Przed meczem w obu zespołach była pełna mobilizacja. King w ubiegłym tygodniu w końcu zwyciężył po dwóch porażkach z rzędu. Arka od kilku spotkań była niepokonana. Na trybunach licznie zasiedli fani gospodarzy, a gości dopingowała delegacja z Gdyni. Wszyscy podstawowi zawodnicy obu ekip byli zdrowi i gotowi do walki o zwycięstwo.
Koszykarze obu zespołów bardzo ofensywnie rozpoczęli spotkanie. Grali szybko, byli aktywni i prezentowali znakomitą skuteczność rzutów. W zespole gości wyróżniał się Okauru, potrafiący znaleźć sobie miejsce do samodzielnych akcji. Szczecinianie zaprezentowali świetną skuteczność rzutów za trzy punkty. Aż sześć trafiło do kosza gdynian. Na wyróżnienie wśród gospodarzy po pierwszej kwarcie z pewnością zasługiwał doświadczony Przemysław Żołnierewicz. Efektywność obu drużyn było widać po wyniku, który widniał po pierwszych dziesięciu minutach – 33:27 dla Kinga.
Druga kwarta rozpoczęła się od trzech niecelnych rzutów z obu stron, co w końcu przełamał Żołnierewicz. Kolejne akcje pokazały, że skuteczność mocno spadła względem pierwszej kwarty. Niecelne rzuty za trzy punkty, błędy w rzutach wolnych, sporo fauli. Po festiwalu nieskuteczności w końcu Gielo kapitalnie trafił z daleka. Zawodnicy ze Szczecina byli bardziej ruchliwi i grali w kontakcie z rywalem, o czym świadczy między innymi ilość wykonywanych rzutów wolnych (aż 16). Do przerwy King prowadził z Arką 50:42. Kibice mogli być zadowoleni będąc świadkami ciekawego widowiska.
Początek trzeciej kwarty przyniósł dwie „trójki”. Najpierw trafił King, a chwilę później błyskawicznie odpowiedzieli goście. W tej części gry ponownie było dużo błędów w akcjach ofensywnych, niecelnych rzutów i fauli z obu stron. Wilki próbowały trafić z daleka, ale w większości piłka lądowała jedynie na obręczy. Na dwie minuty przed końcem trzeciej kwarty koszykarze przełamali niemoc w rzutach z daleka. Najpierw dla Kinga trafił Egner, a po chwili odpowiedział Ramey. Bardzo wyrównane 10 minut zakończyło się wynikiem 20:19 dla gospodarzy.
Po trzech minutach ostatniej części gry, King roztrwonił kilkupunktową przewagę. Dopiero przerwa w grze, o którą poprosił trener Majcherek rozruszała Wilki. Zaczęli rzucać celnie, a goście atakowali nieefektywnie. Końcówka meczu była niezwykle nerwowa. Na trzy minuty przed końcem było 77:77. W decydującym momencie kapitalnie za trzy punkty rzucił Novak. Natychmiast o przerwę poprosił szkoleniowiec gdynian. Pod koniec Jovan Novak trafił jeszcze dwie „trójki” pod rząd i King zwyciężył.
Ci co postanowili przyjść do Netto Arena, żeby obejrzeć mecz Wilków z Arką z pewnością się nie zawiedli. Byli świadkami emocjonującego spotkania, w którym szczecinianie wygrali 90:81.