Po bolesnej porażce 1:5 z Radomiakiem w inauguracyjnej kolejce oraz efektownym zwycięstwie 4:1 nad Motorem Lublin, Pogoń Szczecin stanęła przed kolejnym sprawdzianem swojej formy i ambicji na sezon 2025/2026. W trzeciej serii gier PKO Ekstraklasy Portowcy zmierzyli się z beniaminkiem z Niecieczy – Bruk-Betem Termaliką.
Od pierwszych minut spotkania Pogoń sprawiała wrażenie zespołu pozbawionego kontroli nad grą. Brak płynności, niedokładność i niemrawa postawa sprawiły, że to gospodarze przejęli inicjatywę.
Już w 16. minucie Termalica miała znakomitą okazję na objęcie prowadzenia. Po prostopadłym podaniu Jesus Jimenez minął Loncara i spróbował przelobować Krzysztofa Kamińskiego. Gdy wydawało się, że piłka wpadnie do bramki, w ostatniej chwili Marian Huja wybił ją sprzed linii.
Chwilę później „Słoniki” dopięły swego. W 18. minucie po głębokim dośrodkowaniu defensor gospodarzy z numerem 3 skierował piłkę do siatki. Cała defensywa Pogoni, w tym bramkarz, zachowała się zbyt pasywnie – brak zdecydowania kosztował utratę gola i prowadzenie Bruk-Betu 1:0.
Pogoń odpowiedziała jedynie groźnym, lecz nieskutecznym strzałem José Pozo w 29. minucie. Do końca pierwszej połowy obraz gry nie uległ zmianie – Portowcy sprawiali wrażenie zagubionych, atakowali niemrawo, brakowało lidera i pomysłu na rozegranie. Termalica zasłużenie schodziła do szatni z jednobramkowym prowadzeniem.
Druga połowa i przebudzenie Pogoni
Na drugą połowę trener Pogoni zdecydował się na potrójną zmianę: boisko opuścili Adrian Przyborek, Leonardo Koutris i Patryk Paryzek, a w ich miejsce pojawili się Mor Ndiaye, Leonardo Borges i Musa Juwara. Świeże siły wniosły nieco ożywienia do gry szczecinian.
W 57. minucie wydawało się, że Pogoń doprowadziła do wyrównania. Musa Juwara popisał się efektownym wolejem z 16 metrów, posyłając piłkę do siatki. Radość była jednak przedwczesna – sędzia dopatrzył się zagrania ręką i anulował trafienie.
Portowcy nie zwiesili głów. W 68. minucie, po składnej akcji i zagraniu Frederika Ulvestada, piłka trafiła do Kamila Grosickiego. Kapitan Pogoni zachował zimną krew i technicznym strzałem po ziemi umieścił piłkę przy dalszym słupku, doprowadzając do wyrównania.
W ostatnich minutach obie drużyny próbowały jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale brakowało zarówno pomysłu, jak i siły w ofensywie. Mimo woli walki Pogoń nie zdołała wypracować kolejnych klarownych sytuacji bramkowych.
Remis, który nie satysfakcjonuje
Podział punktów z Bruk-Bet Termaliką to rezultat, który powinien skłonić sztab szkoleniowy Pogoni do refleksji. Choć udało się uniknąć porażki i zdobyć bramkę po zmianie stron, styl gry zespołu nadal pozostawia wiele do życzenia.
W trzecim meczu sezonu szczecinianie wciąż nie pokazali stabilnej formy – brakuje płynności, zorganizowanej ofensywy i lidera, który potrafiłby pociągnąć drużynę w trudnym momencie. Jeśli Pogoń marzy o walce o czołowe lokaty, takie występy, jak ten w Niecieczy, muszą być wyjątkiem, a nie regułą.












