W Szczecinie zaczęło się prawdziwe wiosenne szaleństwo. Gdy tylko pojawiły się pierwsze słoneczne dni, mieszkańcy tłumnie ruszyli do parków w poszukiwaniu oznak wiosny. Największą atrakcją stały się fioletowe dywany krokusów, które pojawiły się m.in. na Jasnych Błoniach, w Parku Kasprowicza czy na skarpach przy Wałach Chrobrego.
Problem w tym, że część spacerowiczów w pogoni za idealnym zdjęciem… niszczy kwiaty. Jak informuje Straż Miejska, w ostatnich dniach strażnicy prowadzą doraźne kontrole w miejscach, gdzie kwiaty przyciągają najwięcej mieszkańców.
– Nie wolno ich zrywać, chodzić po nich i – o zgrozo, były takie przypadki – kłaść się na krokusowych dywanach, by w tak upozowanych ujęciach robić sobie selfie! – podkreśla Joanna Wojtach.
Właśnie takie zachowania są najczęściej powodem interwencji. Spacer po krokusach to nie tylko brak szacunku dla miejskiej zieleni, ale również wykroczenie. Niszczenie roślinności w miejscach publicznych jest zabronione i może kosztować nawet 500 zł mandatu, a w skrajnych przypadkach grozi grzywna do 1000 zł.
Krokusowe dywany pojawiają się w mieście już od kilku lat i z każdą wiosną jest ich coraz więcej. Za ich nasadzenia odpowiada Zakład Usług Komunalnych w Szczecinie. Tylko na skarpach przy Wałach Chrobrego posadzono: 150 tysięcy cebul fioletowych krokusów, 73 tysiące cebul jasnofioletowych odmian.
Kolejne ćwierć miliona kwiatów pojawiło się przy wjeździe do miasta Trasą Zamkową. Krokusy można też podziwiać na Alei Kwiatowej oraz wielu skwerach i osiedlach w ramach miejskiej akcji sadzenia tych roślin.
Strażnicy apelują do mieszkańców, by podziwiać wiosenne kwiaty z alejki, a nie z ich środka.