14 listopada rusza protest rolników w całym regionie. Ciągniki ponownie wrócą na ulice, aby przypomnieć o fatalnej sytuacji panującej na rynku rolnym. Walczą o przyszłość polskiej wsi i chcą zostać wreszcie usłyszani.
Będzie to jeden z największych protestów w historii rolnictwa. Tak jak obiecali w maju, po krótkiej przerwie związanej ze żniwami wracają ponownie. Oflagowane maszyny zawitają na krajowych, wojewódzkich czy powiatowych drogach. Protesty to ostatnia deska ratunku dla gospodarzy, wielu z nich stoi na granicy bankructwa.
Akcja potrwa około miesiąca. Jednak to dopiero początek. Jeśli protest nie odniesie oczekiwanych skutków, rolnicy są gotowi zaostrzyć swoje działania. Ostrzegają, że następne strajki mogą rozlać się na cały kraj.
Nastroje są coraz gorsze, szczególnie po informacji o wsparciu finansowym jakie otrzymali niemieccy rolnicy. Polscy nadal domagają się dopłat z tytułu utraconych dochodów. Jednak minister rolnictwa, nie ma zamiaru zrobić nic w tym kierunku. Towary zalegają u sprzedawców, skupy wstrzymują odbiór, a cała sytuacja zaczyna przypominać paraliż rynku.
Sen z powiek gospodarzy spędzają wysokie koszta produkcji, a także brak jakiegokolwiek wsparcia od rządu dla małych i średnich gospodarstw. Pomogłoby również obniżenie kosztów energii i nawozów wykorzystywanych przy uprawach czy w hodowli.
Obecnie głównym problemem jest wątpliwej jakości, tania żywność napływająca z zagranicy. Stanowi poważną konkurencję dla rodzimych producentów. Martwią się oni, że niedługo całkowicie zostaną wyparci z rynku. Jeżeli tak dalej pójdzie produkcja rolna przestanie być opłacalna. Rozwiązaniem byłoby chociaż częściowe zablokowanie produktów z innych krajów i kontynentów. Jeśli umowy z Mercosurem wejdą w życie, rolnicy będą na naprawdę straconej pozycji.
Strajk organizują Kółka Rolnicze, NSZZ „Solidarność”, Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników, oraz Zachodniopomorska Izba Rolnicza. Organizacje łączą się, aby wspólnie walczyć o bezpieczeństwo żywnościowe kraju.
Oflagowane ciągniki na ulicach spowodują utrudnienia w ruchu. Rolnicy zaznaczają, że na razie, nie mają zamiaru kompletnie zablokować dróg. Próbują zwrócić uwagę na swoje problemy i skłonić rząd do podjęcia działania.












