Poranek 1 maja w Szczecinie rozpoczął się nie tylko majówkowym spokojem, ale także wzmożonymi działaniami policji. Funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej prowadzili rutynową akcję trzeźwości. Miało być spokojnie, rutynowo – a jednak jeden z kierowców postanowił, dosłownie, „zamieszać w planie”.
W rejonie ulicy Południowej doszło do niecodziennej sceny, która mogłaby uchodzić za komediowy gag, gdyby nie fakt, że sprawa dotyczyła nietrzeźwego kierowcy. Policjanci zauważyli pojazd marki Mercedes, który niespodziewanie zjechał do zatoczki autobusowej. Chwilę później siedzący za kierownicą mężczyzna przesiadł się na miejsce pasażera, a jego miejsce zajęła towarzysząca mu kobieta.
Sytuacja natychmiast wzbudziła podejrzenia mundurowych, którzy przystąpili do kontroli pojazdu. Za kierownicą rzeczywiście siedziała trzeźwa kobieta z ważnym prawem jazdy, jednak nie to przyciągnęło uwagę policji. Pasażerem okazał się 55-letni mężczyzna, który – jak się szybko okazało – miał ponad 0,5 promila alkoholu w organizmie.
Początkowo zaprzeczał, jakoby to on prowadził samochód. Jednak nie trwało długo, zanim przyznał się do próby oszukania funkcjonariuszy. Całe zajście zostało bowiem zarejestrowane przez monitoring miejski – materiał jednoznacznie potwierdził, że to właśnie on kierował Mercedesem przed zatrzymaniem.
W efekcie tej nieudanej próby zmylenia policji, mężczyzna stracił prawo jazdy i trafił do policyjnego aresztu. Po wytrzeźwieniu usłyszy zarzuty związane z prowadzeniem pojazdu w stanie nietrzeźwości.
Nieudana „zmiana miejsc” – niebezpieczny sygnał
Ta historia, choć z pozoru może wydawać się absurdalna, powinna być przestrogą. Nie chodzi tylko o spryt czy brak wyobraźni, ale o realne zagrożenie, jakie stwarza każdy nietrzeźwy kierowca na drodze. Próba wymigania się od odpowiedzialności przez „szybką zmianę miejsc” nie zadziałała – na szczęście. Ale co, gdyby nie było tam patrolu policji?
Pomysłowość 55-latka była desperacka, a niebezpieczna decyzja mogła kosztować życie jego, jego pasażerki, czy przypadkowych uczestników ruchu. Dlatego apel policji pozostaje aktualny: alkohol i kierownica to śmiertelne połączenie.
Choć majówka to czas odpoczynku i relaksu, to również czas zwiększonego ryzyka na drogach. Imprezy, grille, spotkania towarzyskie – wszystko to sprawia, że więcej kierowców siada za kierownicą „po jednym piwie”. Tylko że „jedno piwo” to już alkohol, a jego wpływ na refleks i zdolność podejmowania decyzji może być zgubny.