Bibliotekarze ze Szczecina weszli w spór z pracodawcą. Koło Związku Zawodowego Pracowników Kultury Pomorza Zachodniego w bibliotece miejskiej żąda nie mniej niż 1700 zł podwyżki na etat. Nieoficjalnie wiadomo, że dyrekcja oferuje jedyne 1200 zł. Co na to miasto i mieszkańcy?
W Szczecinie działają 32 biblioteki publiczne. Na Prawobrzeżu w bólach rodzi się kolejna, czyli Mediateka. W Śródmieściu funkcjonuje ProMedia w miejscu dawnego Empiku przy al. Wojska Polskiego (miasto nie wystawiło parteru kamienicy na sprzedaż, przystało na prośby bibliotekarzy i postawiło w centrum nowoczesne ProMedia). Kolejny nowoczesny obiekt powstał przy pl. Marii Teresy z Kalkuty. Biblioteka rozwija też ofertę audiobooków i e-booków – sprawdźcie sami: https://mbp.szczecin.pl/.
Wydawać by się mogło, że bibliotekarstwo w Szczecinie kwitnie. A jednak nie. “(…) Każdego roku z przyczyn finansowych z MBP odchodzi średnio 20 osób spośród 109 zatrudnionych, co negatywnie wpływa na stabilność i rozwój biblioteki. Bez odpowiednich zmian kadrowych trudno będzie zapewnić mieszkańcom Szczecina dostęp do wysokiej jakości usług bibliotecznych” – piszą związkowcy z koła MBP Międzyzakładowy Związek Zawodowy Pracowników Kultury Pomorza Zachodniego.
Jak dodają związkowcy: „Biblioteki odgrywają kluczową rolę w edukacji, dostępie do informacji i popularyzacji literatury. W związku z tym odpowiednie wynagrodzenie staje się niezbędnym elementem polityki kadrowej, który pozwoli utrzymać wysoką jakość świadczonych usług. Niedostateczne wynagrodzenia prowadzą do trudności w rekrutacji nowych specjalistów oraz odpływu doświadczonych pracowników do innych sektorów kultury”.
Co na to miasto? Czy jest gotowe sfinansować dodatkowe wynagrodzenia dla bibliotekarzy? Czy miasto nie obawia się reakcji mieszkańców? Co może się wydarzyć, gdy bibliotekarze zastrajkują? Te pytania zadaliśmy przedstawicielom miejskiej kultury. Czekamy na odpowiedzi.