W ostatnią sobotę czerwca Skwer Kapitanów i CKE Stara Rzeźnia stały się miejscem wyjątkowego spotkania miłośników morskich tradycji. Kapitańskie Dni Morza stały się wydarzeniem, które zagwarantowało autentyczną atmosferę i prawdziwe emocje.
Uroczystość rozpoczęła się punktualnie ceremonią podniesienia bandery na kapitańskim maszcie. Kapitanowie w pełnym rynsztunku salutowali z należytą powagą, a następnie wszyscy odśpiewali tradycyjną pieśń „Hymn do Bałtyku”. Szczególną atmosferę tworzyła obecność kapitanów żeglugi wielkiej, którzy sami z humorem nazywali siebie „dinozaurami”. Jeden ze starszych uczestników wydarzenia, przyznał wprost: „Przyszedłem zobaczyć, kto jeszcze żyje”.
To kameralne spotkanie przypominało zjazd starych znajomych – ludzi, którzy przez lata byli związani z morzem i nadal pamiętają czasy większych obchodów Dni Morza w Szczecinie.
Młode głosy, stare tradycje
Prawdziwą perłą programu okazał się występ Szczecińskiego Chóru „Na Dziecięcą Nutę”. Dziewczynki wykonały repertuar morski z takim zaangażowaniem, że publiczność była zachwycona. To one pokazały najlepiej, że morskie tradycje mają swoją przyszłość w młodszym pokoleniu.
Ludmiła Kopycińska w swojej prelekcji o historii Dni Morza nie ukrywała żalu za dawniejszymi, bardziej okazałymi obchodami. „Szczecin to miasto morskie, ale obchody kurczą się z roku na rok” – mówiła ze smutkiem, co znalazło odbicie w nastrojach wielu uczestników.
Mimo nostalgii, wydarzenie miało pozytywny wydźwięk. Spotkania autorskie z kapitanami Józefem Gawłowiczem i Włodzimierzem Gycnerem, recitale barda morskiego Lecha Katkowskiego oraz występy zespołów „OPTY-MALNI”, „Iga’cki Band” i Zespołu Piosenki Biesiadnej tworzyły różnorodny program kulturalny.
Wydarzenie pokazało, że nie zawsze liczy się wielkość – czasem ważniejsza jest autentyczność. W kameralnym gronie, przy kawie i poczęstunku, uczestnicy dzielili się wspomnieniami i anegdotami.
Stara Rzeźnia okazała się doskonałym miejscem na tego typu inicjatywy. Organizatorzy i uczestnicy już planują kolejną edycję. To dobry znak – pokazuje, że w Szczecinie wciąż są ludzie, którym zależy na kultywowaniu morskich tradycji.
Dla miasta o tak bogatej historii morskiej takie inicjatywy są bezcenne. Nawet jeśli nie przyciągają tłumów, zachowują ważną część szczecińskiej tożsamości.