Home Kultura Czy Szczecin może inspirować? Anna Zborowska: Chciałabym być popularyzatorką tajemnic i wiedzy o Szczecinie
KulturaRozmowy

Czy Szczecin może inspirować? Anna Zborowska: Chciałabym być popularyzatorką tajemnic i wiedzy o Szczecinie

536
Anna Zborowska/Jota Studio Szczecin

Jest laureatką wielu konkursów literackich i propagatorką sztuki pisania, ale również twórczynią silnie związaną ze Szczecinem. Jej ostatnia powieść „Światłocienie”, która obecnie czeka na wydawcę, rozgrywa się w miejscach znanych każdemu mieszkańcowi naszego miasta. Anna Zborowska, pisarka młodego pokolenia, opowiada o szczecińskich inspiracjach i procesie powstawania książek. 

 

Twoje opowiadania i powieść „Światłocienie” rozgrywają się w Szczecinie. Dlaczego wybrałaś właśnie to miasto jako scenerię Twoich utworów? 

– Lubię, kiedy bohaterowie są w konkretnej przestrzeni i mają swój znajomy mikroświat. Wplatając miasto w opowiadania, staram się zauważać jego szczegóły.  Jest dużo charakterystycznych rzeczy w Szczecinie, które mogą zdziwić innych mieszkańców Polski. Począwszy od slangowych określeń typu „szmula” i „many” (dziewczyna, chłopak), przez podział na lewo- i prawobrzeże, przez ludzi grających w szachy na Placu Grunwaldzkim czy figury gryfów na elewacjach. Coś, co mieszkańcom Szczecina wydaje się czymś zwyczajnym, dla innych jest ciekawe i godne zauważenia.

 

Co najbardziej inspiruje Cię w Szczecinie? Czym różni się od innych miast?

– Szczecin wydaje się dla wielu leżeć na końcu świata. Jest przez to nieodkryty i w jakimś sensie orientalny. Różni się od innych miast – być może przez swoją historię powojenną, bliskość granicy niemieckiej czy powiązania z morzem. W pewien sposób dopiero kształtuje swojego lokalnego ducha. Dlatego chciałabym być popularyzatorką tajemnic i wiedzy o Szczecinie.

 

Czy inspirują Cię też legendy i historie ze Szczecina i jego okolic?

– Zdecydowanie! Szczególnie w mniejszych miejscowościach Pomorza Zachodniego można natknąć się na nieznane szerzej, interesujące historie i legendy. Na przykład w Baniach krąży historia o morderstwie podczas Misterium Męki Pańskiej pod koniec XV w. Powodem miała być zazdrość jednego z aktorów wobec człowieka występującego w roli Jezusa. Ten, zamiast na niby przebić bok Chrystusa, zrobił to naprawdę. Powodem konfliktu była miłość do kobiety grającej „Maryję”. Co ciekawe i makabryczne, w wyniku bójki zginęła „Maryja”, „Jezus” i agresor, który został zabity przez wzburzoną osobę z tłumu. Od tamtego czasu w tych stronach istnieje powiedzenie „skończyło się jak misterium w Baniach”, czyli katastrofą. 

 

Prowadzisz warsztaty z pisania utworów literackich. Jak wygląda pisanie własnych tekstów?

– Dużo myślę w trakcie pisania, czasami może nawet za dużo. Najpierw tworzę plan, który jednak ulega pewnym modyfikacjom w trakcie pisania. Staram się wyważyć intensywne i spokojne sceny. Pisanie wymaga też dużej znajomości tematu, dlatego czytam bardzo dużo książek, zanim usiądę do biurka. Odnoszę wrażenie, że około 60-70% pracy to przygotowania do tego, zdobywania informacji, planowania, a reszta to pisanie, w tym poprawianie.

 

Czy od początku myślisz o ostatniej stronie książki, czy dajesz się czasami ponieść?

– Koniec zawsze majaczy gdzieś na horyzoncie. Rozmawiałam o tym podczas warsztatów literackich z licealistami, to znaczy, która strona – pierwsza czy ostatnia – jest tą najważniejszą w książce. Doszliśmy wspólnie do wniosku, że pierwsza strona to haczyk, na który trzeba złapać czytelnika. Ostatnia zaś może całkowicie zmienić wydźwięk tekstu i zmienić przeciętne opowiadanie w coś wyjątkowego. Koniec końców wszystkie komponenty opowiadania są istotne. 

 

„Światłocienie” to powieść o niepełnoletniej dziewczynie zakochanej w starszym mężczyźnie. Ich relacja nawiązuje się w jednym ze śródmiejskich antykwariatów. Skąd pomysł na taką książkę?

– Żebym była w stanie zainwestować w daną historię kilkadziesiąt, kilkaset godzin, to musi mnie ona w jakiś sposób poruszyć. W tym przypadku intrygowała mnie niejednoznaczność tematu. Z jednej strony, ta relacja jest zgodna z prawem w Polsce, ponieważ dziewczyna ma 16 lat, lecz przez większość ludzi taki związek może być uznawany za kontrowersyjny, nieetyczny. Zastanawiało mnie, czy faktycznie w przypadku tego typu relacji nazywanych, jak się później dowiedziałam, groomingiem, odpowiedzialność w 100% spoczywa po stronie dojrzałego mężczyzny, czy jednak nastolatka może w jakimś sensie odpowiadać za podejmowane wybory. Irytowało mnie w tej narracji całkowite zdejmowanie ciężaru odpowiedzialności z nastolatki, która przecież za moment będzie miała prawa wyborcze i nie jest już bezwolnym dzieckiem. Uważam, że ten temat jest często banalizowany w przestrzeni medialnej do interesu finansowego w przypadku młodszej kobiety i do fascynacji jedynie na gruncie fizycznym, którą przypisuje się starszemu mężczyźnie, podczas gdy wydaje mi się, że dynamika takich relacji jest dużo bardziej skomplikowana. Znajomy, który czytał tę książkę powiedział, że według niego jest ona dobrym przewodnikiem dla rodziców po zagrożeniach, jakie mogą czekać dorastające dzieci.

Powiązane artykuły

AktualnościEdukacjaRozmowy

Bezpieczna droga do szkoły, czyli krótka historia o niedocenianych strażniczkach naszych dzieci

Charakterystyczny odblaskowy strój widoczny na kilkadziesiąt metrów przed przejściem dla pieszych, migający...

Kultura

Stypendia Twórcze Miasta Szczecin – to już ostatnie dni na złożenie wniosku

To już ostatnie dni naboru wniosków o przyznanie stypendium dla osób zajmujących...

Kultura

Aktorzy Teatru Polskiego uhonorowani

O sporym sukcesie i powodach do dumy może mówić szczeciński Teatr Polski,...

Rozmowy

Jak przestaje się być zastępcą prezydenta? O tym mówi odchodzący Daniel Wacinkiewicz

Po 17 latach współpracy: 10 latach w roli doradcy, wcześniej szefa gabinetu prezydenta...