King Szczecin przegrał we własnej hali z Treflem Sopot 86:96. Zaważyła na tym przede wszystkim fatalna w wykonaniu Szczecinian trzecia kwarta.
Początek spotkania należał do gospodarzy, którzy odskoczyli rywalom na kilka punktów. Duża w tym zasługa świetnie dysponowanego Robertsa. Później Trefl zaczął skutecznie rzucać, jednak nie wystarczyło to na dogonienie Kinga i po pierwszej kwarcie na tablicy świetlnej widniał wynik 26:21 dla Wilków.
Druga kwarta przyniosła kontrolę gry przez miejscowych. Dobrze prezentowali się szczególnie Żołnierewicz i Gielo. W pewnym momencie przewaga Kinga wynosiła już 12 punktów, jednak goście nie zamierzali odpuszczać. Po pierwszej połowie gospodarze prowadzili 47:42.
Fatalnie w trzecią kwartę weszli koszykarze Kinga. Zespół z Sopotu zanotował serię 15:0, a następnie ich przewaga wzrosła do dziesięciu punktów. King nie potrafił się otrząsnąć i po trzech kwartach Trefl prowadził już 71:56.
W ostatnich dziesięciu minutach Wilki próbowały wrócić do gry i dzięki niezłej postawie Novaka i Gielo ich strata stopniała do ośmiu oczek. Niestety dla gospodarzy zabrakło czasu, a sopocianie nie pozwolili na dalsze odrabianie strat. Ostatecznie King przegrał z Treflem Sopot 85:96.