Gdy ceny lunchów w centrum Szczecina coraz częściej sięgają 40–50 zł, jedna z lokalnych restauracji postanowiła wrócić do podstaw: prostego menu, sezonowych składników i ceny, która przypomina bardziej szkolną stołówkę niż modne bistro.
W dobie kulinarnego „wow” – pianki z buraka, emulsje z fermentowanego czegoś, talerze wielkości patelni z porcją jak dla wróbelka – restauracja Jagiellońska 61 robi coś, co wydawać by się mogło… ryzykowne. Zamiast ścigać się w trendach i instagramowych talerzach, proponuje codzienny, dwudaniowy lunch za 30 zł.
Od poniedziałku do piątku na stołach pojawiają się zupy za 10 zł i drugie dania za 20 zł – posiłki, które większość z nas pamięta z domowych kuchni: sycące, proste, uczciwe. Co ważne – każdego dnia dostępne są dwie wersje: mięsna i wegetariańska.
„Ludzie przychodzą tu jeść, a nie zgadywać co jedzą”
Właściciele podkreślają, że domowy charakter jedzenia to świadomy wybór. W czasach, gdy gastronomia szuka rozwiązań między inflacją a wymagającym klientem, tutaj postawiono na gościnność i codzienność.
Nie ma tu modnych udziwnień, jest za to konkret: talerz ciepłej zupy, solidna porcja drugiego dania, kawa po obiedzie, rozmowa z sąsiadem przy stoliku obok, bo atmosfera sprzyja.
Menu nie jest zagadką – publikowane jest co tydzień na Facebooku restauracji. Dzięki temu łatwo zaplanować sobie przerwę w pracy lub szybki obiad po załatwieniu spraw w centrum. I choć trudno uwierzyć, że dziś 30 zł wystarczy na pełen, dwudaniowy posiłek w śródmieściu, na Jagiellońskiej 61 to nie promocja – to stała oferta.
Stara szkoła gościnności
Lokal nie udaje niczego, czym nie jest. To nie miejsce na „foodie polowania”, tylko na ciepły lunch po ludzku. I może właśnie dlatego przyciąga nie tylko pracowników biur, ale też studentów, seniorów i okolicznych mieszkańców.
