To jeden z najbardziej niepokojących raportów dotyczących ochrony zdrowia w ostatnich latach. Najwyższa Izba Kontroli ujawniła, że mieszkańcy części województwa zachodniopomorskiego mają jedne z najmniejszych szans na szybką pomoc w nagłym zagrożeniu życia. W jednej z gmin karetki nie docierały na czas w niemal wszystkich interwencjach.
Kontrola objęła funkcjonowanie Państwowego Ratownictwa Medycznego w latach 2023–2025. Wnioski są alarmujące – system nadal zmaga się z brakami kadrowymi, przeciążeniem personelu i zbyt długim czasem oczekiwania na pomoc.
Najbardziej szokujące dane dotyczą właśnie województwa zachodniopomorskiego. Jak ustaliła Najwyższa Izba Kontroli, w gminie Nowe Warpno aż 99,1 procent wyjazdów zespołów ratownictwa medycznego przekraczało maksymalny oczekiwany czas dotarcia do pacjenta. To najgorszy wynik spośród wszystkich badanych miejsc w Polsce.
Oznacza to, że niemal każda interwencja odbywała się z opóźnieniem w sytuacjach, w których liczą się minuty. Kontrolerzy podkreślają, że podobne problemy występowały także w innych częściach kraju, jednak to właśnie zachodniopomorskie znalazło się na szczycie niechlubnego zestawienia.
W Szczecinie lekarzy po prostu brakuje
Problemy dotyczą również samego Szczecina.
NIK wykazała, że w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie przez ponad 86 tysięcy godzin specjalistyczne zespoły ratownictwa medycznego pracowały bez lekarza, mimo że zgodnie z założeniami powinien on znajdować się w ich składzie. Łącznie stanowiło to ponad 29 procent wszystkich godzin pracy specjalistycznych karetek w analizowanym okresie.
Braki kadrowe są tak duże, że nawet kolejne zmiany przepisów rozszerzające definicję tzw. lekarza systemu nie rozwiązały problemu. Specjaliści medycyny ratunkowej stanowili zaledwie jedną czwartą lekarzy pracujących w zespołach ratownictwa.
Raport pokazuje również skalę przeciążenia personelu medycznego. W Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie pięciu lekarzy aż 74 razy pełniło dyżury przekraczające 48 godzin. Rekordzista pracował nieprzerwanie przez 120 godzin, czyli pięć dób.
Jeszcze bardziej szokują dane dotyczące ratowników medycznych. Jeden z pracowników szczecińskiego pogotowia w czerwcu 2024 roku przepracował 456 godzin. To średnio ponad 15 godzin pracy każdego dnia przez cały miesiąc.
NIK zwraca uwagę, że jest to możliwe dlatego, że wielu medyków pracuje na umowach cywilnoprawnych, które nie ograniczają maksymalnego czasu wykonywania obowiązków.
Problemy ratownictwa nie kończą się na karetkach. Kontrola wykazała, że niemal połowa osób trafiających na szpitalne oddziały ratunkowe w ogóle nie wymagała pomocy w takim miejscu. Ponad sześciu na dziesięciu pacjentów przywiezionych karetkami nie potrzebowało późniejszej hospitalizacji, a jedynie niewielki odsetek znajdował się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia.
Według NIK wielu mieszkańców traktuje SOR jako alternatywę dla długiego oczekiwania na wizytę w przychodni, co dodatkowo przeciąża cały system.
Najwyższa Izba Kontroli przypomina, że podobne nieprawidłowości wskazywała już podczas wcześniejszych kontroli kilka lat temu. Mimo licznych nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, system nadal boryka się z tymi samymi problemami: brakiem lekarzy, wydłużonym czasem dojazdu karetek oraz przeciążonymi szpitalnymi oddziałami ratunkowymi.
Zdaniem kontrolerów kolejne zmiany przepisów miały często charakter doraźny i nie rozwiązywały rzeczywistych problemów kadrowych ani organizacyjnych.