W pierwszej połowie meczu, rozegranego na parkiecie w Toruniu, doszło do zaciętej, pełnej zwrotów akcji walki między gospodarzami – Twardymi Piernikami – a zespołem Kinga. Spotkanie od pierwszych minut zapowiadało się na typowy mecz nerwów, w którym żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie trwałej przewagi. W drugiej części potyczki Wilki Morskie zagrały perfekcyjnie i całkowicie zdominowały spotkanie.
Mecz rozpoczął się od serii trafień gospodarzy. Pierwsze punkty w spotkaniu padły zza łuku, a Twarde Pierniki objęły prowadzenie 3:0. Chwilę później przewaga Torunian urosła jeszcze bardziej – po kolejnych akcjach gospodarze prowadzili już 12:4.
W tej fazie meczu King radził sobie wyraźnie gorzej, a jedynym skutecznym punktem w ataku gości był Przemysław Żołnierewicz, który przez dłuższy czas pozostawał jedynym zawodnikiem zdobywającym punkty dla swojej drużyny. Z czasem jednak King się przebudził i odwrócić losy pierwszej kwarty, wychodząc na prowadzenie 17:14. Ostatecznie jednak to gospodarze zdołali domknąć pierwszą odsłonę meczu na swoją korzyść, wygrywając ją 24:23.
Drugiej kwarty nie sposób było nazwać inaczej niż zacięta. Obie drużyny grały na wysokim poziomie intensywności, ale żadnej z nich nie udało się zbudować wyraźnej przewagi. Do przerwy zespoły schodziły przy prowadzeniu Kinga, który na półmetku spotkania prowadził 51:47.
Druga połowa pod dyktando Kinga
Trzecia część meczu przyniosła najwięcej emocji. King wszedł w nią zdecydowanie, szybko budując przewagę, która w pewnym momencie, po trafieniu za trzy punkty, urosła aż do 12 punktów – wynik na tablicy pokazywał wówczas 51:63 dla gości. Twarde Pierniki nie zamierzały się jednak poddawać. Gospodarze zmobilizowali się i w kolejnych minutach odrobili sporą część strat, doprowadzając do zaledwie dwupunktowej różnicy – 69:71. To był moment, w którym inicjatywa zaczęła wyraźnie przechylać się na stronę torunian.
W odpowiedzi na kryzys swojej drużyny po raz kolejny zabłysnął Przemysław Żołnierewicz, który w końcówce trzeciej kwarty zdobył pięć punktów, odpowiadając na serię gospodarzy i utrzymując przewagę swojego zespołu. Po trzech kwartach na tablicy widniał wynik 69:78 dla Kinga.
W czwartą kwartę King wszedł bardzo mocno, od razu zdobywając pięć punktów i szybko budując przewagę nad gospodarzami. Szczecinianie konsekwentnie kontrolowali przebieg spotkania, a ich przewaga sięgnęła nawet 14 punktów.
Torunianie próbowali jeszcze odwrócić losy meczu i zmniejszyli stratę do 10 punktów, jednak King odpowiedział serią świetnych akcji. Gospodarze ponownie odskoczyli, tym razem na 15 punktów, prowadząc 91:76. Tej przewagi szczecinianie nie oddali już do końcowej syreny.
King pewnie zakończył spotkanie, wygrywając 104:85.
Najskuteczniejszym zawodnikiem Kinga był Zahir Porter, który zdobył 21 punktów. Po 19 punktów dołożyli Tomasz Gielo i Przemysław Żołnierewicz.