Po świetnym meczu King Szczecin pokonał Dziki Warszawa 91:88. Dzięki temu wciąż zajmuje pierwsze miejsce w tabeli Orlen Basket Ligi.
Wyjątkowo spotkanie odbyło się w hali przy ulicy Twardowskiego, ze względu na niedostępność Enea Areny. Kibice po brzegi wypełnili trybuny i kapitalnie dopingowali swój zespół.
Lepiej w mecz weszli goście, którzy prowadzili już nawet 8:0. Spora w tym zasługa Hortona i Vander Plasa, którzy rzucili trójki. Później do głosu doszli gospodarze. Po kilku świetnych akcjach zakończonych celnymi rzutami, po pierwszych 10.minutach Wilki prowadziły 24:22. Druga kwarta także była bardzo wyrównana. Po stronie Szczecinian dobrze spisywali się między innymi Żołnierewicz i Popović. U gości cały czas świetne zawody grał Horton. Do przerwy stołeczny zespół prowadził 47:45.
Po przerwie dobrze punktowali koszykarze Kinga. Świetna skuteczność i dobra gra w defensywie sprawiły, że miejscowi prowadzili po trzech kwartach 70:60.
W ostatniej części meczu goście mocno pracowali, by doprowadzić do remisu. Ponownie trójką popisał się Horton. Dziki doprowadziły nawet do remisu, jednak ponownie gospodarze zaczęli dobrze punktować. Odzyskali ośmiopunktowe prowadzenie, jednak Warszawianie dalej pracowali, by poprawić wynik. Ostatecznie King pokonał Dziki 91:88.
Najwiecej punktów dla Wilków zdobył Przemysław Żołnierewicz – 25. Dla gości najlepiej punktował Horton, który rzucił 20 punktów.