W niedzielę odbyły się wybory do rad osiedli w Szczecinie, jednak mimo otwartych lokali i dostępnych kandydatów, część dzielnic pozostanie bez swoich przedstawicieli. Największe osiedla miasta – Zdroje, Pomorzany, Gumieńce, Turzyn, Śródmieście Zachód, Centrum, Śródmieście Północ, Niebuszewo oraz Żelechowa – nie osiągnęły wymaganego progu frekwencyjnego.
Zgodnie z nową ordynacją wyborczą rada osiedla może powstać wyłącznie wtedy, gdy do urn pójdzie co najmniej 5% uprawnionych mieszkańców. W tym roku warunku tego nie spełniły największe i najbardziej zaludnione części Szczecina, co oznacza, że przez najbliższy rok pozbawione będą formalnej reprezentacji na szczeblu lokalnym.
Zaskakujące jest, że największe osiedle – Gumieńce, nie spełniło progu frekwencyjnego. Dla przykładu w poprzednich wyborach do Rady Osiedla Gumieńce jeden kandydat, Michał Wilkocki zdobył 1096 głosów, co dało frekwencję ponad próg 5%.
Dlaczego tak duże osiedla, liczące po kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców, nie mają swoich rad? Powodem może być słabość kandydatów. Brak rozpoznawalnych nazwisk i ograniczona kampania sprawiły, że niewielu mieszkańców wiedziało, kto i z jakim programem startuje. Kandydaci nie potrafili przekonać ludzi, że udział w wyborach do rady osiedla ma realne znaczenie. W efekcie frekwencja spadła do poziomu, który uniemożliwia powstanie rad.
Drugim aspektem może być ogólne zmęczenie wyborami i niska świadomość, czym faktycznie zajmują się rady osiedla. Choć ich kompetencje są ograniczone, to w praktyce mogą one decydować o istotnych kwestiach – od remontów chodników, przez lokalne wydarzenia kulturalne, po opinie dotyczące inwestycji miejskich.
Brak rady osiedla to brak partnera do rozmów dla urzędu miasta i ograniczenie wpływu mieszkańców na lokalne sprawy. W przypadku dużych osiedli, takich jak Gumieńce czy Pomorzany, oznacza to, że głos kilkudziesięciu tysięcy ludzi nie będzie miał bezpośredniego przełożenia w strukturach samorządowych.
W praktyce urzędnicy mogą podejmować decyzje bez konsultacji z lokalną społecznością, a inicjatywy oddolne – takie jak festyny, konsultacje czy małe inwestycje – mogą zostać wstrzymane lub ograniczone.
Dla Szczecina oznacza to, że przez kolejną kadencję najliczniejsze osiedla pozostaną bez swojej reprezentacji. A to pytanie o przyszłość modelu rad osiedlowych w mieście wraca z jeszcze większą siłą.