Majówka to dla wielu Polaków czas relaksu na świeżym powietrzu. Spacery, grille, wypady do lasu czy pikniki w parkach mają jednak w tym roku drugie, mniej przyjemne oblicze. Wraz z nadejściem cieplejszych dni gwałtownie wzrosła aktywność kleszczy – a statystyki nie pozostawiają złudzeń.
Choć kleszcze kojarzą się głównie z lasami, dziś można je spotkać praktycznie wszędzie – w miejskich parkach, ogródkach, a nawet na trawnikach między blokami. Ich ukąszenie jest bezbolesne, ale może prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych.
Największe zagrożenia to borelioza oraz kleszczowe zapalenie mózgu. Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że tylko w 2025 roku w województwie zachodniopomorskim odnotowano ponad 9 tysięcy przypadków chorób odkleszczowych – to wyraźny wzrost względem roku poprzedniego.
Eksperci podkreślają: nie każde ukąszenie oznacza chorobę, ale ryzyko rośnie wraz z czasem, przez jaki kleszcz pozostaje w skórze. W przypadku boreliozy kluczowe jest szybkie działanie i obserwacja organizmu.
Niepokojące sygnały to m.in.: zaczerwienienie lub obrzęk w miejscu ukąszenia, gorączka, bóle głowy, zawroty, nudności, problemy z całkowitym usunięciem kleszcza. Nieleczona borelioza może prowadzić do poważnych powikłań – od problemów neurologicznych po zaburzenia pracy serca i choroby stawów.
W przypadku kleszczowego zapalenia mózgu sytuacja wygląda inaczej – to choroba wirusowa, która często kończy się hospitalizacją. Dobra wiadomość jest taka, że istnieje skuteczna ochrona. Szczepienie przeciw KZM daje wysoką odporność – już po pierwszej dawce u ponad 90% osób, a pełen cykl (trzy dawki) zapewnia skuteczność przekraczającą 95%. Co więcej, szczepienie można wykonać także w aptece.
Specjaliści nie mają wątpliwości – tegoroczna majówka wymaga większej czujności niż zwykle. Odpowiednie ubranie (długie rękawy, nogawki), stosowanie repelentów i dokładne sprawdzanie ciała po powrocie do domu mogą znacząco zmniejszyć ryzyko.