Sezon 2025/2026 w Orlen Basket Lidze rozpoczął się dla Kinga Szczecin jak z bajki. Po minionym sezonie, który był dla wielu fanów rozczarowaniem, a także po odejściu Arkadiusza Miłoszewskiego i Andy`ego Mazurczaka, klub z nad Odry znów pokazuje aspiracje, a za sportowym odrodzeniem stoi człowiek, który dorastał w szczecińskim basket-środowisku – Maciej Majcherek.
9 czerwca 2025 roku ogłoszono, że Maciej Majcherek obejmuje posadę pierwszego trenera Kinga Szczecin. To nie przypadek – to człowiek, który zna każdą kostkę tej koszykarskiej organizacji. Był zawodnikiem Kinga, asystentem trenerów, a teraz wreszcie dostał szansę, by poprowadzić zespół samodzielnie.
Jak sam mówi: Szczecin to jego dom, a on chce, by jego miasto było dumne z drużyny, którą buduje.
Pod wodzą Majcherka King osiągnął najlepszy start w historii klubu: bilans 6–1. Tak dobrego startu Wilki Morskie nie miały nawet w sezonie, gdy zdobywały w pięknym stylu tytuł Mistrza Polski. To osiągnięcie tym bardziej imponuje, że drużyna nie jest zbudowana tylko wokół gwiazd – to prawdziwy team, zrównoważony i pełen energii.
King – zespół pełen młodości i świeżości
Kluczową częścią projektu Macieja Majcherka wydaje się być postawienie na młodych koszykarzy oraz wychowanków. W składzie znalazł się m.in. Antoni Majcherek, syn trenera, który już zadebiutował w PLK w bardzo młodym wieku i zdobywa pierwsze punkty.
Taki ruch świadczy o filozofii – nie tylko walczyć o zwycięstwa, ale budować drużynę na lata, z lokalnym rodowodem. Wsparcie doświadczonych graczy oraz młodych talentów sprawia, że King gra z finezją, ale też z pasją i zaangażowaniem.
Być może najbardziej zaskakującą częścią tej historii jest to, jak dobrze King radzi sobie w rozgrywkach, mimo że wielu ekspertów nie dawało mu roli faworyta ze względu właśnie na skład, w którym – poza Tomaszem Gielo, Jovanem Novakiem i Przemysławem Żołnierewiczem – nie ma doświadczonych graczy z polskich parkietów. Tymczasem Jeremy Roach wyrasta nie tylko na gwiazdę Kinga, ale całej ligi. Max Egner, Noah Freidel, czy Ondrej Hustak może nie rzucają wiele, ale rzucają dokładnie wtedy, gdy potrzeba. A Nemanja Popović – już dziś uważany jest za jeden z najlepszych transferów w całej lidze, z meczu na mecz gra coraz lepiej i pewniej.
W mediach pojawiają się komentarze, że to właśnie teraz King może realnie powalczyć o wysokie cele w lidze. Skuteczna obrona, zespołowa chemia, a także odwaga w podejmowaniu ryzyka (stawianie na młodzież!) – to wszystko przekłada się na konkretne wyniki.
Majcherek to nie tylko trenerskie rozdanie
Objęcie przez Majcherka funkcji pierwszego trenera było wydarzeniem nie tylko sportowym, ale także symbolicznym. Oto na ławkę siada ktoś, kto zna klub z każdej perspektywy – był zawodnikiem, później pracował jako asystent, współtworząc sukcesy z różnymi szkoleniowcami. Teraz, prowadząc drużynę samodzielnie, niby nie wprowadza rewolucji, ale widać, że ma własną wizję drużyny. To podejście oparte na znajomości lokalnych realiów i świadomości potencjału, jaki kryje się w młodych zawodnikach, którzy jeszcze niedawno byli jedynie aspirującymi talentami.
To właśnie młodzież jest jednym z najważniejszych elementów analitycznej układanki. Zespół Kinga przez lata opierał się na zagranicznych liderach, którzy mieli gwarantować jakość i stabilność wynikową. W tym sezonie proporcje są inne: młodzi gracze dostają realne minuty, a nie jedynie kosmetyczne epizody. Co istotne, ta decyzja nie wynika do końca z braku budżetu, ale z przemyślanej strategii funkcjonowania klubu, w porozumieniu z prezesem Królem. Odwaga Majcherka, by konsekwentnie stawiać na młodych, przynosi zaskakująco szybkie efekty – dynamika, lekkość i nieprzewidywalność w ofensywie wprowadzają do gry Kinga element świeżości, którego nie było widać w minionym sezonie.
Największą niewiadomą przed sezonem był właśnie stopień gotowości nowego, odmłodzonego zespołu. Eksperci wskazywali, że King może być jedną z zagadek ligi – drużyną o dużym potencjale, ale też obarczoną ryzykiem braku stabilności. Tymczasem początek rozgrywek pokazał coś zupełnie odwrotnego: organizacja gry jest czytelna, defensywa agresywna, a rotacja elastyczna. Co szczególnie istotne z analitycznego punktu widzenia – King gra z dojrzałością, której zwykle brakuje ekipom opartym na młodych koszykarzach. Nie widać nerwowości, nie widać chaosu, a pojedyncze przestoje są natychmiast korygowane.
To prowadzi do najciekawszego wniosku: szczeciński klub nie tylko wygrywa mecze, ale robi to na sposób, który wskazuje na trwałość tej formy. Rekordowy bilans 6–1 nie wynika z łatwego terminarza, przypadkowej dyspozycji czy jednorazowego zrywu. To efekt długofalowej pracy, w której każdy zawodnik otrzymuje jasną rolę, a cała konstrukcja taktyczna opiera się na współodpowiedzialności. Obecny projekt jest bardzo kompletny, zbalansowany i wielowarstwowy. Można wręcz powiedzieć, że Szczecin doczekał się drużyny, która gra „ponad historię” – nawet w mistrzowskim sezonie King nie miał tak mocnego wejścia w ligowe rozgrywki. Paradoks polega na tym, że teraz, gdy oczekiwania były niższe niż dawniej, zespół prezentuje się bardziej dojrzale i przekonująco. To zjawisko często obserwowane w sporcie: gdy z drużyny znika presja natychmiastowego sukcesu, pojawia się przestrzeń na rozwój, odwagę w decyzjach i większe zaufanie do procesu.
Najbliższe tygodnie będą oczywiście dla Kinga prawdziwym testem – liga zweryfikuje, czy dotychczasowy styl można utrzymać w dłuższej perspektywie. Jednak już dziś widać, że projekt Macieja Majcherka jest czymś więcej niż dobrym startem sezonu. To fundament pod drużynę, która ma szansę zbudować własną tożsamość na nowo, opartą nie na pojedynczych gwiazdach, lecz na spójnym systemie. A w sporcie zespołowym to właśnie drużyny, nie jednostki, wygrywają najwięcej.












