Choć formalnie 2 maja to zwykły dzień pracy, w rzeczywistości coraz częściej przypomina nieoficjalne święto. Zwłaszcza w tym roku, gdy przypada w piątek, między Świętem Pracy a Świętem Konstytucji 3 Maja, staje się naturalnym przedłużeniem majówki.
Siedząc w biurach, wielu z nas zdejmuje marynarki, rozluźnia krawaty i myślami już wędruje w stronę działek, lasów i morza. Trudno się dziwić – 2 maja to niemal odruchowo dzień odpoczynku. Zwłaszcza że 3 maja w tym roku przypada w sobotę, a zgodnie z Kodeksem pracy, część pracodawców zobowiązana jest oddać pracownikom inny dzień wolny za święto przypadające w weekend. I właśnie dlatego wiele firm decyduje się na zamknięcie biur właśnie 2 maja.
– To normalny dzień roboczy, ale czy na pewno? – pytają nie bez powodu ci, którzy zerkają w kalendarz i widzą okazję do wydłużenia odpoczynku. I mają rację – większość urzędów, instytucji państwowych, banków i firm prywatnych pozostanie tego dnia nieczynna. Miasta pustoszeją, a zamiast biurowego zgiełku słychać dźwięk ruszających w drogę aut, szum parków i śmiech dzieci na rowerkach.
Choć 2 maja nie został oficjalnie uznany za dzień wolny od pracy, jego pozycja w kalendarzu sprawia, że coraz trudniej traktować go jak zwykły dzień pracy. W praktyce staje się symbolicznym „dniem luzu” między świętami.
Skoro więc mamy szansę na chwilę wytchnienia, warto z niej skorzystać. Odetchnijmy, złapmy słońce, zróbmy coś tylko dla siebie. Bo choć formalnie to dzień pracy, życie mówi coś zupełnie innego: 2 maja – niech żyje nieformalna majówka!