Świt Szczecin mimo gry przez całą drugą połowę z przewagą jednego zawodnika przegrał z Chojniczanką Chojnice 1:2.
Gospodarze mocni weszli w mecz i już w siódmej minucie objęli prowadzenie. Michalik posłał piłkę do Eizencharta, pierwszy strzał obronił Klon, ale przy dobitce był bez szans. Kolejne minuty charakteryzowały się ponownymi próbami ze strony Chojniczanki. Najlepszą okazję do podwyższenia wyniku mieli w 27.minucie, jednak golkiper Świtu kapitalnie obronił strzał Sabali.
Na pięć minut przed regulaminowym czasem gry w pole karne dośrodkował Woźniak, a piłkę do siatki głową skierował Krzysztof Ropski. Warto zaznaczyć, że była to pierwsza groźna akcja Szczecinian w pierwszej odsłonie spotkania.
W doliczonym czasie gry, Tkaczuk został sfaulowany przez Nowackiego, który otrzymał drugą żółtą kartę. Świt Szczecin grał zatem drugie 45 minut z przewagą jednego zawodnika.
Mimo gry w osłabieniu, Chojniczanka prezentowała się po przerwie bardzo solidnie. Wyprowadziła kilka groźnych akcji, jednak nie udało im się wyjść na prowadzenie. Świt również kilkukrotnie próbował, między innymi za sprawą Dawida Korta, ale nie były to klarowne sytuacje.
Końcówka meczu należała do miejscowych. W 80.minucie mieli rzut rożny, podczas którego w polu karnym Klona było aż 9 jego kolegów i czterech graczy z Chojnic. Po zamieszaniu, piłkę z pustej bramki wybijał Woźniak.
W 83.minucie świetnym rajdem popisał się Kamiński, dograł piłkę do Koziny, który strzałem głową wyprowadził gospodarzy na prowadzenie.
Świt zamiast ruszyć do ataku został zepchnięty do defensywy. Chojniczanka miała szansę na podwyższenie prowadzenia, ale piłka nie wpadła już do siatki.
Dzięki zwycięstwu Chojniczanka wyprzedziła w tabeli ekipę ze Skolwina i plasuje się na szóstej lokacie.