Home Polityka Zachodniopomorski Urząd Marszałkowski – tu kontakt z urzędnikiem to sport ekstremalny
Polityka

Zachodniopomorski Urząd Marszałkowski – tu kontakt z urzędnikiem to sport ekstremalny

731
urząd marszałkowski

Docierają do nas skargi od mieszkańców i przedsiębiorców dotyczące trudności w skontaktowaniu się z poszczególnymi departamentami Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego. Obywatele skarżą się, że nie wiedzą, do kogo właściwie powinni się zwrócić. Brakuje przejrzystego wykazu pracowników, ich funkcji i danych kontaktowych, które w innych urzędach są standardem dostępnym publicznie.

Postanowiliśmy więc sprawdzić, jak wygląda kwestia jawności kontaktów w naszym urzędzie marszałkowskim i dlaczego mieszkańcy mają problem z uzyskaniem podstawowych informacji. Rzeczywiście: na stornie BIP takich informacji nie da sie znaleźć. Wysłaliśmy oficjalny wniosek o udostępnienie listy pracowników wraz z nazwami departamentów, stanowiskami oraz służbowymi numerami telefonów i adresami e-mail. Odpowiedź, jaką otrzymaliśmy, może budzić zdumienie.

Urzędnicy z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego właśnie osiągnęli coś, co można by uznać za administracyjny Nobel z absurdów: ogłosili, że służbowe numery telefonów i e-maile pracowników nie są informacją publiczną. Tak, dobrze czytacie – w instytucji finansowanej z pieniędzy publicznych dane służące… kontaktowi z obywatelami nie są dla obywateli.

Z odpowiedzi podpisanej przez Wydział Organizacji i Rozwoju Zasobów Ludzkich dowiadujemy się, że telefony i adresy mailowe to „narzędzia pracy”, które nie wpisują się w „zakres spraw publicznych”. Innymi słowy: obywatelu, podatniku, beneficjencie działań samorządu – nie zawracaj głowy, bo kontakt z urzędnikiem nie jest sprawą publiczną.

Można by się uśmiać, gdyby nie fakt, że mówimy o Zachodniopomorskim Urzędzie Marszałkowskim, który teoretycznie powinien być liderem przejrzystości, jawności i dostępu do informacji. W praktyce jednak woli zasłaniać się cyberbezpieczeństwem i groźbą spamu, jakby mieszkańcy Pomorza Zachodniego szykowali się do ataku phishingowego na sekretariat. Opinia, jaką otrzymaliśmy od Urzędu Marszałkowskiego w Szczecinie zahacza już o absurd, czytamy w  niej, że taki sposób kontaktu z Urzędem:

– (…) jest podyktowany zasadami cyberbezpieczeństwa, a także zapobiega przesyłaniu
informacji reklamowych, spamu, itp., na adresy wszystkich pracowników.

Jawność kontaktów to standard, nie zagrożenie

W większości polskich urzędów – od małych gmin po urzędy powiatowe, a nawet wojewódzkie – udostępnianie imion, stanowisk i służbowych kontaktów pracowników to rzecz zupełnie normalna. To nie ciekawostka, to standard. Obywatel ma prawo wiedzieć, z kim rozmawia, do kogo może zwrócić się w swojej sprawie i kto odpowiada za konkretne decyzje.

Jawność kontaktów ułatwia życie wszystkim. Mieszkańcy nie błądzą po korytarzach, nie piszą „na ogólny adres”, z którego odpowiedź przychodzi po miesiącu, a urzędnicy mogą szybciej i sprawniej załatwiać sprawy. To prosta forma zaufania – urząd mówi: „jesteśmy tu dla was, oto nasi ludzie”.

Tymczasem w Szczecinie jawność najwyraźniej traktuje się jak zagrożenie. Bo jeśli obywatel zna numer telefonu do urzędnika, to przecież może… zadzwonić. A wtedy trzeba by odebrać.

Przejrzystość to podstawa demokracji

Kontakt z urzędnikiem nie jest przywilejem – to element funkcjonowania państwa obywatelskiego. Gdy administracja odcina się od ludzi, tłumacząc, że e-mail to „narzędzie pracy wewnętrznej”, a nie środek komunikacji, zaczyna przypominać twierdzę zamiast instytucji publicznej.

W dobie cyfrowych urzędów, zdalnych formularzy i przejrzystości danych, taka argumentacja brzmi jak relikt z czasów, gdy urzędnik pisał gęsim piórem i uważał, że obywatel ma znać swoje miejsce.

Nie chodzi o to, by każdy miał numer do marszałka w telefonie. Chodzi o elementarny szacunek do tych, którzy finansują działalność urzędu – czyli mieszkańców. A skoro większość samorządów w Polsce potrafi udostępniać kontakty bez lęku przed spamem i cyberatakami, może czas, by Zachodniopomorski urząd również wyszedł z cienia anonimowości?

Cała sytuacja przypomina raczej parodię przejrzystości niż poważne podejście do prawa. Bo skoro kontakt z urzędnikiem to już „nie sprawa publiczna”, to co będzie następne? Może wnioski o informację publiczną też staną się niepubliczne?

Jedno jest pewne: urzędowa kreatywność w redefiniowaniu jawności nie zna granic. Ale nawet najdłuższe wyroki sądów i najbardziej skomplikowane uzasadnienia nie zmienią faktu, że obywatel ma prawo wiedzieć, kto w jego imieniu pracuje – i jak się z nim skontaktować. Urząd bez kontaktu z ludźmi to już nie urząd.

Powiązane artykuły

krzyże zostają w szkołach. barbara nowacka rozwiewa wątpliwości: „nie planujemy zmian”
Polityka

Krzyże zostają w szkołach. Barbara Nowacka rozwiewa wątpliwości: „Nie planujemy zmian”

Czy krzyże znikną z polskich szkół? To pytanie od miesięcy powraca w...

bon senioralny wchodzi do gry. miliony złotych także dla gmin w zachodniopomorskiem
Polityka

Bon senioralny wchodzi do gry. Miliony złotych także dla gmin w Zachodniopomorskiem

Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę wprowadzającą bon senioralny, dzięki któremu gminy –...

wojsko usa
Polityka

Wielka baza wojsk USA może powstać na Pomorzu Zachodnim? Szczecin wśród najpoważniejszych kandydatów

Szczecin znalazł się w gronie najpoważniejszych kandydatów do lokalizacji stałej bazy wojsk...

paweł malinowski
Polityka

Zagrodzka ogłosiła! Paweł Malinowski podał się do dymisji!

Wójt gminy Dobra Magdalena Zagrodzka ogłosiła decyzję Pawła Malinowskiego – podał się...