Szczecin nie przestaje zaskakiwać. Tym razem mieszkańcy ulicy Krakowskiej natknęli się na dość nietypowe ogłoszenia – przywieszone bezpośrednio na drzewach. Dotyczyły one sprzedaży „środków produkcji niemieckiej”, a oferta miała obejmować proszki, które „nie są przesypywane w Polsce”. Dodatkowo organizatorzy zachęcali do publikowania zdjęć ogłoszeń na Facebooku, obiecując gratisowy płyn.
Wydawać by się mogło, że czasy, gdy ogłoszenia „złota rączka” czy „sprzedam opla” były przybijane gwoździami do drzew, minęły bezpowrotnie. Jednak wciąż można natknąć się na przykłady skrajnej ignorancji wobec przyrody i przepisów. Wbijanie zszywek, gwoździ czy pinesek to prosta droga do uszkodzenia drzewa, które w najlepszym przypadku skończy się martwicą kory, a w najgorszym – zakażeniem i obumarciem.
Co gorsza, nawet jeśli ktoś „oszczędził” rośliny i użył taśmy klejącej, nadal działał wbrew prawu. Takie praktyki nie tylko szpecą przestrzeń miejską, ale też są nielegalne, o czym jasno mówi Kodeks wykroczeń.
Co grozi za niszczenie zieleni?
Każdy, kto bez zgody zarządcy terenu umieszcza plakaty w przestrzeni publicznej, podlega karze grzywny, a nawet ograniczenia wolności (art. 63a Kodeksu wykroczeń). Właściciel parkingu przy kościele mógłby w teorii zgodzić się na taką reklamę, ale drzewa z pewnością nie wyraziły na to zgody!
Dodatkowo, zgodnie z art. 144 tego samego kodeksu, za uszkadzanie drzew grozi kara grzywny nawet do 1000 zł, a w skrajnych przypadkach – kara aresztu.
W dobie internetu i darmowych portali ogłoszeniowych można by pomyśleć, że nikt już nie sięga po metody rodem z lat 90. A jednak! Dlaczego? Powody mogą być różne: nieświadomość, lenistwo czy brak szacunku dla przestrzeni publicznej.
Nielegalne ogłoszenia to jedno, ale wykorzystywanie do tego drzew to zupełnie inna skala problemu. Może warto zastanowić się, czy zamiast dawać zarobić sprzedawcom reklamującym się w tak szkodliwy sposób, nie lepiej wesprzeć legalne drogerie i jednocześnie zadbać o przestrzeń miejską? W końcu czy naprawdę warto zanieczyszczać krajobraz w imię promocji taniego detergentu?












