Trzy dni, dziesiątki tysięcy uczestników, 31 żaglowców i jednostek gościnnych, setki wydarzeń i jedno wielkie święto nad Odrą. „Żagle 2026” dobiegły końca. Szczecin znów udowodnił, że potrafi zamienić swoje nabrzeża w prawdziwą stolicę żeglarskiej zabawy.
To zawsze najbardziej nostalgiczny moment. Cumy zostają oddane, żagle postawione, a jednostki powoli znikają z miejskiego krajobrazu. Jeszcze przed chwilą ich maszty dominowały nad Odrą, a nabrzeża były pełne ludzi. Dziś pozostają wspomnienia, zdjęcia i pytanie: kiedy następne Żagle?
Przez trzy dni Szczecin żył w rytmie morza. Przy nabrzeżach zacumowało 31 żaglowców i jednostek gościnnych, a ich załogi otworzyły pokłady dla mieszkańców i turystów. Była to jedna z największych atrakcji całego wydarzenia. Zwiedzający mogli wejść na pokłady, zobaczyć, jak wygląda życie na jednostkach i porozmawiać z ich załogami.
Ogromnym zainteresowaniem cieszyły się także rejsy. 33 wyprawy jednostkami pozwoliły uczestnikom spojrzeć na Szczecin i Żagle z perspektywy Odry. Bilety znikały błyskawicznie, a ci, którym udało się je zdobyć, mogli poczuć namiastkę prawdziwej morskiej przygody.
Tegoroczna edycja miała także wyjątkowe jubileusze. Przez cały weekend świętowano 100-lecie żaglowca Baltic Beauty, a wspólnie z komandorem i kapitanem ORP Iskra uczczono Święto Wojska Polskiego.
Żagle nie były jednak imprezą wyłącznie dla miłośników żeglarstwa. Najmłodsi mogli korzystać ze Strefy Dziecięcej i lunaparków, sportowcy wystartowali w Biegu pod Żaglami, a chętni mogli spróbować swoich sił podczas treningu z Lotto Chemikiem Police.
Na Łasztowni dużym zainteresowaniem cieszyła się strefa „Zrobione w Szczecinie”, gdzie lokalni przedsiębiorcy, rzemieślnicy i twórcy prezentowali swoje produkty. Tuż obok działała strefa ZWiK, w której można było dowiedzieć się więcej o wodzie dostarczanej do szczecińskich domów.
Nie zabrakło również jedzenia. Po obu stronach Odry działały strefy gastronomiczne, food trucki i jarmarki. Szczecińskie i polskie smaki spotykały się tu z kuchniami z różnych stron świata.
Wieczorami nabrzeża zmieniały się w wielką scenę koncertową. Przez dwa dni na scenie głównej odbywał się Eska Music Tour. Publiczność bawiła się między innymi przy muzyce Oskara Cymsa, Dawida Kwiatkowskiego oraz wykonawców reprezentujących różne pokolenia i style.
Jednym z najbardziej spektakularnych momentów całych Żagli był pierwszy w Szczecinie pokaz 150 dronów. Na nocnym niebie pojawiło się 13 symboli miasta, zaprojektowanych przez szczecińskich uczniów. Dziecięce pomysły zostały zamienione w wielkoformatowe świetlne widowisko nad Odrą.
Nie zabrakło również muzyki w bardziej tradycyjnym wydaniu. Przez dwa dni odbywał się IX Festiwal Orkiestr Dętych o Puchar Prezydenta Miasta Szczecina. W wydarzeniu uczestniczyło osiem zespołów z Polski, Danii i Węgier. Grand Prix oraz nagrodę specjalną za najlepsze wykonanie marszu obowiązkowego zdobyła Bekton Concert Band z Węgier.
Z kolei nagroda dla najlepszej grupy tanecznej trafiła do mażoretek „Lazuria” z Kramska. Kolorowe parady, muzyka, taniec i efektowne pokazy sprawiły, że orkiestry stały się jednym z charakterystycznych elementów tegorocznego święta.
Za organizacją tak dużej imprezy kryją się także liczby, których uczestnicy na co dzień nie widzą. W czasie Żagli wydano 720 akredytacji, przygotowano 950 identyfikatorów i aż 1470 przepustek. Nad sprawnym przebiegiem wydarzenia czuwało 24 oficerów łącznikowych, którzy pokonywali średnio 80 tysięcy kroków dziennie. Załogi otrzymały między innymi 503 pączki, 403 jagodzianki, 694 kajzerki i 177 chlebów. Dla obsługi wydarzenia przygotowano 1800 posiłków.
Do Szczecina przyjechało około 500 załogantów, a w regatach o Puchar Prezydenta Miasta Szczecin uczestniczyło 28 jednostek. Były też liczby bardziej nietypowe: osiem syren na pokładach, pięć dni rzeźbienia galionu na Baltic Beauty i średnio 140 jednostek cumujących każdego dnia w North East Marinie.
Kiedy żaglowce odpływają, Szczecin znowu wraca do swojego codziennego rytmu. Trudno jednak nie odczuć lekkiego niedosytu.
Przez trzy dni nabrzeża były miejscem spotkań mieszkańców, turystów, żeglarzy, muzyków, artystów i lokalnych przedsiębiorców. Były pokłady otwarte dla zwiedzających, koncerty, sport, kuchnia, dziecięce atrakcje i widowisko, którego nie dało się pomylić z żadnym innym wydarzeniem.
Żagle 2026 zakończyły się, ale ich obrazy jeszcze długo będą obecne w Szczecinie: wysokie maszty nad Odrą, tłumy na nabrzeżach, światła 150 dronów i żaglowce odpływające podczas finałowej parady.