Jeszcze kilka lat temu Szczecin rzadko pojawiał się w międzynarodowych planach edukacyjnych. Dziś coraz częściej wybierają go studenci i doktoranci z różnych kontynentów. Alice Keru z Kenii jest jedną z osób, które postawiły na stolicę Pomorza Zachodniego. W rozmowie z nami opowiedziała o życiu w mieście nad Odrą, akademickich możliwościach i o tym, dlaczego Szczecin staje się prawdziwie międzynarodowym środowiskiem naukowym.
Jak długo mieszkasz w Szczecinie?
Przyjechałam w marcu 2025 roku, więc właśnie mija rok. Ten czas minął naprawdę szybko – na początku wszystko było nowe, dziś czuję się tu już swobodnie.
Dlaczego wybrałaś właśnie Szczecin i Szkołę Doktorską Uniwersytetu Szczecińskiego?
Zależało mi na miejscu, które oferuje solidne zaplecze badawcze i realne możliwości rozwoju. Szczecin pozytywnie mnie zaskoczył – zarówno pod względem jakości badań, jak i dostępnych form wsparcia czy finansowania.
Duże znaczenie miało też to, że to miasto jest bardziej przystępne kosztowo niż wiele ośrodków w Europie Zachodniej. Dzięki temu mogę skupić się na pracy naukowej, a nie wyłącznie na utrzymaniu się. No i sam Szczecin – jest dynamiczny, ale nie przytłaczający.
Jak wygląda codzienne życie osoby spoza Europy w Szczecinie? Trudno było się odnaleźć?
Szczerze mówiąc – jest łatwiej, niż się spodziewałam. Wiele podstawowych spraw można załatwić po angielsku, co na początku bardzo pomaga. Mieszkanie też nie było problemem – dostępne są akademiki, ale bez większych trudności można znaleźć też coś prywatnie.
Uniwersytet zapewnia wsparcie dla studentów międzynarodowych, a kursy języka polskiego bardzo ułatwiają integrację. Oczywiście początki zawsze są wyzwaniem, ale system administracyjny jest dość przejrzysty i z czasem wszystko staje się intuicyjne.
A praca? Czy bez znajomości języka polskiego można tu znaleźć zatrudnienie?
Znajomość polskiego zdecydowanie pomaga i otwiera więcej drzwi. Ale nawet bez niego są możliwości – zwłaszcza w firmach międzynarodowych czy w środowisku akademickim i badawczym. Myślę jednak, że warto uczyć się języka, choćby podstaw, bo to bardzo ułatwia codzienne życie.
Jak postrzegasz Pomorze Zachodnie jako miejsce do życia?
Bardzo podoba mi się równowaga między miastem a naturą. Z jednej strony rozwijające się środowisko akademickie i zawodowe, z drugiej – bliskość morza, jezior, parków. To daje przestrzeń do odpoczynku i złapania balansu.
Region się rozwija, widać nacisk na innowacje i edukację. Jeśli ktoś myśli o karierze w nauce, edukacji czy branży technologicznej, to naprawdę dobre miejsce. Widzę tu potencjał na dłuższą przyszłość.
Czy poleciłabyś Szczecin młodym naukowcom z Afryki i innych części świata?
Tak, szczególnie tym, którzy szukają wspierającego środowiska i rozsądnych kosztów życia. Uniwersytet oferuje dobre programy i realne możliwości prowadzenia badań. Miasto jest coraz bardziej międzynarodowe – spotykam tu ludzi z różnych krajów, co tworzy ciekawą, otwartą społeczność.
Trzeba jednak pamiętać o języku – podstawy polskiego naprawdę pomagają. Ale jeśli ktoś jest gotowy na nowe doświadczenie, Szczecin może być bardzo dobrym wyborem.
Planujesz zostać w Polsce na dłużej?
Wciąż rozważam różne scenariusze, ale widzę tu dla siebie przestrzeń. Szczecin rozwija się zarówno akademicko, jak i zawodowo. Jeśli pojawią się ciekawe możliwości, nie wykluczam, że zostanę tu na dłużej.












