Czasem o życiu decydują minuty. Wczoraj – o życiu pewnego bezdomnego ze Szczecina – zadecydowała czujność i szybka reakcja strażników miejskich. W jednym z pustostanów na Pomorzanach znaleziono mężczyznę w stanie skrajnego wychłodzenia. Miał zaledwie 29 stopni temperatury ciała. Jak przyznali ratownicy, gdyby nie interwencja patrolu – nie przeżyłby nocy.
Strażnicy z Oddziału Zachód – w ramach rutynowej kontroli miejsc, gdzie mogą przebywać osoby bezdomne – zajrzeli do jednego z pustostanów przy ul. Glinianej.
– W jednym z kontrolowanych pustostanów strażnicy zastali mężczyznę w średnim wieku, który półnagi leżał na podłodze owinięty w brudne szmaty – relacjonuje st. insp. Joanna Wojtach, rzecznik prasowy Straży Miejskiej Szczecin. – Był bardzo wychudzony, jego ciałem wstrząsały dreszcze. W związku z podejrzeniem, iż człowiek ten może być w stanie hipotermii na miejsce został wezwany zespół ratownictwa medycznego.
Strażnicy natychmiast wezwali karetkę pogotowia i zaczęli udzielać pierwszej pomocy. Przez cały czas monitorowali funkcje życiowe mężczyzny, który nie miał żadnych dokumentów.
Po przyjeździe ratowników potwierdziły się przypuszczenia: mężczyzna był w stanie hipotermii. Temperatura jego ciała wynosiła zaledwie 29°C – to stan graniczny między życiem a śmiercią.
Ratownicy zabrali go do szpitala na Pomorzanach. Jak powiedzieli strażnikom, bez ich pomocy nie przetrwałby do rana.
Tego samego dnia strażniczki miejskie ze Szczecina uratowały życie chorego kota.
Zwierzę, z wyraźnymi objawami choroby i – jak się później okazało – z przetrąconym biodrem, od kilku dni błąkało się w rejonie garaży przy ul. Wiśniowy Sad.
Zima zbliża się nieubłaganie, a wraz z nią rosnące zagrożenie dla osób w kryzysie bezdomności.
Straż Miejska przypomina, że każdy może pomóc: jeśli zauważymy osobę śpiącą na ławce, w altanie czy w pustostanie, nie przechodźmy obojętnie. Wystarczy jeden telefon – pod numer alarmowy 986.