Gmina Kołbaskowo będzie poszukiwać nowego wykonawcy projektu planu ogólnego. W audycji Radia Szczecin wójt gminy Małgorzata Schwarz przekazała, że pierwotnie wybrana firma nie wywiązała się z umowy, więc gmina zdecydowała się ją rozwiązać.
Jak poinformowała Schwarz, dotychczasowy wykonawca miał czas do 4 września na wykonanie przedmiotu umowy i nie wywiązał się z tego zadania. W związku z tym 11 września gmina przesłała oświadczenie o odstąpieniu od umowy. W tym czasie gmina ma zablokowane możliwości planowania przestrzennego – wójt zapewniła jednak, że po otrzymaniu dokumentacji od byłego wykonawcy rozpocznie poszukiwania kolejnej firmy.
Jak dodała, kontynuowany będzie ostatni etap prac: ponowna analiza wszystkich uwag, które wpłynęły do planu, decyzja o ich uwzględnieniu bądź odrzuceniu, a następnie przekazanie dokumentu radzie gminy pod uchwałę. Przypomnijmy, że zgodnie z przepisami wszystkie gminy w Polsce miały obowiązek uchwalić plan ogólny do końca sierpnia 2026 roku – Kołbaskowo tego terminu nie dotrzymało.
Kto odpowiadał za przygotowanie planu?
Zanim doszło do zerwania umowy, koncepcję planu ogólnego dla Kołbaskowa przygotowywała pracownia Armageddon Biuro Projektowe Robert Barełkowski. Sam autor projektu, prof. dr hab. inż. Robert Barełkowski, jest związany z Zachodniopomorskim Uniwersytetem Technologicznym w Szczecinie (ZUT) – uczelnią, która posiada na terenie gminy rozległe grunty, w tym działki o łącznej powierzchni sięgającej 146 hektarów, sklasyfikowane jako gleby klasy II i III.
To właśnie ten fakt był jednym z zarzewiów jednej z głośniejszych kontrowersji wokół planu. Część mieszkańców i właścicieli nieruchomości alarmowała, że osoba powiązana z uczelnią posiadającą ziemię w gminie brała udział w opracowywaniu dokumentu, który mógł tę ziemię objąć korzystniejszym przeznaczeniem – podczas gdy wiele prywatnych działek klasy IV i V miałoby, według projektu, trafić do stref z zakazem zabudowy. Kanclerz ZUT Adrianna Gudzowska zapewniała jednak, że ewentualne czynności wykonywane przez profesora Barełkowskiego na rzecz gminy nie były przedmiotem ustaleń ani konsultacji z uczelnią, a sama uczelnia twierdzi, że w praktyce ucierpiała na projekcie planu – jej grunty w Przylepie, wbrew wcześniejszemu wnioskowi o funkcję mieszkaniową jednorodzinną, zostały oznaczone jako strefa otwarta z zakazem zabudowy, czyli rozwiązanie mniej korzystne niż to, o które zabiegała.
Jak wyglądały konsultacje społeczne?
Konsultacje społeczne projektu planu ogólnego prowadzono od 26 czerwca do 24 lipca 2026 roku. W ich ramach zorganizowano cykl spotkań otwartych w sali widowiskowej Gminnego Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji w Przecławiu, poprzedzonych prezentacją założeń dokumentu – każdego dnia dla innej grupy sołectw: 13 lipca dla obszarów Stobno, Ostoja, Rajkowo, Przylep i Będargowo; 14 lipca dla Smolęcina, Karwowa, Barnisławia, Warnika i Bobolina; 15 lipca dla Warzymic, Przecławia, Ustowa, Kurowa oraz Siadła Górnego i Dolnego; 16 lipca dla Pargowa, Kamieńca, Kołbaskowa, Moczył i Międzyodrza. Tego samego dnia, w godzinach popołudniowych, zorganizowano też indywidualne dyżury projektanta, w formule krótkich, maksymalnie dziesięciominutowych rozmów z zainteresowanymi mieszkańcami.
Skala emocji wokół dokumentu wynika z kilku nakładających się na siebie problemów. Najwięcej, bo ponad tysiąc, uwag zgłoszonych podczas konsultacji dotyczyło terenów wokół Będargowa, gdzie projekt planu przewiduje powstanie strefy przemysłowej. Rolnicy i mieszkańcy alarmowali też szerzej, że dokument może ograniczyć rozwój istniejących gospodarstw i doprowadzić do przeznaczenia około 300 hektarów gruntów rolnych klasy II i III pod przemysł oraz usługi – a więc gleb, które w rolnictwie uznaje się za najlepsze. Wobec tych zapisów negatywne opinie wydały już m.in. Ministerstwo Rolnictwa, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad oraz Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.
Do tego doszła opisana wyżej kwestia domniemanego konfliktu interesów przy osobie autora koncepcji planu, a także szersze poczucie części właścicieli nieruchomości, że gmina od lat utrudniała im uzyskiwanie warunków zabudowy na własnych działkach, powołując się na brak infrastruktury, a teraz plan ogólny miałby to ograniczenie po prostu usankcjonować na stałe, zamieniając indywidualne odmowy w trwałe strefy otwarte i tereny zielone.
Teraz, gdy gmina musi dodatkowo znaleźć nowego wykonawcę dokumentu, cały proces – i tak już opóźniony względem ustawowego terminu – ulegnie kolejnemu wydłużeniu, a nierozwiązane spory o to, czyje grunty zyskają, a czyje stracą na nowym planie, pozostają otwarte.