King Szczecin przegrał 70:84 w Zielonej Górze z tamtejszym Zastalem w ćwierćfinałowym meczu Orlen Basket Ligi. W rywalizacji do trzech zwycięstw Zastal prowadzi 2:1.
Spotkanie rozegrane w poniedziałkowy wieczór od początku przebiegało pod dyktando gospodarzy, którzy imponowali skutecznością oraz agresywną defensywą. King prowadził tylko na początku meczu, odpowiednio 7:4 i 10:7, gospodarze natomiast od stanu 11:10 prowadzili już do końca. Do przerwy Zastal wygrywał 42:34, a mecz skończył się zwycięstwem Zielonogórzan 84:70.
Na parkiecie w szczecińskim zespole zobaczyliśmy trzech ostatnio kontuzjowanych graczy. Przemysław Żołnierewicz zmagał się z urazem przeciążeniowym, Tomasz Gielo miał problemy z plecami, a Nemanja Popović skręcił staw skokowy w trakcie sobotniej rywalizacji z Zastalem. Powrót Gielo, Popovicia i Żołnierewicza daje Kingowi realną nadzieję przed czwartym meczem. Ich obecność to jednak coś więcej niż tylko liczby. Gielo daje spokój i doświadczenie, Żołnierewicz energię oraz charakter, a Popović jest jednym z filarów pod koszem i liderem punktowym drużyny w sezonie.
Jeśli cała trójka będzie choćby blisko swojej normalnej dyspozycji, King nadal może odwrócić tę serię. Mecz nr 4 to dla Szczecinian finał przed finałem – porażka oznacza koniec sezonu, ale powrót liderów może dać drużynie impuls, którego tak bardzo brakowało w ostatnim meczu.
Środowy mecz w Centrum Rekreacyjno-Sportowym przy ulicy Sulechowskiej w Zielonej Górze rozpocznie sie o godzinie 20:15. Ewentualne piąte spotkanie odbędzie się w sobotę w Szczecinie.