Śliskie jak lodowisko ulice, marznące opady i temperatury balansujące wokół zera – warunki na drogach są skrajnie niebezpieczne, a mimo to wielu kierowców zachowuje się tak, jakby jechało po suchym asfalcie. Bilans jednego dnia mrozi krew w żyłach: 50 przypadków przekroczenia prędkości i aż 29 kolizji drogowych. Policja nie ukrywa zaniepokojenia.
Gołoledź i bardzo śliska nawierzchnia sprawiły, że każda podróż – nawet ta krótka – stała się ryzykowna. W takich warunkach droga hamowania wydłuża się kilkukrotnie, a najmniejszy błąd może skończyć się utratą panowania nad pojazdem. Mimo to funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego odnotowali dziesiątki wykroczeń i niemal trzydzieści kolizji w ciągu jednego dnia.
Na tle tych zdarzeń szczególnie wyróżnia się przypadek 49-letniego kierowcy, który w terenie zabudowanym przekroczył dozwoloną prędkość aż o 55 km/h. W warunkach gołoledzi taka jazda to realne zagrożenie nie tylko dla samego kierowcy, ale też dla pieszych i innych uczestników ruchu. Konsekwencje były natychmiastowe – prawo jazdy zostało zatrzymane.
Policja podkreśla, że nadmierna prędkość w połączeniu z oblodzoną nawierzchnią to jeden z najczęstszych przepisów na tragedię. Samochód na lodzie nie reaguje tak, jak oczekuje kierowca – hamowanie trwa dłużej, a gwałtowne manewry niemal zawsze kończą się poślizgiem.
Funkcjonariusze ponownie apelują do kierowców o rozsądek: dostosowanie prędkości do warunków na drodze, zachowanie bezpiecznego odstępu między pojazdami, unikanie gwałtownych skrętów i hamowania, pełną koncentrację za kierownicą.
Bezpieczeństwo na drogach nie zależy od pogody, ale od decyzji kierowców.












