Gmina Kołbaskowo pokazała mieszkańcom rozbudowany projekt zmian w sieci komunikacji miejskiej – sześć podstawowych linii autobusowych, jedną uzupełniającą, skoordynowane rozkłady jazdy i niemal dwukrotny wzrost pracy przewozowej. Brzmi imponująco. Tyle, że gmina nie raczyła nawet skonsultować jej z Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie, bez którego zgody i współpracy trudno mówić o realnym wjeździe gminnych autobusów do węzłów przesiadkowych na terenie miasta. Wielki zapowiedzi mogą się okazać organizacyjną wydmuszką.
Przedstawiona przez gminę siatka połączeń rzeczywiście robi wrażenie rozmachem. W odpowiedzi na najczęściej zgłaszane przez mieszkańców postulaty – lepszą ofertę przewozową we wszystkie dni tygodnia, łatwiejszy dojazd do Przecławia i Kołbaskowa oraz większą regularność kursów – przygotowano siedem linii: 241, 242, 243, 244, 245, 246 i 247, obejmujących swoim zasięgiem praktycznie wszystkie miejscowości gminy. Każda z nich miałaby zyskać dojazd zarówno do Kołbaskowa i Przecławia, jak i do węzła przesiadkowego na terenie Szczecina.
Na głównym korytarzu między Placem Kościuszki a Przecławiem miałyby kursować aż trzy skoordynowane ze sobą linie – 241, 245 i 246 – z częstotliwością co 10 minut w godzinach szczytu. Nowością byłaby linia 247, obsługiwana mniejszym autobusem klasy MINI, łącząca Przecław z Ustowem, Kurowem i Siadłem Dolnym oraz Górnym. Całość oznaczałaby wzrost rocznej pracy przewozowej z około 500 tysięcy do blisko 880 tysięcy wozokilometrów, a co za tym idzie – wzrost kosztów funkcjonowania komunikacji z około 8 do około 14 milionów złotych rocznie.
Jeden szczegół, który wszystko zmienia
Tyle że w całym materiale opublikowanym przez gminę próżno szukać informacji, którą trzeba uznać za kluczową: plan ten nie został na tym etapie w ogóle skonsultowany z Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Już tydzień temu docierały do nas informacje o konsternacji w Szczecinie, bo plan gminy Kołbaskowo może być w wielu powodów trudny do zrealizowania. Postanowiliśmy sprawdzić. I mamy już potwierdzenie:
Krzysztof Ufland z ZDiTM mówi wprost:
– Na tym etapie Gmina Kołbaskowo nie konsultowała swojego planu z ZDiTM. Nie jest oczywiście wykluczone, że niebawem się zwróci.
To istotna różnica między zapowiedzią a realnym planem wdrożeniowym. Skoro projekt zakłada dojazd wszystkich mieszkańców gminy do węzła przesiadkowego na terenie Szczecina, a część proponowanych linii ma zaczynać bieg na Placu Kościuszki – a więc już w granicach miasta – to trudno sobie wyobrazić wprowadzenie takiej siatki połączeń bez wiedzy, zgody i koordynacji ze strony instytucji odpowiedzialnej za organizację transportu publicznego w Szczecinie. Bez tego elementu cała starannie opracowana koncepcja rozkładów, częstotliwości i tras pozostaje na razie wyłącznie wewnętrzną propozycją gminy, a nie realnym projektem gotowym do wdrożenia.
Materiał opublikowany przez gminę Kołbaskowo prezentuje się jak gotowy, przemyślany plan – z konkretnymi numerami linii, przystankami, częstotliwościami kursowania i wyliczonymi kosztami. Brakuje w nim jednak czegoś fundamentalnego: potwierdzenia, że instytucja współodpowiedzialna za realizację kluczowej części tego planu w ogóle wie o jego istnieniu. Dopóki gmina nie usiądzie do rozmów z ZDiTM, mieszkańcy Kołbaskowa powinni traktować przedstawioną siatkę połączeń z ostrożnością – jako punkt wyjścia do dalszych negocjacji, a nie jako gotowy harmonogram zmian, które lada moment wejdą w życie.