Home Aktualności Adam Rudawski: „Eksperyment przekazania im decyzyjności skończył się porażką”
AktualnościBiznes i inwestycjePolitykaRozmowy

Adam Rudawski: „Eksperyment przekazania im decyzyjności skończył się porażką”

1.1k
wojewoda adam rudawski

PKP Cargo Tabor, Zakłady Chemiczne w Policach, elektrownia Dolna Odra: niepokoje pracownicze są ogromne. Pracownicy trzech dużych spółek protestują, a my rozmawiamy z wojewodą, Adamem Rudawskim o sytuacji trzech firm. To przedsiębiorstwa o dużym znaczeniu dla Szczecina i Pomorza Zachodniego.

 

Spotykamy się, aby porozmawiać o niepokojach pracowniczych. Dużo się mówi o PKP Cargo Tabor, Zakładach Chemicznych w Policach, a teraz czarne chmury zbierają się nad elektrownią Dolna Odra. Załogi tych wszystkich zakładów protestują przeciwko redukcjom zatrudnienia i trzeba się zmierzyć z tym tematem. Zacznijmy od PKP Cargo Tabor, bo to jest oddział spółki, która jest w restrukturyzacji sanacyjnej, w takim specyficznym i prawnym obiegu, gdzie próbuje się po prostu ratować tę firmę i zarząd podjął decyzję, że kilka oddziałów zostanie zamkniętych. I jednym z tych oddziałów był Szczecin.

– Na temat PKP Cargo odbyłem trzy spotkania, w tym dwa ze stroną społeczną i przedstawicielami pracowników. W tej trudnej sytuacji i osobistym nieszczęściu pracujących tam ludzi udało się zainterweniować. PKP Cargo Tabor podjęło wspólnie z Polregio zobowiązanie, że będzie zajmować część majątku i przyjmie również część pracowników. Są jeszcze dwie firmy – jedna prywatna, a druga z grupy PKP – które są zainteresowane zatrudnieniem pracowników PKP Cargo Tabor.

W negocjacjach udało się więc wypracować próbę przetransferowania pracowników i wykorzystania ich umiejętności, wiedzy i doświadczenia, ale pod innymi auspicjami. Mam nadzieję, że 60-70 proc. pracowników PKP Cargo Tabor skorzysta z tego rozwiązania, a pozostali albo wybiorą możliwość przejścia na emeryturę, albo znajdą pracę w innych zakładach. Mnie najbardziej zależało w tym całym procesie, który przeprowadzaliśmy, żeby nie zniknęło ze szczecińskiego rynku to know-how, czyli ci pracownicy, którzy mają wyjątkowe umiejętności naprawiania taboru. Mam nadzieję, że uda się to doprowadzić do pomyślnego końca.

Sami pracownicy to jedno, a drugie, że jednak ta spółka będzie znikała jakby ze Szczecina, czy z Pomorza Zachodniego, w mojej ocenie też jest ważne, bo jesteśmy mimo wszystko miejscowością portową, gdzie cała logistyka, cały transport ma dużo większe znaczenie niż w niektórych innych województwach czy regionach. Dlaczego akurat to Cargo na Pomorzu Zachodnim tak oberwało?

– W pewnym momencie Cargo, które podpisało dużo kontraktów na przewożenie węgla, zadecydowało, że wszystkie spółki-córki, w tym Cargo Tabor, nie będą obsługiwać klientów z zewnątrz, a staną się firmą, która skupi się na obsłudze i naprawach taboru tylko spółki matki, czyli Cargo Trans. To był moim zdaniem największy strategiczny błąd, ponieważ około 20-25 proc. klientów tej spółki to były firmy zewnętrzne i one gwarantowały dodatkowe dochody z rynku. Cargo Tabor miało wolne moce produkcyjne, więc brało komercyjne zlecenia. W momencie, kiedy ich zabrakło a Cargo przestało zlecać swoje naprawy ze względu na proces sanacyjny, firma nie miała żadnego innego klienta i popadła w problemy finansowe.

Znajdujemy się na zachodzie Polski, w miejscu, gdzie w przyszłości będziemy mieć port kontenerowy, gdzie funkcjonują Zakłady Chemiczne w Policach, które też korzystają z transportu kolejowego. Uważam, że warto mieć w tym regionie firmę, która naprawia tabor. Ze względów ekonomicznych konieczne jest przeprowadzenie w PKP Cargo procesu sanacyjnego, ale na niego wojewoda nie ma wpływu. Mam jednak nadzieję, że po zakończeniu tego procesu, przy jednoczesnym zadbaniu o potencjał pracowniczy, możliwe będzie odrodzenie szczecińskiego oddziału spółki.

A jak będzie z pracownikami Zakładów Chemicznych? Mam kolegę, który z końcem roku będzie musiał się rozstać z firmą, jest chemikiem i mówi, że znalezienie pracy nie jest takie łatwe. Spędził tam wiele, wiele, wiele lat i to jest jeden z wielu przykładów na to, że ta niegospodarność, o której się mówiło za czasów PiS-u, teraz wychodzi nam wszystkim bokiem i oberwą za to – jak zwykle – pracownicy na samym dole.

– To jest zawsze najbardziej przykre, że niewłaściwe decyzje podejmowane przez management, wpływają na poziom zatrudnienia. W zakładach popełniono sporo błędów menadżerskich. Dodatkowo sytuację pogorszyła trudna sytuacja na świecie związana z pandemią koronawirusa. Część firm w Europie na chwilę zaprzestała produkcji, bo gaz był bardzo drogi. W Zakładach Chemicznych w Policach tego nie zrobiono i to był jeden z powodów obniżenia rentowności tej firmy. Ponadto postawiono wszystko na Polimery, których proces pełnego uruchomienia jest bardzo długi. Dodatkowo pojawiły się problemy technologiczne, a nie inwestowano w tradycyjne linie produkcyjne produkujące nawozy – z sześciu linii działały tylko dwie. Teraz odrodzenie pełnej produkcji jest bardzo trudne. Konieczne są duże inwestycje i pieniądze, których już nie ma, bo pochłonęły je Polimery, a te także mają duże problemy finansowe.

Osoby zarządzające Zakładami Chemicznymi w ostatnich latach, nie znały branży, nie były ekspertami w tej dziedzinie i niestety eksperyment przekazania im decyzyjności w zakładach skończył się porażką. Aktualny zarząd został wybrany w konkursie. Składa się z fachowców, którzy całe życie przepracowali w tzw. wielkiej chemii. Ostatni kwartał zakończyli na stabilnym poziomie i to jest dobry prognostyk dla uratowania tej firmy. Nie wyobrażam sobie Pomorza Zachodniego bez Zakładów Chemicznych w Policach, a już w ogóle nie wyobrażam sobie Polic, w których nagle ponad 2 tys. osób miałoby zostać bez pracy. Trzymam mocno kciuki za obecny zarząd, aby zakłady przetrwały.

Niestety nie zmienia to faktu, że zwolnienia będą i one w zasadzie już trwają.

– O bieżącą sytuację dotyczącą obecnego zatrudnienia trzeba zapytać zarząd zakładu. Wiem, że część pracowników odchodzi z zakładu, z niektórymi nieprzedłużane są umowy, nie znam jednak szczegółowych planów w tej kwestii. W Zakładach pracują chemicy, specjaliści w wyjątkowej branży, którzy mają nieprzeciętne umiejętności. Konieczne jest zagospodarowanie ich potencjału.

– To nie zmienia faktu, że poprzednia władza narobiła trochę bałaganu w Policach i wy dzisiaj musicie to sprzątać. Tak na dobrą sprawę, dla przeciętnego Kowalskiego sytuacja wygląda tak, że za obecnej władzy są zwolnienia i ów Kowalski twierdzi, że ta odpowiedzialność za to, co tam się dzieje, poniekąd spada na obecny rząd. Macie na to jakieś wytłumaczenie?

– Każdy, kto prowadził kiedyś firmę wie, że w przeciągu miesiąca, dwóch, czy nawet roku nie można odwrócić trendu, który trwał przez sześć, siedem, czy osiem lat. Tym bardziej, że wciąż brak jest ceł na nawozy z innych krajów, co powoduje problemy w zbyciu towaru, czy utrzymaniu rentowności. Inwestycje czy finansowanie trwa latami. Łatwiej tę sytuację zobrazować na przykładzie kredytów – jak weźmie się kredyt to oczywiście żyje się świetnie, dopóki posiada się pieniądze z kredytu. Jak trzeba zacząć spłacać kredyt, zaczynają się problemy. Teraz jesteśmy w takim momencie – musimy spłacić te zadłużenia, które pojawiły się przez złe zarządzanie w przeszłości. Brak inwestycji, brak planu rozwoju, brak dobrej polityki produktowej, złe decyzje dotyczące zbycia – te wszystkie zaniedbania doprowadziły do tego, że zakłady przez kilka lat funkcjonowały na kredyt. Teraz banki chcą zwrotu tego kredytu i niestety odbija się to na najistotniejszym elemencie zakładu, jakim są pracownicy.

Bardzo ciekawi mnie zachowanie związków zawodowych, bo kiedy w firmie działo się źle, nie było ich widać. One pojawiły dopiero teraz, kiedy rzeczywiście przychodzą zwolnienia. A był taki moment, że gdyby te związki zawodowe interweniowały wcześniej, to być może dałoby się przynajmniej część tej kadry ocalić… tylko trzeba było w odpowiednim momencie powiedzieć „Słuchajcie, idziemy złą drogą”.

– Związki zawodowe są bardzo potrzebne i cenne w każdej firmie. Wiem, że również w Policach zarząd jest w kontakcie ze związkami, a one teraz rozumiej tę całą sytuację. Spotkałem się też osobiście z przedstawicielami związku zawodowego zakładów w swoim gabinecie i rozmawialiśmy o tej trudnej sytuacji. Dialog jest zawsze potrzebny. Związki zawodowe mają prawo upominać się o swoich pracowników, ale muszą też zrozumieć, że zarząd działa przede wszystkim w warstwie ekonomicznej i może zapłacić tylko tyle, ile zarobi lub pożyczy z banku. Musi tu nastąpić optymalizacja.

Być może wcześniej związki zawodowe nie interweniowały tak mocno, bo nie wiedziały wszystkiego o podejmowanych przez poprzedni zarząd decyzjach. Wydawało się, że jest w miarę dobrze, a po podniesieniu dywanu okazało się, że ukrytych jest tam mnóstwo śmieci.

I teraz takie te małe śmieci też pojawiają się w elektrowni Dolna Odra. Niedawno zrealizowała się nowa inwestycja, która unowocześniła elektrownię, daje nam jakieś większe bezpieczeństwo energetyczne, ale też z drugiej strony jest już też mowa o zwolnieniach. Pracownicy Dolnej Odry też zaczynają protestować, tak samo jak w Cargo, czy w Policach.

– Związkowcy z Elektrowni Dolna Odra także pojawili się u mnie w gabinecie i umówiliśmy się, że przed świętami zorganizujemy spotkanie w ich sprawie z zainteresowanymi stronami oraz z burmistrzem Gryfina Mieczysławem Sawarynem. Słowa dotrzymałem i takie spotkanie się odbyło.

W 2020 roku poprzedni rządzący zdecydowali, że na przełomie 2025 i 2026 roku elektrownia zostanie wyłączona. Ta decyzja niestety nie była powszechnie znana. Nagle kilka miesięcy temu te plany ujrzały światło dzienne i teraz – podobnie jak w PKP Cargo czy Zakładach Chemicznych w Policach – nowy zarząd musi odpowiadać za te decyzje, które wcześniej zostały podjęte. W przypadku Dolnej Odry sytuacja jest dodatkowo skomplikowana przez fakt, że elektrownia jest właścicielem całej instalacji elektrociepłowniczej w Gryfinie i zaopatruje w ciepło całe Gryfino.

Dobrze, że wspomina Pan pana burmistrza Sawaryna, chociażby w kontekście tego, że kiedy te decyzje o wygaszaniu elektrowni zapadały, dawno temu,  to nie została ta wiedza odpowiednio rozpowszechniona. A to właśnie wtedy Mieczysław Sawaryn był w Radzie Nadzorczej PGE. Kto miał o tym nie wiedzieć, jeśli nie on? Więc dzisiaj po prostu mówienie, że my nie wiedzieliśmy, przypomina scenę z filmu Barei.

– Pytałem o to burmistrza. Wyjaśniał, że te decyzje były przedstawiane w formie możliwego scenariusza, który nie był pewny na 100 procent. Faktycznie decyzja zapadła w 2020 roku, ale to cofanie się w przeszłość, które teraz nic nie da. Musimy skupić się na przyszłości i znalezieniu rozwiązania problemu. Konieczne są mądre decyzje menadżerskie grupy w porozumieniu z rządem. Wojewoda jest tu tylko nadzorcą ustalonej decyzji, a ta ostatecznie jeszcze nie zapadła.

Ale to pod Pańskimi drzwiami protestują ci wszyscy pracownicy, bojący się o swoją przyszłość…

– Ja przyjmuję te protesty, bo to jest obowiązek wojewody. Żyjemy w wolnym kraju, każdy ma prawo do wypowiadania swojego zdania, bronienia swoich racji czy protestowania, pod warunkiem, że odbywa się to z zasadami bezpieczeństwa i porządku społecznego. Wszystkie informacje, postulaty oraz strategie, które powstają po stronie społecznej przekazuję zawsze do Rady Ministrów i one są za każdym razem uważnie analizowane i rozpatrywane.

Lokalni gryfińscy prawicowi aktywiści i politycy głoszą taki mit, że elektrownia Dolna Odra zostanie zamknięta, ponieważ powstanie Park Narodowy.

– To jest kompletny absurd. Wielokrotnie już o tym mówiłem: Park Narodowy w żadnym zakresie nie ograniczy, nie zmieni sytuacji inwestycyjnej ani charakteru przemysłowego terenów w Gryfinie. Jest mi przykro, że ktoś do walki politycznej używa ochrony przyrody. Utworzenie Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry to po prostu podniesienie ochrony przyrody na Międzyodrzu, włącznie z otuliną, która nie będzie obejmować wschodniej ani zachodniej Odry.

Sianie takich nieprawdziwych informacji jest niepotrzebnym podjudzaniem obywateli i wprowadzaniem ich w błąd. Park Narodowy to wiele zalet – dla samej gminy Gryfino to spory zastrzyk pieniędzy z budżetu, od 2027 roku prawie 500 tys. zł. Do tego oczywiście wzrost zainteresowania, rozwój turystyki, małych przedsiębiorstw – to naprawdę wielka szansa dla Gryfina. Szkoda byłoby ją zmarnować, tym bardziej, że w budżecie państwa są już w rezerwie konkretne pieniądze. Aż 40 mln zł na pierwszy rok w ramach rekompensaty za grunty dla gmin oraz 48 mln zł na funkcjonowanie samego parku. Samorządy zostaną zwolnione z jakiejkolwiek konieczności płatności, a mieszkańcy będą mogli do tego parku wchodzić za darmo.

Podsumowując, jakby te trzy duże spółki, w których jednak te zwolnienia będą w mniejszym lub większym stopniu, myśli Pan, że rynek pracy na Pomorzu Zachodnim jest w stanie wchłonąć tych ludzi?

– Jest jedna branża, która teraz bardzo prężnie się rozwija, mam na myśli offshore, czyli budowę farm wiatrowych na morzu i całą produkcję oraz logistykę z tym związaną. Jest już wyznaczonych 12 miejsc do budowy takich farm wiatrowych. Swoją inwestycję rozpoczęli już duński Vestas i hiszpański Windar. Również Orlen Neptun buduje terminal offshore’owy. To jest branża, w której do 2026 roku znajdzie się ok. 2,5 tys. miejsc pracy.

 

Powiązane artykuły

„ptak stuka od środka!”. nietypowe zgłoszenie postawiło na nogi miejską ekipę
Aktualności

„Ptak stuka od środka!”. Nietypowe zgłoszenie postawiło na nogi miejską ekipę

Telefony do dyspozytora bywają różne. Zgubione klucze w studzience? Zdarza się. Prośba...

"gdy świat wydawał się prostszy". monika szpener i jej "laboratorium współczesnej archeologii"
Rozmowy

„Gdy świat wydawał się prostszy”. Monika Szpener i jej „Laboratorium współczesnej archeologii”

Magnetowid, kalkulator, zachodni proszek do prania — jeszcze niedawno symbole postępu i...

133 km/h w mieście! tak 49-latek „otworzył” sezon motocyklowy
Aktualności

133 km/h w mieście! Tak 49-latek „otworzył” sezon motocyklowy

Miał być pierwszy wiosenny przejazd i powrót adrenaliny po zimowej przerwie. Zamiast...

brakująca połowa historii. w szczecinie zapytają: po co nam historia kobiet?
Aktualności

Brakująca połowa historii. W Szczecinie zapytają: po co nam historia kobiet?

Czy historia, której uczono nas w szkołach, jest kompletna? A może przez...