Home Aktualności Na Odrze pojawia się coraz więcej kłusowników łowiących barbarzyńską metodą na „szarpaka”
Aktualności

Na Odrze pojawia się coraz więcej kłusowników łowiących barbarzyńską metodą na „szarpaka”

561

Nie z sieciami kłusowniczymi a z drastycznymi metodami łapania ryb najczęściej musi mierzyć się szczecińska Społeczna Straż Rybacka. Na Odrze pojawia się coraz więcej kłusowników łowiących barbarzyńską metodą na „szarpaka”. Wyjątkowo okrutna, bo powoduje rany w ciałach ryb nie tylko tych złowionych, ale także tych które zostały zahaczone i odpłynęły. A to dopiero początek listy grzechów i przestępstw popełnianych przez pseudowędkarzy na szczecińskiej Odrze i jeziorach w pobliżu.

 

Dobry wędkarz musi mieć wiedzę, umiejętności i ogromnie dużo cierpliwości. Najważniejsze jednak, żeby ryby łowił legalnie, ale nie zawsze to się udaje.

Społeczna Straż Rybacka w Szczecinie to  16 strażników, którzy każdego dnia, w dzień i w nocy, patrolują okolice Odry, jezior i mniejszych rzek. Wykorzystują do tego samochód terenowy, łodzie czy na przykład kamery termowizyjne. Wszystko po to, by łapać kłusowników i tych, którzy za nic mają przepisy. Społecznicy mają także mieszane patrole z policją i Państwową Strażą Rybacką, która w regionie ma 9 komend.

Każdego dnia funkcjonariusze mają ręce pełne roboty. Ustawa określa co najmniej kilkanaście zakazów, których muszą przestrzegać posiadacze karty wędkarskiej – strażnicy sprawdzają czy nikt zakazów nie łamie.

Zarówno na wschodniej jak i zachodniej Odrze w Szczecinie dziś wielkiego problemu z sieciami kłusowniczymi nie ma. Rzeka jest cały czas patrolowana, chociaż zdarzają się przypadki, jak ten sprzed tygodnia kiedy policjanci wspólnie z funkcjonariuszami Społecznej Straży Rybackiej w okolicach portu znaleźli kilkadziesiąt metrów sieci kłusowniczych. Ryby wypuścili, sieci usunęli, bo stanowiły one zagrożenie nie tylko dla ryb ale i jednostek, które tamtędy przepływały.

– Dziś dzięki ciągłemu patrolowaniu rzeki w samym Szczecinie nie mamy wielkiego problemu z sieciami, tak jak np. 15 lat temu. To była tragedia wtedy. Dosłownie to były zorganizowane grupy szarpakowców na bulwarach, ale poradziliśmy sobie z tym problemem. Dziś zdarza sie to sporadycznie – mówi Rafał Jurkowski, komendant Społecznej Straży Rybackiej powiatu Szczecin.

Już nie na taką skalę jak 15 lat temu, ale nadal w Szczecinie największym problemem są wędkarze, którzy nie łowią w sposób tradycyjny a wykorzystują metody niedozwolone i nie chodzi tylko o sieci. Jedną z takich metod jest „metoda na szarpaka”. To najbardziej barbarzyński i brutalny sposób połowu.

Ryba jest w niej nadziewana na ostre i rozgałęzione haki, za wszystkie niemal części ciała. Zahacza się ją, przeciągając linkę i szarpiąc często, by poczuć opór. Ryby są w ten sposób okrutnie okaleczane. Żeby złowić jedną kłusownicy uszkadzają wiele sztuk. Szacuje się, że tylko 15 proc. skaleczonych ryb zostaje wyciągniętych na brzeg. Reszta, jako pokaleczone, chore ryby zostaje w wodzie.

– Używają na przykład kotwic z dociążeniem i podszarpując łowią ryby. To jest okropne męczenie ryby, która jest niesamowicie pokaleczona. Mogą wdawać się zakażenia, które będą szkodzić także innym organizmom – mówi Rafał Jurkowski.

Pseudowędkarze stosują też inne niedozwolone metody jak podhaczanie za powłoki brzuszne albo używają zakazanej zanęty. W drastycznych przypadkach stosują prąd, zdarzały się przypadki dynamitu, a jak już się “obłowią” pojawia się kolejny problem – zabierają do domów więcej ryb niż pozwalają na to przepisy.

– Wękdarze ukrywają ryby gdzieś w krzakach, wynoszą do samochodów. To nie są biedni ludzie, ale tacy, którzy przyjeżdżają nad wodę drogimi samochodami. Nie wiem czy to dla sportu, czy to forma rozrywki czy po prostu zachłanność – dodaje Rafał Jurkowski.

A to wszystko zmniejsza i tragicznie wpływa na populację ryb w Odrze, bo często kłusownicy wyłapują najsilniejsze osobniki. Za nic też mają zasady dotyczące okresów ochronnych i odbywania tarła. A łowienie w tym czasie to po prostu burzenie ekosystemu.

Przed funkcjonariuszami Straży Rybackiej gorący okres, bo jesienią uaktywniają się kłusownicy z powodu tarła sandacza, ale w Odrze królują też płocie, leszcze i wiele innych mniej lub bardziej popoularnych gatunków. Dlatego funkcjonariusze apelują, aby zwracać uwagę gdzie już później kupujemy ryby.

– Ważne, żeby nie kupować ryb z niewiadomego pochodzenia, bo często kłusownicy sprzedają ryby, a nie wiemy skąd są, jakie jest ich źródło i przede wszystkim czy są zdrowe i dla nas bezpieczne – apeluje Rafał Jurkowski.

I na koniec ciekawostka: Kanadyjczycy, Szwedzi, Finowie czy Szkoci za kłusownictwo karzą bardzo wysokimi mandatami, a za niektóre nielegalne połowy można nawet trafić do więzienia I być może dzięki temu to właśnie tam tak chętnie wyjeżdżają fani wędkowania – tego legalnego, żeby złowić taaaaaaką rybę.

Powiązane artykuły

utrudnienia w centrum szczecina. rusza wymiana nawierzchni na jednej z ważnych ulic
Aktualności

Utrudnienia w centrum Szczecina. Rusza wymiana nawierzchni na jednej z ważnych ulic

Od 28 lipca rozpoczną się prace związane z wymianą nawierzchni jezdni na...

11 osób z zarzutami po meczu pogoń szczecin – cracovia. śledczy zakończyli postępowanie
Aktualności

11 osób z zarzutami po meczu Pogoń Szczecin – Cracovia. Śledczy zakończyli postępowanie

Nie skończyło się na zatrzymaniach. Jest akt oskarżenia po wydarzeniach podczas meczu...

jechał ciężarówką na samej feldze. stracił dowód rejestracyjny
Aktualności

Jechał ciężarówką na samej feldze. Stracił dowód rejestracyjny

Nietypowa i niebezpieczna sytuacja na drodze zakończyła się interwencją policjantów. Kierowca samochodu...

pogoda w szczecinie [27-31 lipca]. termometry pokażą nawet 34 stopnie
Aktualności

Pogoda w Szczecinie [27-31 lipca]. Termometry pokażą nawet 34 stopnie

Początek tygodnia przyniesie chłodniejsze powietrze, przelotne opady i silniejsze podmuchy wiatru, ale...