Pogoń Szczecin w słabym stylu przegrała z Lechem Poznań 1:2. Patrząc na obraz gry szczególnie w pierwszej połowie jest to najniższy wymiar kary.
Początek meczu był dość wyrównany i oba zespoły próbowały stworzyć okazję do zdobycia gola. Ze strony Lecha uderzał Ishak, jednak górą był Cojocaru. Technicznym strzałem popisał się Kamil Grosicki, ale futbolówka nie znalazła drogi do bramki. Po kilkunastu minutach goście przejęli inicjatywę. Wyprowadzali bardzo groźne akcje, niejednokrotnie wychodząc na dogodne sytuacje strzeleckie, ale na posterunku był rumuński bramkarz Dumy Pomorza.
W 35.minucie zza pola karnego uderzył Kozubal, piłka odbiła się od Biegańskiego i wylądowała w siatce Portowców. Po chwili nieźle uderzył Natan Ława, jednak zmierzająca do bramki piłkę na rzut rożny wybił gracz Lecha.
Po zmianie stron Poznaniacy od razu rzucili się do ataków i już po chwili byli blisko podwyższenia prowadzenia za sprawą strzału Ishaka. Po kilkunastu sekundach na pustą bramkę nie trafił Walemark.

W 62.minucie świetną kontrę Lecha na gola zamienił Luis Palma i było już 2:0. Chwilę po bramce przyjezdni mogli zdobyć trzeciego gola, ale Cojocaru po raz kolejny uratował swój zespół w sytuacji sam na sam z Golizadehem.
Portowcy ruszyli do śmielszych ataków i w 82.minucie zdobyli bramkę kontaktową. Paul Mukairu przyjął piłkę w polu karnym i uderzeniem pod poprzeczkę pokonał bramkarza rywali. Pogoń starała się doprowadzić do wyrównania jednak żadna z akcji nie zakończyła się golem. Najbliżej tego był w ostatniej akcji meczu Mukairu, ale uderzył w środek bramki.
Pogoń zagrała fatalną pierwszą połowę. Gdyby nie dobra dyspozycja Cojocaru, mecz mógł się zamknąć już po pierwszych 45.minutach. W drugiej odsłonie Portowcy zagrali nieco lepiej, jednak kilkanaście minut dobrej postawy to zbyt mało, by zdobyć punkty z Lechem Poznań.
Po meczu, dziennikarze przez 90 minut czekali na pojawienie się Thomasa Thomasberga. Szkoleniowiec Pogoni ostatecznie nie przyszedł ze względu na przedłużające się spotkanie z zarządem klubu.
