Pogoń Szczecin mimo przeciętnej gry pokonała przed własną publicznością Widzew Łódź 1:0. To trzecia wygrana z rzędu ekipy Thomasa Thomasberga.
Na trybunach od początku spotkania była znakomita atmosfera. Frekwencja przekroczyła 20 tysięcy, a z Łodzi przyjechała liczna grupa fanów Widzewa.
Od początku mecz był wyrównany, a na pierwszy strzał w wykonaniu Pogoni kibice musieli czekać do dwunastej minuty, kiedy w polu karnym futbolówkę przejął Kamil Grosicki. Uderzenie kapitana Portowców było jednak zbyt lekkie, żeby zaskoczyć Bartłomieja Drągowskiego. Później kilka strzałów w kierunku bramki Cojocaru oddali gracze gości, a najgroźniejszy z nich miał miejsce w 33.minucie. Wówczas nieznacznie pomylił się Bukari. Pierwsza część gry przez większość czasu toczyła się w środku pola. Widowisko nie było zbyt interesujące dla kibiców.
W 56.minucie sędzia podyktował rzut wolny dla Pogoni blisko pola karnego. Pierwsze dośrodkowanie było nieudane, jednak po ponownym posłaniu piłki w „szesnastkę”, strzał oddał Keramitsis, a piłkę do siatki dobił Karol Angielski. Było to pierwsze trafienie napastnika w granatowo-bordowych barwach.
Po godzinie gry na boisku zameldowali się nowo pozyskani Agger i Cuić oraz Benjamin Mendy. W kolejnych minutach Pogoń przeważała, jednak żadna próba ataku nie zakończyła się kolejnym golem. Widzew zaprezentował się słabo i nie miał pomysłu na przebicie się przez defensywę gospodarzy. W doliczonym czasie gry groźne wejście w nogi rywala wykonał Acosta, za co arbiter pokazał mu czerwoną kartkę.
Pogoń zaliczyła trzecie zwycięstwo z rzędu w rozmiarze 1:0 i oddaliła się od strefy spadkowej na siedem punktów. Do trzeciego w stawce Lecha Poznań Portowcy tracą zaledwie cztery oczka.