Przed nami wielki finał 32. edycji Invest in Szczecin Open. W niedzielę o godzinie 12:00 na kort centralny wyjdą Thiago Tirante z Argentyny i Pablo Llamas Ruiz z Hiszpanii. Obaj zawodnicy pokazali w półfinałach wielką determinację i udowodnili, że zasłużyli na walkę o tytuł.
24-letni Thiago Tirante, najwyżej notowany niegdyś na 90. miejscu w rankingu ATP, może dzięki zwycięstwu w Szczecinie powrócić do pierwszej setki. W sobotnim półfinale pokonał Geoffreya Blancaneaux, choć początek meczu należał do Francuza. Pierwszy set, trwający aż 66 minut, padł łupem starszego o trzy lata rywala. Kolejne partie należały już do Argentyńczyka, który wykorzystał problemy fizyczne przeciwnika.
– Ten sezon jest dla mnie bardzo solidny, gram dobry tenis i poprawiam się z każdym meczem, więc jestem naprawdę szczęśliwy – mówił Tirante.
Dla Argentyńczyka to drugi start w Szczecinie. – Pierwszy nie poszedł najlepiej, ale teraz wszystko układa się znakomicie. Publiczność i atmosfera są tu wyjątkowe – dodał.
Drugim finalistą został 22-letni Pablo Llamas Ruiz, który w trzech setach wygrał z Argentyńczykiem Facundo Diazem Acostą. Pierwszy set, zakończony tie-breakiem, trwał aż 71 minut i padł łupem tenisisty z Buenos Aires. Hiszpan nie stracił jednak koncentracji – w dwóch kolejnych odsłonach dominował, wykorzystując swoją grę z głębi kortu i techniczną przewagę.
– Od pierwszego dnia czuję się tutaj pewnie, gram dobrze. Uwielbiam to miasto, atmosferę i kibiców. Fajnie, że mogę zostać jeszcze jeden dzień i zagrać w finale – podkreślał Llamas Ruiz.
Dla Hiszpana finał w Szczecinie może być wyjątkowy także z innego powodu – do tej pory żaden reprezentant jego kraju nie wygrał tego turnieju.
Spotkanie Tirante – Llamas Ruiz rozpocznie się w niedzielę, 14 września, o godz. 12:00. Kibice na kortach przy al. Wojska Polskiego będą świadkami starcia, które może zapisać się w historii szczecińskiego challengera – albo jako powrót Argentyńczyka do elity, albo jako pierwszy triumf Hiszpana w dziejach turnieju.