Home Lifestyle Szczeciński Smakosz: Obiad dobry i tani na stacji benzynowej?
Lifestyle

Szczeciński Smakosz: Obiad dobry i tani na stacji benzynowej?

1.4k
szczeciński smakosz: obiad dobry i tani na stacji benzynowej?

Nieregularny przewodnik po knajpach, daniach, trunkach i ciekawostkach kulinarnych Szczecina. Z tego cyklu Szczecinera, przed weekendem będziecie mogli dowiedzieć się , gdzie warto wpaść na szybkie co nieco, gdzie zaprowadzić gości, a gdzie zjeść obiad z rodziną. Miarą naszej rekomendacji będzie liczba małych Szczecinerów. Im ich więcej – tym bardziej warto.

Zjedliście kiedyś dobrze na stacji benzynowej? Żeby było jasne, nie mam na myśli krótkotrwałej przyjemności dla podniebienia, po której następuje długotrwała przypadłość zgagowa. Chcę Wam powiedzieć o pełnowymiarowym posiłku z lampką dobrego, czerwonego wina jeśli tylko macie na to ochotę. Tak, są takie rzeczy, i to w Szczecinie.

O tym miejscu opowiadali mi koledzy pracujący w szczecińskim porcie. Nowa stacja benzynowa, z niezłymi cenami za paliwo, z dobrze zaopatrzonym sklepem, lecz przede wszystkim z restauracją serwującą smaczne jedzenie. Jakiś czas zbierałem się, aby odwiedzić Food Port Montana przy ul. Hryniewieckiego 7, aż w końcu w drodze na prawy brzeg Szczecina postanowiłem zajechać na tzw. międzyodrze. 

Miejsce jest zupełnie nieoczywiste. Dla zwykłego mieszkańca – stację ulokowano pośrodku niczego. Wprawdzie możecie tam dojechać nowo wybudowaną drogą do terminalu przeładunkowego szczecińskiego portu, ale po co mielibyście tam jechać. To przemysłowy kawałek miasta, tereny przeładunkowe, place składowe, oczyszczalnia ścieków, a w oddali masywna bryła Ecogeneratora, czyli szczecińskiej spalarnia śmieci. Nigdy nie wybrałbym się tam na lunch, ale recenzje bitek, żeberek, kompotu domowego i generalnie dobre rekomendacje dań przywiodły mnie do nowej stacji benzynowej sieci Oktan Energy. 

Zatankowałem, PB 95 za 5.99 zł – jak dla mnie, jeśli cena jest poniżej 6 zł to jest ok. Wchodząc do głównej sali obsługi wzrokiem szukałem restauracji. Myślałem, że będzie to kilka stolików/boksów przyklejonych do sali sprzedażowej wzorem popularnych sieciówek. Ogarniałem wzrokiem stację, do chwili gdy z lewej strony nie otworzyły się automatycznie rozsuwane drzwi. Wyglądało to trochę jak przejście do innego wymiaru. Za drzwiami była bowiem wielka jak na standardy stacji benzynowych, pełna ludzi, gwarna restauracja w stylu jadłodajni, kantyny… Trafiłem tam ok. godz. 13, więc w porze obiadowej, a mimo wszystko nie mogłem nadziwić się skąd tam tylu gości.

szczeciński smakosz: obiad dobry i tani na stacji benzynowej?

Wziąłem tackę i ustawiłem się w kolejce. Oczywiście jak wiadomo, w Szczecinie niemal wszyscy się znają więc po chwili, w tym przedziwnym miejscu trafiłem na znajomego. Zatem obiad jedliśmy we dwóch. Przesuwając się w kolejce, obserwowałem lady z jedzeniem, próbując zdecydować między schabowym, dorszem albo bitkami lub żeberkami. Tak mnie widoki jedzenia wciągnęły, że zupełnie przeoczyłem wyeksponowane na ścianie menu, według którego mógłbym wybrać jeszcze dania a’la karta – a tutaj np.: selekcja steków na gorącym kamieniu tj. Antrykot z polskiej jałówki (100 g), Antrykot argentyński (100 g), Polędwica Flanders (100 g) , czyli wykwintna polędwica pozbawiona tłuszczy i żyłek z belgijskich krów – całość tej uczty za 115 zł. 

Widzieliście kiedyś coś takiego na stacji benzynowej!? Ja nie, ale przegapiłem ten zestaw więc na 100% wrócę, żeby skosztować coś z menu a’ la karta. Tym razem uwiodła mnie obiadowa lada. 

Ważne! Jak na dobrą restaurację-kantynę przystało, jedzenie serwują tu w dużym wyborze z różnym menu na każdy roboczy dzień tygodnia. Jeśli będziecie wybierać się tam specjalnie na obiad, zajrzyjcie na ich stronę i sprawdźcie co mają w ofercie akurat tego dnia. My, ze spotkanym przy ladzie kolegą, jemy w czwartek. Decyduję się na żeberka pieczone (15 zł), kaszę gryczaną za 5,5 zł – w tej samej cenie dostaniecie ziemniaki puree oraz modrą kapustę (5,5 zł), całość polana sosem pieczarkowy. Jak szybko policzycie moje danie kosztowało 26 zł. Kolega wziął bitki wieprzowe (15 zł) z kaszą i surówką z pora (5 zł). Obaj zamówiliśmy kompoty i w sumie zapłaciliśmy we dwóch niecałe 60 zł, a na porcjach tam nie oszczędzają. Do tego obsługa jest miła, więc śmiało możecie negocjować wielkości kawałków  i dodatki. 

My zjedliśmy ze smakiem, choć … uważam, że żebra mogłyby być mniej wypieczone, poza tym, ja lubię te bardziej tłuste. Kasza z sosem bardzo dobry wybór. Modra kapusta – nie tego spodziewałem się, a prawdę mówiąc, nie pomyślałem. Kapusta była dobra, ale nie do tego dania. Wyśmienicie nadałaby się do kaczki, a tutaj słodkawo-cynamonowo-goździkowy smak czerwonej kapusty się nie zagrał. Dodam też, że taka słodka kapusta to nie moje smaki, a dodatkowo, w tej korzenna słodycz była wyjątkowo intensywna. Mimo tego marudzenia zjadłem wszystko. Mój kolega podobnie wyczyścił talerz zajadając się bitkami. Jego porowa surówka była zdecydowanie lepszym strzałem. Świeża i intensywna. (Jeśli macie przed sobą spotkania – po takim daniu konieczna będzie guma do żucia).

W krótkiej poobiedniej pogawędce usłyszałem, że On też z drogi wpadł tu na obiad. Słyszał o tej restauracji od znajomego. Wymieniliśmy się odczuciami, które generalnie sprowadziły się do samych pozytywnych ocen: fajne miejsce, dobre jedzenie, solidne porcje, duży wybór, swojski (bez zadęcia) klimat, konkurencyjne ceny. W sumie warto wpisać Food Port Montanę jako stały punkt na trasie. Ja dodałem, a i poza trasą wpadnę na te steki z odrobiną wina.

szczeciński smakosz: obiad dobry i tani na stacji benzynowej?

Kończąc tę opowieść, ocenię Food Port Montana na dwa i pół Szczecinera, choć nie wiem czy ocena jest do końca sprawiedliwa. Trudno mi zakwalifikować to miejsce i serwowane tam posiłki. Z jednej strony jeść dają dobrze. Widać, że gotują z pasją i nie stosują „prefabrykatów”, co jest niestety standardem w wielu barach przy stacjach benzynowych. Z drugiej strony, trudno oczekiwać, że żeberka będą soczyste skoro leżakują w ladzie oczekując na gości, którzy zjawią się tu porą obiadową. Modra kapusta – zapewne nie znajdziecie takiej przy żadnej stacji – a dla mnie nieco przekombinowana. Całość jednak zdecydowanie się broni. 

To fajny pomysł ,aby zrobić dobrą kuchnię z myślą o kierowcach. Kto jak kto, ale oni potrzebują i potrafią dobrze zjeść, a także docenić gospodarzy. Do tego to menu na dni tygodnia od poniedziałku do piątku – super pomysł! Możliwość wyboru a’la karta i selekcja win. Miła obsługa. Sporo przestrzeni. Dodać należy, że restauracja jest nowa. Zobaczymy jak będzie się rozwijała na tym odludziu oraz czy utrzyma poziom.

2,5 szczecinera

Powiązane artykuły

psie przedszkola podbijają szczecin. moda, potrzeba czy nowy miejski standard?
Lifestyle

Psie przedszkola podbijają Szczecin. Moda, potrzeba czy nowy miejski standard?

Jeszcze kilka lat temu wystarczył spacer i miska karmy. Dziś coraz więcej...

piątek pełen wrażeń w szczecinie. sprawdź, co wydarzy się dziś w całym mieście
Lifestyle

Piątek pełen wrażeń w Szczecinie. Sprawdź, co wydarzy się dziś w całym mieście

Brak planów na piątkowe popołudnie? Sprawdzamy, co dziś dzieje się w mieście....

szczeciński smakosz: kawiarnia, która zmienia los kotów
Lifestyle

Szczeciński Smakosz: Kawiarnia, która zmienia los kotów

W centrum Szczecina, przy ul. Kaszubskiej, w sąsiedztwie galerii Kaskada działa kawiarnia,...

wośp
Lifestyle

WOŚP znów dzieli Polaków. Przed 34. Finałem wraca spór o sens, skalę i emocje wokół pomagania

25 stycznia 2026 roku odbędzie się 34. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Tegoroczna...