Home Kultura Czy Orfeusz odnajdzie się w piekle? O tym przekonamy się już w piątek
Kultura

Czy Orfeusz odnajdzie się w piekle? O tym przekonamy się już w piątek

145

Już tylko godziny dzielą nas od najnowszej premiery w Operze na Zamku. W najbliższy piątek szczecińska publiczność po raz pierwszy zobaczy „Orfeusza w piekle” Jacques’a Offenbacha w reżyserii Jerzego Jana Połońskiego. 

„Orfeusz w piekle” Jacques’a Offenbacha to jedna z najsłynniejszych i najzabawniejszych operetek wszech czasów. W tej zwariowanej parodii muzycznej wszystko jest na opak, a historia bohaterów układa się przewrotnie, inaczej niż w mitycznym oryginale. 

– Zanim zacząłem robić operetki, a to moja druga w życiu, to byłem absolutnie przekonany, że to absolutnie nie ma sensu. Ale teraz wiem, że ma, pod warunkiem, że zaczniemy to robić po nowemu, nie w sposób nowoczesny, udziwniony, ale używając innych środków wykonawczych, realizacyjnych, inscenizacyjnych i że to może być ciekawy pomost pomiędzy operą a musicalem – zwierza się Jerzy Jan Połoński, reżyser spektaklu.

Jest intryga, żart, ironia i całe mnóstwo komicznych, frywolnych zdarzeń z niezapomnianym „piekielnym galopem” z II aktu, czyli słynnym kankanem.

– Są takie utwory w „Orfeuszu w piekle”, np. kankan, że wierzę, że na jednym obejrzeniu się nie skończy, że widz, który będzie chciał czerpać z nich jeszcze więcej frajdy, to przyjdzie jeszcze raz i jeszcze raz. Bo mówiąc kolokwialnie – napchałem tego, ile mogłem (śmiech). Każdy akt jest w inny sposób inscenizowany, więc w każdym obrazie mamy inny ruch, czasem pod kamerę, momentami Kabaret Olgi Lipińskiej. Także chór ma co robić, jeśli chodzi o ruch. A kto zatańczy słynnego kankana? Wszyscy! Także piekielne zombie – mówi Karol Drozd, choreograf.

W inscenizacji Opery na Zamku świat antyczny zastąpi świat mediów – produkcji telewizyjnych, filmowych, internetowych, a akcja rozegra się wśród aktorów, celebrytów i gwiazd popkultury. Olimp stanie się wielkim show telewizyjnym, ziemia serialem paradokumentalnym, piekło – niskobudżetowym horrorem z przerysowanymi postaciami ze znanych filmów. Scena zamieni się w studio filmowe, a publiczność będzie obserwatorem wyświetlanej na dużym ekranie „wizji na żywo”.

– Świat mediów musi być bardzo efektowny, „kupujący” widza, a jednocześnie trochę nic nieznaczący – taki efekt video klipu, czyli coś widzimy, przeżywamy i szybko o tym zapominamy. Moją scenografię będą Państwo widzieć tak, jak widzą ci, którzy siedzą przed telewizorem. Będzie to scenografia teatralna, która udaje telewizyjną. Duża tu zasługa oświetlenia. A kamera jest tylko dodatkiem, smaczkiem – zaznacza Wojciech Stefaniak, scenograf.

Innym wartym dostrzeżenia walorem tej operetki będą kostiumy, przygotowane przez Annę Chadaj, a reprezentujące trzy zupełnie odmienne wobec siebie światy.

– Świat celebrytów to jest świat blasku, cekinów, brokatu. Świat telewizji to dla mnie nawet trochę świat sitcomu, ale bardzo kolorowy. Natomiast ostatni świat to filmy klasy C i kiepskie horrory – przyznaje kostiumografka.

Premiera „Orfeusza w piekle” jest częścią obchodów Roku Jacka Nieżychowskiego, który w tym roku skończyłby 100 lat.

– Dlatego chcemy zaakcentować ten jubileusz gatunkiem, który był Mu szczególnie bliski i od którego zaczynał, kiedy zakładał w 1956 roku Teatr Muzyczny. Wiedziałem, że to musi być operetka, ale jaka? Na pewno nie ta z tych pierwszych, bo już je pokazywaliśmy kilka lat temu, niektóre mamy w swoim repertuarze. I czy operetka jest w stanie przetrwać? Pomyślałem sobie, że jest jeden tytuł, który się teraz nadaje, ta rywalizacja w chmurach z tym, co w podziemiach. Jednocześnie chcieliśmy zderzyć nas, widzów, z potrzebą zbiorowej wyobraźni, której ulegamy, i – nie boję się tego powiedzieć – bywa dość groźna, ponieważ ma potężny potencjał manipulacji naszymi myślami czy gustami. Mówię o świecie mediów, świecie zbiorowej wyobraźni, która może być wykorzystana w niecnym zamiarze. Dlatego chciałem pokazać świat, który jest binarny – z jednej strony widzimy to, co dzieje się na scenie, z drugiej – jest tam ktoś z kamerą i pokazuje, co na niej się dzieje, w innej konwencji. Prawdziwa sztuka jest rozrywkowa i nie bójmy się tych pojęć, bo one nie są przeciwstawne. Rozrywka nie musi być nadmiernie ludyczna, mało ambitna, bo to nie jest prawda – podkreśla Jacek Jekiel, dyrektor Opery na Zamku.

Powiązane artykuły

Kultura

Już jutro rusza festiwal Słyszę Dobre Dźwięki!

Już od jutra, aż do niedzieli, Filharmonia zaprasza wszystkich szczecinian na czwartą...

Kultura

Wczoraj w Teatrze Letnim mogliśmy się cofnąć do czasów Abby

Wieczór zapowiadał się gorąco, nie tylko pod względem auty, ale i w...

LifestyleKultura

Taki będzie długi weekend w Szczecinie

Na najbliższy długi weekend wcale nie trzeba wyjeżdżać za miasto, aby wspaniale...

KulturaLifestyleTurystyka

Grzeszczak, Lanberry, Zalewski i wielu innych. ONI wystąpią podczas finału regat The Tall Ships Races!

Czwarty szczeciński finał regat The Tall Ships’ Races odbędzie się już za...