W ostatnich tygodniach media społecznościowe obiegła niepokojąca informacja o rzekomej próbie porwania dziewczynki przez kobietę i mężczyznę w rejonie ulicy Drzymały w Szczecinie. Internet zawrzał – wielu internautów ogarnął strach, a emocje szybko przerodziły się w panikę. Jak się jednak okazało, cała sytuacja była nieporozumieniem. Nie doszło do żadnego przestępstwa, a rozpowszechniana wiadomość była po prostu… fałszywa.
Skąd to zamieszanie? Jak wyjaśnia Anna Gembala, rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie:– Zgłoszona sytuacja była wynikiem pomyłki. Jeden z rodziców pomylił swoją córkę z inną dziewczynką idącą ulicą Drzymały. Mężczyzna zorientował się w błędzie, przeprosił i oddalił się. Stanowczo dementujemy, jakoby w Szczecinie działała grupa zajmująca się porwaniami dzieci. Nic się nie stało. Apelujemy o rozsądek i niewprowadzanie społeczeństwa w błąd. W ostatnim czasie obserwujemy dużą liczbę dezinformacji w sieci – jest to zjawisko częściowo wynikające z sytuacji geopolitycznej. Należy weryfikować informacje w oficjalnych źródłach i nie powielać niesprawdzonych wiadomości.
Dezinformacja – cichy wirus naszych czasów
Rozwój internetu oraz mediów społecznościowych umożliwił niespotykane wcześniej tempo rozprzestrzeniania się informacji – zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Codziennie jesteśmy bombardowani wiadomościami, których nie zawsze jesteśmy w stanie właściwie ocenić i zinterpretować. Szczególnie niebezpieczne są fałszywe treści – tzw. fake newsy – które, celowo lub przypadkowo, wprowadzają nas w błąd.
Przykłady? W 2013 roku świat obiegła wiadomość o rzekomym zamachu na Biały Dom i ranieniu ówczesnego prezydenta USA, Baracka Obamy. W ciągu kilku minut od publikacji tej informacji doszło do gwałtownego spadku na giełdzie i milionowych strat. Chociaż fałszywa wiadomość została szybko zdementowana, skutki pozostały.
Podobnie było w 2024 roku, kiedy internet zalała fala wiadomości o rzekomej powodzi w Polsce – część z nich była prawdziwa, ale wiele zawierało manipulacje, wyolbrzymienia i nieprawdziwe dane. Mieszanka informacji i dezinformacji wywołała chaos informacyjny i skrajne emocje wśród odbiorców.
Ofiarami fake newsów padają też osoby publiczne – niedawno znany przedsiębiorca Rafał Brzoska oraz jego żona Omenaa Mensah stali się celem internetowych kłamstw. Rozpowszechniano informacje o jej rzekomej śmierci, przemocy domowej czy problemach z prawem. Wszystkie te treści były nieprawdziwe, a platforma „Meta”, odpowiedzialna za ich dystrybucję, została zmuszona do ich usunięcia.
Dlaczego wierzymy w fake newsy?
Psychologia zna odpowiedź. Silne emocje – takie jak lęk, gniew czy współczucie – mają ogromny wpływ na sposób, w jaki zapamiętujemy i rozpowszechniamy informacje. Badania wykazują, że wiadomości wzbudzające emocje są częściej udostępniane i dłużej pozostają w naszej pamięci, niezależnie od ich prawdziwości.
Jak twierdzi prof. Anne Britt z Northern Illinois University, fake newsy mają znacznie większy wpływ na nasz umysł, niż mogłoby się wydawać. Manipulują naszymi procesami poznawczymi, zniekształcają postrzeganie rzeczywistości, wpływają na nasze decyzje i postawy. Krótko mówiąc – kształtują nasz światopogląd, często na podstawie fałszu.
Jak się chronić przed dezinformacją?
Oto kilka prostych zasad:
- Sprawdzaj źródło informacji – wiarygodne media, oficjalne strony rządowe i instytucje naukowe są bardziej godne zaufania niż przypadkowe blogi czy memy.
- Zwróć uwagę na datę publikacji – stare informacje mogą być wyrwane z kontekstu i udostępniane jako aktualne.
- Uważaj na sensacyjne nagłówki – fake newsy często są nacechowane emocjonalnie, zawierają wyolbrzymienia i oskarżenia bez pokrycia.
- Weryfikuj informacje w kilku źródłach – jeśli nikt inny nie pisze o danym wydarzeniu, może to być znak, że coś jest nie tak.
W dobie błyskawicznej komunikacji i natłoku informacji, refleksja i zdrowy rozsądek stają się naszymi najważniejszymi narzędziami obrony. Warto czasem zatrzymać się na chwilę i zadać sobie pytanie: czy to na pewno prawda? Bo choć informacja jest dziś na wyciągnięcie ręki, to jej jakość zależy od naszej odpowiedzialności jako odbiorców.