Home Felietony  Koniec świata „wajchowego”
Felietony 

Koniec świata „wajchowego”

288
Foto: Wojciech Suszko/fotopolska.eu

To bardzo zła wiadomość, które może mieć tragiczny wpływ na losy Szczecina. Niektórzy w ogóle na nią nie zwrócili uwagi, inni zbagatelizowali, jeszcze inni przyjęli ją z ironicznym i pogardliwym uśmieszkiem. To błąd. Oby nie sprawdziła się czarna wizja przyszłości stolicy Pomorza Zachodniego w niej zawarta. Wielu do Szczecina przybywa koleją.

Nasz dworzec, na szczęście, nie odbiega już wyglądem od innych, europejskich tego typu przybytków. Zamiast tego przybywający wychodząc przed dworzec główny PKP ze zdziwienia otwierają usta. Patrzą i oczom uwierzyć nie mogą – bo tuż przy dworcu płynie druga najważniejsza polska rzeka. Czy jest gdzieś w naszym kraju drugi taki dworzec położony tuż nad rzeką? Chyba nie ma. Podróżny spogląda w prawo i znowu dech zapiera mu w piersiach. Bo ma przed oczami autentyczne, poniemieckie ruiny w centrum jednego z 16 głównych miast w kraju. I aż mu się ciśnie pytanie na usta: „to tu kręcą wszystkie polskie filmy o wojnie?”. Przytakujemy, nie chcąc go wyprowadzać z błędu i nie śmiąc ujawniać, że te żałosne resztki zabudowy czekają od lat na zagospodarowanie. I chyba jeszcze długo poczekają. Podróżny spogląda w lewo i znowu z jego ust dobywa się okrzyk zdumienia. Tym razem na widok niezwykłej rzeźby, powstałej w 1964 roku i będącej chyba przedstawicielem czystego socrealizomu w polskiej sztuce. To pomnik kolejarza lub „wajchowego” jak mówią niektórzy. Bo cóż on przedstawia ? Posłużmy się opisem z Encyklopedii Pomorza Zachodniego: „pomnik w formie rzeźby ze sztucznego kamienia, na betonowym postumencie z dodatkiem grysu przedstawia półnagiego kolejarza w trakcie przestawiania zwrotnicy. Jego głowa, o wyraźnie zarysowanych rysach twarzy, zwrócona jest w stronę budynku dworca”. I to ta zwrotnica, czyli „wajcha” jest kluczowa dla tego obiektu.

Bo jedna ze szczecińskich legend mówi, że jeżeli „wajchowy” przegnie ją do ziemi w swoim kierunku, to Szczecin ulegnie zagładzie. Jak odegnie ja w stronę dworca, to upadnie PKP w całym kraju. Jeżeli natomiast pomnik ulegnie zniszczeniu, to nastąpi koniec świata. Rzeźba ta obłożony jest też klątwą przez skrzywdzonych przez PKP – tych, którzy spóźnili się na pociąg, tych, których pociąg miał gigantyczne opóźnienie oraz tych, którzy zatruli się dworcowym bufecie. I teraz nagle lokalne media informują, że na rzeźbie pojawiły się pęknięcia! Po obu stronach lewej nogi figury pojawiły się dwie długie rysy. Miejscy urzędnicy zapowiedzieli przeprowadzenie wizji lokalnej. Ale to za mało! Bo nie oznacza to, że znajdą się pieniądze na naprawę! Skąd te rysy? Jedną z przyczyn mogą być prace związane z przebudową ulicy i torowiska prowadzone od wielu miesięcy na zlecenie Tramwajów Szczecińskich. Spółka twierdzi jednak, że to nie jej wina a teren, na którym stoi pomnik „jest poza zakresem prowadzonych robót”. Ale przecież np. drgania wywołane przez maszyny mogły mieć wpływ na powstanie pęknięć. Specjaliści twierdzą, że nie są one trudne do naprawienia. Podobna sytuacja już miała miejsce w przeszłości. Pod koniec lat 90. ubiegłego wieku nogi „wajchowego” były mocno popękane, co groziło zniszczeniem pomnika. Brakowało mu też fragmentu lewej ręki. Renowację siłami Zakładu Usług Komunalnych przeprowadzono na przełomie 2001 i 2002 roku. Na co więc teraz czekamy? Nie można dłużej zwlekać kiedy grozi nam realna wizja zagłady świata! W okolicach pomnika podobno już zauważono przedstawicieli pewnych sekt, związków wyznaniowych, czarowników im szamanów wieszczących od dawna rychły upadek naszej cywilizacji. Na razie po kryjomu odprawiają oni różnego rodzaju egzekwie oraz inne rytuały czy ceremonie budząc przerażenie maluczkich oraz zdziwienie i uśmieszki wykształconych oraz oświeconych. Kolejarz staje się powoli obiektem kultu, podobnie jak kilka miesięcy temu niejaki kot Gacek urzędujący na ulicy Kaszubskiej, o którym pisano na całym świecie. On jednak nie był wysłannikiem, zwierzęcym sms-em zbilżającej się katastrofy. Jeszcze jest czas, aby to wszystko naprawić i zatrzymać zegar zagłady. W tych działaniach powinno nam przyświecać hasło: „niech się zlitują różne bogi i uratują „wajchowemu” nogi” lub „to nie żadne tam jakieś sratatata, powstrzymajmy koniec świata”. Tak niewiele trzeba…

Powiązane artykuły

Felietony 

Jesteśmy przygotowani, samolotów wyglądamy

Wiem, wiem, niektórzy stwierdzą, że ten temat jest już „ograny”, że już...

Felietony 

Mamy plac WOŚP. Mogło być święto, a wyszło jak zawsze…

Doskonała pogoda, świetna inicjatywa, radość i entuzjazm. Wczoraj świętowano na Łasztowni, teraz...

AktualnościFelietony Lifestyle

Ta marka na zawsze odmieniła lodowy i kawiarniany biznes w Szczecinie

Pisząc o szczecińskich lodach i lodziarniach nie sposób pominąć Castellari. To marka...

Felietony Lifestyle

Kakao z lat 80-tych

Przechodziłem właśnie Jagiellońską, gdy moja ciekawość kazała mi skręcić w Bolesława Śmiałego,...