Miało być zwycięstwo, był dreszczowiec do ostatniej sekundy. Futsal Szczecin po szalonym meczu 9. kolejki I Ligi Futsalu zremisował z Dragonem Bojano 3:3, tracąc gola na pięć sekund przed końcową syreną. Mimo sportowego niedosytu, na trybunach panowała atmosfera prawdziwego futsalowego święta.
Za nami emocjonujący pojedynek 9. kolejki I Ligi Futsalu. Futsal Szczecin podejmował Dragon Bojano i choć gospodarze zaczęli od szybkiej straty gola, to szybko odrobili straty i wyszli na prowadzenie. Wydawało się, że zwycięstwo jest na wyciągnięcie ręki, ale futsal – jak to futsal – po raz kolejny udowodnił, że jest dyscypliną absolutnie nieprzewidywalną. Przyjezdni zdobyli wyrównującą bramkę na zaledwie pięć sekund przed końcem spotkania. Mecz zakończył się remisem 3:3, a oba zespoły podzieliły się punktami.
To właśnie ten rollercoaster emocji przyciąga kibiców futsalu. Akcja za akcją, szybkie tempo i ciągła niepewność wyniku – to esencja halowej odmiany piłki nożnej. I to właśnie za to szczecinianie coraz bardziej pokochali tę dyscyplinę.
– W niedzielę to Szczecin był stolicą polskiego futsalu. Nawet w Ekstraklasie nie ma takiej frekwencji na trybunach – podkreśla Paweł Płuciennik, prezes Futsal Szczecin.
Klub ponownie zadbał o to, by mecz był nie tylko sportowym wydarzeniem, ale też atrakcyjnym sposobem na spędzenie weekendu. Dla najmłodszych przygotowano darmową watę cukrową i popcorn, dla dorosłych – kiełbaski z grilla. Pomimo niskiej temperatury kibice licznie wypełnili trybuny, a przerwy umilały widowiskowe występy taneczne grupy Rytmix.
– Na naszych meczach jest kapitalna atmosfera. Jest mnóstwo rodzin z dziećmi, przychodzą szkoły, prowadzą zorganizowany doping. Po sześciu latach staliśmy się bardzo popularni w Szczecinie, a kibice przyjeżdżają do nas także z ościennych miejscowości – dodaje Płuciennik.
Choć wynik pozostawia lekki niedosyt, jedno jest pewne: futsal w Szczecinie ma się świetnie, a każdy kolejny mecz udowadnia, że to jedna z najdynamiczniej rozwijających się sportowych atrakcji w mieście. Fanów czekają kolejne emocje – a po takich widowiskach trudno sobie wyobrazić, żeby było inaczej.