Nowy raport opublikowany w International Dental Journal nie pozostawia złudzeń: choroby jamy ustnej nadal masowo dotykają nastolatki i młodych dorosłych na całym świecie. Mimo niewielkiego spadku liczby przypadków próchnicy w ostatnich dekadach, liczba niepróchnicowych schorzeń stomatologicznych (NCOD) wśród osób w wieku 15–24 lat rośnie. Eksperci alarmują, że jeśli nie podejmiemy zdecydowanych działań, sytuacja będzie się pogarszać. Na konieczność realnych zmian zwraca uwagę Agata Gibert-Bodnar, właścicielka gabinetów Este-Dent.
Jak wynika z globalnych analiz opartych na danych z Global Burden of Disease Study 2021, najwięcej problemów z zębami dotyczy dziś osób młodych – szczególnie nastolatków między 15. a 19. rokiem życia. Choroby jamy ustnej, takie jak próchnica, choroby miazgi, zaburzenia rozwoju zębów czy dysfunkcje stawu skroniowo-żuchwowego, dotykają dziś co trzeciego młodego człowieka. Co gorsza, eksperci zauważają wyraźne nierówności w dostępie do opieki – ponad 75% osób zmagających się z tymi schorzeniami mieszka w krajach o niskim i średnim poziomie rozwoju.
Ten problem nie omija również Polski
– W naszym gabinecie coraz częściej widzimy nastolatków z bardzo zaawansowanymi problemami stomatologicznymi. Zbyt często trafiają do nas dopiero wtedy, gdy leczenie zachowawcze nie wystarcza – mówi Agata Gibert-Bodnar. – Potrzebne są konkretne i systemowe działania, które pomogą odbudować profilaktykę wśród młodzieży. Od najmłodszych lat powinniśmy przekazywać dzieciom wiedzę o tym, jak duże zagrożenie dla zdrowia niesie zaniedbywanie higieny jamy ustnej.
Główne przyczyny problemów? Zła dieta, zaniedbania, brak profilaktyki. Zdaniem ekspertki, głównym problemem jest brak ciągłej edukacji zdrowotnej oraz niewystarczające wsparcie ze strony systemu ochrony zdrowia.
– Nastolatki jedzą coraz więcej przetworzonych produktów i piją napoje wysokocukrowe, a jednocześnie nie mają nawyku regularnych kontroli u dentysty. To zabójcza mieszanka – zaznacza Agata Gibert-Bodnar. – Wczesna interwencja mogłaby zapobiec ogromnej liczbie ekstrakcji i leczenia kanałowego. Tymczasem wiele rodzin zwyczajnie nie ma środków ani świadomości, by reagować na czas.
Podkreśla także, że kluczowa jest rola szkoły i środowiska lokalnego.
– Kiedyś w szkołach były gabinety stomatologiczne. Dziś dzieci są pozostawione same sobie. Bez refundowanej profilaktyki, bez badań przesiewowych, bez wsparcia.
Potrzeba systemowych zmian
Najnowsze dane są nie tylko alarmujące, ale też – jak twierdzą badacze – pokazują kierunek, w którym należy iść: priorytetowe traktowanie zdrowia jamy ustnej wśród młodzieży, większe inwestycje w profilaktykę, a także promowanie rzetelnej wiedzy na temat higieny.
– To nie jest tylko sprawa stomatologii – to sprawa społeczna. Zdrowie jamy ustnej wpływa na pewność siebie, rozwój społeczny i ogólny stan zdrowia. Dziś leczymy nie tylko zęby, ale i skutki zaniedbań, które mają swoje źródła w polityce zdrowotnej ostatnich lat – mówi Agata Gibert-Bodnar. – Czas to zmienić.
Autorzy raportu prognozują, że jeśli nie zostaną wprowadzone skuteczne strategie prewencji, globalne obciążenie chorobami jamy ustnej wśród młodych ludzi będzie rosło aż do 2050 roku. W Polsce sytuacja nie wygląda lepiej. Tym bardziej – jak podkreśla ekspertka z Este-Dent – trzeba zacząć działać już dziś, zanim kolejne pokolenie Polaków wejdzie w dorosłość z problemami zdrowotnymi, których można było uniknąć.












