To wystawa, która powinna wydarzyć się w latach 80., ale historia na to nie pozwoliła. Teraz, po czterech dekadach, TRAFO Trafostacja Sztuki w Szczecinie doprowadza do symbolicznego spotkania artystek z PRL i NRD. „Sny Kobiet / Frauenträume” to opowieść o buncie, cielesności, wolności i cenie, jaką kobiety płaciły za prawo do własnego głosu.
Otwarcie już 19 lutego 2026 roku o godzinie 19:00.
W latach 80. Polska i NRD dzieliły ideologie, granice i strach. Stan wojenny, inwigilacja, cenzura i chroniczny brak materiałów sprawiały, że dla wielu twórczyń jedyną formą wolności była „emigracja wewnętrzna” albo działalność w artystycznym podziemiu.
Wystawa „Sny Kobiet” pokazuje, jak artystki z obu stron żelaznej kurtyny odpowiadały na opresję radykalną sztuką – bez zgody na kompromisy i bez oczekiwania na akceptację władzy.
Na ekspozycji spotykają się prace Ewy Partum, Ewy Zarzyckiej i Izabelli Gustowskiej z twórczością Christine Schlegel, Cornelii Schleime, Gabriele Stötzer (Kachold), Tiny Bary oraz kolektywu Kuenstlerinnengruppe Erfurt.
To sztuka, która rozbrajała socjalistyczny obraz „idealnej kobiety”. Artystki obnażały i przemalowywały własne ciała, wiązały je, krępowały, wystawiały na spojrzenia – nie po to, by prowokować, lecz by pokazać mechanizmy kontroli, przemocy symbolicznej i politycznej.
Performansy, filmy 8 mm, kolaże, grafiki, ZINy i działania punkowe stawały się narzędziami oporu. W NRD blisko było do estetyki punkowej, w Polsce – do tradycji awangardy. Efekt? Sztuka dynamiczna, zadziorna i niepokorna, która do dziś brzmi zaskakująco aktualnie.
Jednym z najmocniejszych wątków wystawy jest siostrzeństwo – wspólne inicjatywy, niezależne galerie, oddolne wystawy i wzajemne wsparcie w świecie, który nie był gotowy na kobiecą autonomię.
„Sny Kobiet” to nie tylko zbiór dzieł, ale zapis relacji, solidarności i odwagi tworzenia poza oficjalnym obiegiem.
Kuratorowana przez Martę Genderę wystawa świadomie gra z napięciem między oglądaniem a byciem oglądaną. Architektura ekspozycji oferuje dwie perspektywy: klasyczną i widok z góry, który pozwala spojrzeć na te prace jak na dialog współczesności z nieprzepracowaną przeszłością.












