Ogromne emocje, gole, a do tego sceny, które nie powinny mieć miejsca na żadnym stadionie. Mecz Betclic 3. Ligi pomiędzy Flotą Świnoujście a Elaną Toruń zakończył się remisem 2:2, ale sportowa rywalizacja zeszła na dalszy plan. Wszystko przez starcia pseudokibiców, które wywołały chaos na stadionie.
Spotkanie rozegrane na Stadionie Miejskim im. Leszka Zakrzewskiego od początku było niezwykle zacięte. Na boisku nie brakowało walki, a wynik zmieniał się jak w kalejdoskopie. Ostatecznie drużyny podzieliły się punktami po remisie 2:2, choć gospodarze mogą czuć spory niedosyt.
Jednak to, co wydarzyło się w trakcie meczu, sprawiło, że o spotkaniu mówi się dziś głównie w kontekście skandalu.
W drugiej połowie meczu sytuacja na stadionie wymknęła się spod kontroli. Około 65. minuty grupa kibiców Elany sforsowała ogrodzenie oddzielające trybuny od boiska i wtargnęła na murawę. Według relacji świadków ich celem było zerwanie flagi należącej do gospodarzy.
Ten gest wywołał natychmiastową reakcję drugiej strony. W krótkim czasie na płycie boiska doszło do bezpośredniego starcia między środowiskami kibicowskimi obu drużyn. W tle pojawia się także wątek niedawnych relacji kibiców Elany z fanami Pogoń Szczecin, o którym głośno w środowisku kibicowskim.
Na stadionie pojawili się policjanci, którzy próbowali opanować sytuację i oddzielić skonfliktowane grupy. Mimo ich obecności emocje długo nie opadały, a atmosfera na trybunach pozostawała napięta. Z powodu zamieszania i przerw w grze sędziowie zdecydowali się doliczyć aż 13 minut do regulaminowego czasu spotkania.
Nerwowa końcówka przyniosła jeszcze jeden zwrot akcji. W doliczonym czasie gry Elana Toruń zdołała zdobyć wyrównującą bramkę, dzięki czemu wywiozła ze Świnoujścia jeden punkt. Po 24 kolejkach torunianie zajmują czwarte miejsce w tabeli i tracą zaledwie dwa punkty do drugiej Polonia Środa Wielkopolska. Flota Świnoujście plasuje się na piątej pozycji, choć ma jeden mecz rozegrany mniej i dziewięć punktów straty do niedzielnego rywala.