejskimi. To właśnie rady skupiają społeczników, którzy poprzez swoją działalność starają się poprawiać warunki życia i służyć lokalnej społeczności. Kiedyś mieszkańcy bardziej się integrowali, od czasu pandemii covidowej takie lokalne zaangażowanie jest mniejsze i warto rozmawiać o tym, by to zaangażowanie społeczne było większe – tłumaczy.
W podobnym tonie wypowiada się radny Piotr Kęsik, który wskazuje, że są takie osiedla, gdzie społecznicy chętnie się angażują w działania i chcą pracować dla swoich osiedli. Są natomiast na mapie Szczecina takie osiedla, gdzie nie ma nawet chętnych, którzy chcieliby wystartować w wyborach do rady.
– Wówczas mamy do czynienia z fikcyjnymi radami – komentuje.
Wojciech Dorżynkiewicz mówi bez ogródek:
– Mówienie, że zamierzamy zlikwidować rady osiedli to plotka, dziennikarska kaczka – i zapewnia, że nie ma takich planów.
Jak się mówi w kuluarach, plotkę wypuścili… obecni radni osiedla, gdy tylko dowiedzieli się, że ich kadencja została przedłużona. Uznali to za przygotowanie do drastycznych kroków w przyszłości.