Home Kultura Hrabiny dają radę…
Kultura

Hrabiny dają radę…

347

Zasadniczy problem z „Hrabinami” jest taki, że nie można kupić na nie biletów. Nowy monodram duetu twórczego Olga Adamska – aktorka i Anna Ołów-Wachowicz autorka, sprzedał się w kilka godzin, szczęśliwi więc Ci, którym udało się zdobyć wejściówki.

 

Nowe „Hrabiny przodem”, z założenia  musiały zmagać się z popularnością pierwszej części monodramu czyli „My hrabiny nie płaczemy”, który urzekł szczecińską publiczność świeżością, inteligentnym humorem tekstów  i błyskotliwą grą Olgi Adamskiej.

Poprzeczka została zwieszona wysoko, więc wybierając się na „Hrabiny przodem” trudno wyzbyć się chęci porównania, a z tej perspektyw oceniania : będą lepsze?, gorsze? coś powtórzy się? Itd.  Dodatkową trudnością jest forma. Monodram, w którym aktorka staje z publicznością twarzą w twarz i będąc tą samą osobą musi stać się inną, aby nie nudzić, zaskoczyć, zainteresować – jest wymagającą formą.  Tym bardziej, że Olga Adamska ma świeżo za sobą bardzo wyrazistą postać niemieckiej mieszczanki z monodramu „Frida. Kolekcjonerka z West Endu”, która mocno do niej przywarła. Biorąc te wszystkie elementy pod uwagę – wydaje się,  że ponowne zmierzenie się z tekstami Anny Ołów-Wachowicz w „Hrabinach przodem” było tak samo wymagające jak i ryzykowne.

I jak wyszło? Bez zbędnego przeciągania trzeba powiedzieć, że świetnie. Hrabiny te same – z oryginalnymi tekstami, głębokimi spostrzeżeniami, dobrym humorem – lecz zarazem inne, bardziej jakby filozoficzne, nostalgiczne.  Świetną dynamikę nadał spektaklowi reżyser Arkadiusza Buszko, a integralną część wydarzenia stanowiła oprawa muzyczna w wykonaniu znanego z części pierwszej Romana Rydza z akordeonem oraz Alexandra Górnego z kontrabasem.  Zresztą Adamska sprawdziła się nie tylko w roli mówionej,  ale i wokalnej , a także wodzirejskiej.

Gasną światła, zapada cisza, kilkadziesiąt osób stłoczonych w sali Czarnego Kota Rudego wstrzymuje oddech. Na scenie pojawia się Olga Adamska, publiczność czeka, chwila ciszy … i piosenka. Po chwili piosenka zostaje przerwana, a aktorka pstryknięciem rozpala neon i  wyznaje: „jestem zmęczona byciem sexy” . Tak rozpoczyna się umowna część pierwsza,  podczas której aktorka prowadzi rozważania na temat globalnych zwyczajów kulturowych, etosu młodości, sposobów starzenia się, wyglądu zewnętrznego, absurdalnych czasem zwyczajów. Mamy tu odwołania do gwiazd Hollywoodu ale i lokalnych miejscówek. Następnie wchodzi piosenka (adaptacja utworu Mikromusic Niemiłość 2), która świetnie podsumowuje tę część, a zarazem zdaje się sugerować jak można podejść do omówionych wcześniej zjawisk https://www.youtube.com/watch?v=ZyDTA464Mdw .  Kolejny umowny  i stosunkowo krótki rozdział – bo to kabaret w końcu – to czas rozważania nad przemijaniem i wartościami. Mamy tu odrobinę smutku i nostalgii, ciszy oraz wytchnienia od śmiechu. Puentuje go świetne wykonanie „Złego towarzystwa” Mariusza Lubomskiego https://www.youtube.com/watch?v=WcBEynkBQzs  Na koniec, po chwili odpoczynku w części nostalgicznej Olga Adamska znów wchodzi na najwyższe obroty. Wkraczamy do nieco nawet biesiadnej estetyki imprezowego szaleństwa,  w której nieśmiała i zdystansowana publiczność daje wciągnąć się wodzirejce  Adamskiej do damsko-męskiego skandowania „hej, hej, hej” do piosenki Marka Dyjaka „Żołnierz i laleczka” https://www.youtube.com/watch?v=svAeHBp5orc, która jednak na scenie Czarnego Kota Rudego brzmi zupełnie inaczej. W tej części pojawia się modelowa dla Hrabin obserwacja życia w scence z lizakiem chupachups’em, lekko filozofujący frahment o mozaice życia, a na koniec tekst o Hrabinach, które działają w konspiracji, pod przykryciem, ale wewnątrz ciągle lśnią.

Ten fragment o lśnieniu pięknie puentuje całe widowisko i sprawia, że z sali wychodzimy – a przynajmniej, ta damska część widowni – nie tylko rozbawieni, ale i z lepszym nastawieniem do świata.

Podsumowując. Jak Hrabiny mają się po trzech latach od debiutu? Bardzo dobrze. Czy warto zobaczyć?  Zdecydowanie tak.

Ps. Gdyby ktoś chciał wrócić do poprzednich Hrabin, może zaopatrzyć się w książkę Ani Ołów- Wachowicz „My Hrabiny, myślę więc zapisałam” wydaną pod patronatem Szczecinera przy wsparciu  https://pomeraniabrokers.pl.

 

Metryczka

„Hrabiny przodem” Teatr Polski na scenie Czarnego Kota Rudego wystawia

występuje:  Olga Adamska

tekst: Anna Ołów – Wachowicz

reżyseria: Arkadiusz Buszko

muzycy: Roman Rydz – akordeon, Alexander Górny – kontrabas

https://www.teatrpolski.eu/spektakle/67/hrabiny-przodem

 

Powiązane artykuły

Kultura

To będzie niesamowita podróż w czasie!  „Zadzwońcie po milicję” już w grudniu w Netto Arenie

Szykuje się kolejna muzyczna podróż w przeszłość, a konkretnie w lata osiemdziesiąte...

Felietony Kultura

Głośnia, Marcin i taadaam!

Czwartkowy wieczór, Piwnica Kany. Wchodzę w gronie znajomych. Wewnątrz kilkanaście osób krząta...

AktualnościKulturaLifestyle

To będzie niesamowity weekend! Oto najciekawsze wydarzenia na 19-21 kwietnia

  Weekend zbliża się wielkimi krokami. Sprawdźmy, jakie są najciekawsze propozycje na...

Kultura

Szczecińskie kryminały podbijają miasto. Już niebawem ciekawe spotkanie z pisarzami

Już w przyszły w piątek, 26 kwietnia 2024 roku, o godzinie 17.00...