Home W regionie Baner na dostawczaku w Choszcznie wywołał panikę. Dotarliśmy do autora, jego historia szokuje
W regionie

Baner na dostawczaku w Choszcznie wywołał panikę. Dotarliśmy do autora, jego historia szokuje

310
baner samochód choszczno

Od kilku dni w Choszcznie dzieje się coś, czego nie da się „nie zauważyć”. Na ulicach pojawił się samochód dostawczy oklejony ogromnym banerem, którego treść wbija w ziemię. Mieszkańcy zatrzymują się, robią zdjęcia, patrzą po sobie z niedowierzaniem. Nie dlatego, że to kontrowersyjna reklama. Tylko dlatego, że komunikat dotyka jednego z najbardziej przerażających tematów: sugeruje wykorzystanie seksualne dziecka.

Treść baneru jest uderzająco bezpośrednia. Padają wprost słowa o molestowaniu, jest apel do rodziców, którzy mieli zgłaszać sprawę w jednej z lokalnych szkół, jest przekaz o tym, że „dziecko nie było jedyne” i że tylko wspólne działanie może zatrzymać sprawcę. To komunikat, który działa jak syrena alarmowa. Nikt nie przechodzi obojętnie. I właśnie dlatego Choszczno w kilka godzin zaczęło żyć w napięciu, którego nie da się już „odkręcić”.

POSZUKUJEMY rodziców, którzy zgłosili do jednej z choszczeńskich szkół fakt molestowania ich dziecka przez kierowcę szkolnego autobusu. Wasze dziecko nie było jedyne, tylko razem możemy go zatrzymać, tylko razem uchronimy kolejne dzieci przed cierpieniem – czytamy na banerze.

Ludzie chcą odpowiedzi natychmiast. Bo kiedy w przestrzeni publicznej pojawia się tak poważny zarzut, automatycznie pojawia się gniew i potrzeba reakcji: „jak to możliwe?”, „kto to zrobił?”, „czy nasze dzieci są bezpieczne?”.

Tylko że jest też druga strona tego samego medalu, o której w takich chwilach wiele osób nie chce słyszeć: baner, nawet najbardziej dramatyczny, nie jest dowodem. To przekaz. Może być desperackim wołaniem o pomoc, próbą dotarcia do innych osób, które milczą. Może być sygnałem alarmowym, który pojawia się wtedy, gdy ktoś ma poczucie, że instytucje zawiodły.

Ale równie dobrze może być narzędziem nacisku, elementem konfliktu albo oskarżeniem, które nie zostanie potwierdzone. W sprawach przemocy seksualnej wobec dzieci wszystko jest skrajne: emocje są skrajne, konsekwencje są skrajne, a ryzyko pomyłki jest katastrofalne. Jedno nieostrożne słowo może uruchomić nienawiść wobec niewłaściwej osoby. Jeden niezweryfikowany trop może roznieść życie ludziom, którzy nie mają z tym nic wspólnego.

Choszczno stoi dziś w miejscu, w którym łatwo zrobić najgorszą rzecz: pomylić strach z pewnością.

„POLICJA NIC NIE WIE?” Mieszkańcy w szoku, bo oficjalnie… brak zgłoszeń

Z ustaleń wynika, że jeszcze wczoraj policja nie odnotowała zawiadomienia o takim pojeździe. To informacja, która wielu mieszkańców dodatkowo rozpala. Bo skoro ludzie widzą baner, skoro temat wisi w powietrzu, skoro wszyscy o tym mówią – to jak to możliwe, że formalnie nikt tego nie zgłosił lub dlaczego służby nie zajęły się sprawą z urzędu?

To może znaczyć kilka rzeczy, a każda z nich jest niepokojąca. Może to oznaczać, że ludzie się boją i wolą „tylko rozmawiać”. Może to oznaczać, że ktoś uważa, iż instytucje i tak nic nie zrobią. Może to oznaczać, że sprawa dotyczy dawnych wydarzeń, które wracają w nowej formie. Może wreszcie oznaczać, że baner jest próbą wymuszenia reakcji poprzez szok.

Problem w tym, że dopóki sprawa nie wejdzie na tory formalne, miasto będzie żyło w chaosie. A chaos jest paliwem dla plotek.

„JESTEŚMY W DESPERACJI”. Autor baneru przerywa milczenie i opowiada historię, po której trudno zasnąć

Udało nam się skontaktować z autorem akcji. Jego relacja jest wstrząsająca. Opowiada o tragedii, która – w jego słowach – miała dotknąć jego rodzinę wiele lat temu. W tej historii powtarzają się mechanizmy typowe dla przemocy seksualnej wobec nastolatków: zdobywanie zaufania, budowanie zależności, „tajemnice”, izolowanie, stopniowe przekraczanie granic.

To nie jest opowieść o jednym momencie. To narracja o procesie, który mógł trwać długo i zostawić ślad na całe życie. W relacji pojawia się też element, który w małych miastach działa jak podcięcie nóg: przekonanie, że sprawca miał być osobą „znaną”, „osadzoną”, że miał mówić wprost, że „nikt mu nic nie zrobi”.

Takie zdania, nawet jeśli są tylko cytatem w relacji, dla ofiary nie są zwykłymi słowami. One są narzędziem kontroli. One zamieniają strach w ciszę. I sprawiają, że człowiek przez lata nie mówi nikomu, bo jest przekonany, że nikt nie uwierzy albo że walka i tak nie ma sensu.

W relacji autora pojawia się wątek formalnej próby podjęcia tematu w prokuraturze, która miała nie zakończyć się postępowaniem z powodu przedawnienia. To jeden z najbardziej okrutnych paradoksów takich spraw: ofiara często potrzebuje lat, by w ogóle nazwać to, co ją spotkało. A kiedy wreszcie jest gotowa mówić, system odpowiada: „jest za późno”.

– Sprawa trafiła do Prokuratury, ze względu na znajomości z potencjalnym sprawcą, poprosiliśmy o prowadzenie sprawy przez inną prokuraturę, tematem zajmowała się prokuratura w Gryfinie. Z perspektywy czasu myślę, że zbyt wcześnie, (…) nie była na to gotowa. Prokuratura nie wszczęła postępowania ze względu na przedawnienie karalności i będę szczery, dość „nieprzychylną” opinię biegłej sądowej. Odwołaliśmy się, ale sprawę oddalono – relacjonuje autor banerowej akcji.

„CIEŃ PODEJRZEŃ NAD SYSTEMEM”. Wątek Choszczna, szkoły i praca z dziećmi: tu zaczyna się temat, który powinien zamrozić wszystkich

Najbardziej wstrząsające w całej sprawie jest to, że w tle pojawia się sugestia dotycząca pracy związanej z dziećmi i dowozem uczniów, w tym tych wymagających szczególnej opieki. Nie chodzi o szczegóły personalne — nie podajemy nazwisk ani danych. Ale sam fakt, że taka narracja pojawia się publicznie, jest dla społeczności jak cios.

Bo jeśli w jakimkolwiek momencie istniał sygnał ostrzegawczy, jeśli ktokolwiek złożył skargę, jeśli gdzieś pojawiła się informacja, którą można było potraktować poważnie, a mimo to dana osoba miała dalej funkcjonować blisko dzieci – to przestaje być temat jednostkowy. To staje się pytaniem o procedury, o odpowiedzialność, o instytucje.

W takich sprawach samorząd, szkoły i jednostki publiczne nie mogą działać „na słowo honoru”. Tutaj musi działać zasada: bezpieczeństwo dzieci jest pierwsze. Zawsze.

Tymczasem osoba, która miała skrzywdzić dziecko, pracowała cały czas w strukturach samorządowych, jako pracownik gminny.

– Pojechaliśmy zrobić mały wywiad. Odwiedziliśmy dyrektorkę jednej ze szkół, ówczesnego kierownika Biura Obsługi Szkół Samorządowych w Choszcznie, aktualnego burmistrza i MGOPS. Osobiście rozmawialiśmy z (…) odpowiedzialnym za Biuro Obsługi Szkół Samorządowych, który przyznał, że decyzja o przesunięciu (…) do gminy była dla niego zaskoczeniem, nikt w tym temacie z nim nie rozmawia – relacjonuje nasz rozmówca.

– Za radą znajomego policjanta, rozpoczęliśmy poszukiwanie innych ofiar, zorganizowaliśmy z grupą moich przyjaciół 1 września 2025 roku akcję informacyjną przed szkołami w gminie Choszczno. Było to dla mnie bardzo stresujące i trudne przeżycie, ale w rezultacie dodało mi to bardzo determinacji. Rozmawialiśmy z wieloma osobami, które bardzo pozytywnie odniosły się do naszej akcji. (…) nie odważyła się tam pojechać, ale po wszystkim dużo rozmawialiśmy i wtedy przyznała się, że (…) sam jej powiedział o skardze na niego, która wpłynęła do szkoły w Choszcznie w sprawie molestowania niepełnosprawnego dziecka. Nie pamiętała niestety, o którą szkołę chodzi i w jakim czasie to było – wspomina.

„CHOSZCZNO NA ROZDROŻU”. Teraz rozstrzyga się coś więcej niż jedna historia

Dziś Choszczno przechodzi test, który nie jest łatwy dla żadnej społeczności. Test odpowiedzialności. Test tego, czy miasto potrafi jednocześnie reagować na alarm i nie wpaść w histerię. Czy potrafi ochronić dzieci i nie skrzywdzić niewinnych. Czy potrafi odróżnić krzyk od dowodu.

Nasz rozmówca wskazuje, że od dawna prowadził rozmaite analizy, związane z transportem uczniów na terenie gminy Choszczno. Ma podejrzenia, że władze miejskie mogły wiedzieć o skargach czy podejrzeniach, ale skończyło się na przeniesieniu kierowcy z jednego stanowiska na drugie.

Dlaczego w tej sprawie nie wpłynęło zawiadomienie do organów ścigania?

– Podejrzenie o tuszowanie pedofilii przez gminę to bardzo ciężkie zarzuty i na razie bez dowodów nie zgłaszamy tego faktu. Natomiast samo przeniesienie w okolicznościach, w których się odbyło, jest oznaką co najmniej niegospodarności. To, co muszę dodać. (…) wielokrotnie powtarzał że „w Choszcznie to nic mu nikt nie zrobi”. Poza gminą ma też znajomości w lokalnej policji. Kiedy cała sprawa wyszła, napisałem do (…) SMS: bez pogróżek, bez niczego, co mogłoby stanowić podstawę do interwencji. Tego SMS-a mam do dzisiaj. (…) poszedł z tym do jakiegoś policjanta, dostałem telefon z komendy w Choszcznie, wypytywał mnie o to, co i kto wie. (….) prawdopodobnie był z nim, w tle było słychać szepty, po analizie uznałem to za próbę zastraszenia, domyślam się że Policjant przekazał moje dane (….) przez co naruszył ustawę o ochronie danych. W temacie złożyłem także zawiadomienie, które obecnie jest w prokuraturze – mówi autor banera.

Przyznaje, że jest zdeterminowany, żeby tę sprawę doprowadzić do końca.

– Wiem, że jeśli tego nie zrobię, ktoś inny będzie musiał przeżywać to, co (…) przeżyła w dzieciństwie i co teraz oboje przeżywamy. Stąd też nasz apel do rodziców, którzy złożyli tę skargę do szkoły, jeśli do nich dotrzemy, prokurator będzie zmuszony podjąć śledztwo.

Powiązane artykuły

W regionie

Prezes Zakładów Chemicznych Police odwołany! Kadrowe trzęsienie ziemi w Grupie Azoty

W Zakładach Chemicznych Police, spółce zależnej Grupy Azoty, doszło do zmiany na...

małgorzata rychel - radna kołbaskowo
W regionie

Superurząd wraca. Jeden głos może zdecydować ogromnym zadłużeniu gminy Kołbaskowo

Temat budowy Gminnego Centrum Usług w gminie Kołbaskowo, przez wielu uznawany jeszcze...

to małe miasto znów stanie się stolicą świata. przyjadą himalaiści, rekordziści i podróżnicy
W regionie

To małe miasto znów stanie się stolicą świata. Przyjadą himalaiści, rekordziści i podróżnicy

Przez pięć dni Gryfino zamieni się w miejsce, z którego wyruszyć będzie...

droga lód
W regionie

Asfalt za świeży na zimę? Nowa droga w gminie Kołbaskowo wywołała konsternację

Oficjalne otwarcie nowej drogi gminnej łączącej Rajkowo z Będargowem miało odbyć się...