Hutnik Szczecin zakończył rundę jesienną klasy okręgowej na siódmej pozycji. Większość punktów udało się zdobyć na własnym terenie, ale wyjazdy są bolączką zespołu z ul. Nehringa.
W letnim okresie przygotowawczym zespół Hutnika przechodził solidną przebudowę. Było to spowodowane między innymi słabym poprzednim sezonem, który zakończyli dopiero na dziesiątej lokacie. Latem wielu graczy odeszło i klub musiał sprowadzić dla nich zastępstwo. Niektórzy zostali zakontraktowani nawet na 2-3 dni przed startem bieżących rozgrywek.
Inauguracja była bardzo solidna, bo Hutnicy rozgromili przed własną publicznością Odrę Chojna aż 5:0. Druga seria gier sprowadziła ich na ziemię, gdyż ulegli w derbach Stali Szczecin 1:5. Kolejne kolejki wyraźnie pokazywały, że pomarańczowo-czarni dużo lepiej spisują się w meczach u siebie. W trakcie rundy przytrafiało się sporo kontuzji, chorób, a zawodnicy wypadali z gry również ze względu na sprawy osobiste. Szkoleniowiec zespołu, Marcin Lis, często nie mógł skorzystać z najmocniejszego składu. Chyba największą bolączką Hutnika jest nierówność. Przeplatają świetne mecze z bardzo słabymi o czym mówi trener Lis dla klubowych mediów: ,,Zagraliśmy kilka spotkań na bardzo wysokim poziomie, np. mecze z Odrą, Energetykiem, FASE, czy GKS Kołbacz, ale zdarzały nam się też gorsze jak z Morzyckiem, Stalą, czy Arkonią”.
Dodał, że liczy na dobrą frekwencję podczas przygotowań do rundy rewanżowej i kilka jakościowych wzmocnień. Zaznaczył jednak, że ci piłkarze, którzy obecnie grają w Hutniku posiadają spore umiejętności i dużą ambicję.
Strata do czołówki nie jest duża. Do zajmującego trzecie miejsce Energetyka Gryfino, Hutnik traci zaledwie pięć punktów. Jeżeli okres przygotowawczy zostanie przepracowany w pełnym składzie, a zespół ustabilizuje swoją formę, stać ich na zrobienie zamieszania w czubie tabeli.