Szczypiorniści Pogoni Szczecin w meczu 16.kolejki Ligi Centralnej pokonali na własnym parkiecie Nielbę Wągrowiec 34:25. Portowcy wciąż są liderem rozgrywek mając jeden punkt przewagi nad Śląskiem Wrocław.
Po ostatnim spotkaniu w Krakowie w szeregach Pogoni zapanowała grypa typu A. Niemal wszyscy zawodnicy, którzy wystąpili w tamtym meczu mieli problemy i mocno zmagali się z infekcją. Zarząd Portowców wystosował do Wągrowca prośbę o przełożenie meczu, jednak goście sobotniego spotkania nie wyrazili na to zgody.
– Prosiliśmy Wągrowiec o przełożenie meczu. Dawaliśmy proste argumenty, powikłania, zapalenie mięśnia sercowego i wiele innych powikłań, które mogą być. Pierwszy prawdziwy trening mieliśmy w piątek. Tak się nie robi, nie szanujemy się jako sportowcy – powiedział szkoleniowiec Pogoni, Rafał Biały.
Ekipa Dumy Pomorza pomimo kilku powrotów nie zagrała w swoim optymalnym składzie. Ponadto, wracając po takiej infekcji organizmy zawodników było osłabione. Mimo przeciwności losu Duma Pomorza od początku dominowała. Po pierwszej połowie prowadziła 16:12, a mecz zakończyła wynikiem 34:25.
Fabian Sosna w pomeczowym wywiadzie stwierdził, że było to jedno z lepszych spotkań w ich wykonaniu. Argumentował to tym, że mimo chorób i wykluczeń nie dali się i pewnie pokonali swoich rywali.
Patryk Biernacki przyznał, że zespół musi popracować nad stroną mentalną. Przywołał mecze z rundy jesiennej, gdzie niejednokrotnie Portowcy dominowali przez pełne 60 minut. Teraz zespół chce do tego wrócić.
Kolejny mecz Sandra SPA Pogoń rozegra 21 lutego. W meczu wyjazdowym zmierzy się wówczas z Białą Podlaską, która plasuje się na dziewiątym miejscu w ligowej tabeli.