Kontrola Państwowej Inspekcji Pracy zakończona. Wnioski – jednoznaczne. Mobbingu w Urzędzie Gminy Dobra nie stwierdzono. Tak wynika z oficjalnego stanowiska wójt Magdaleny Zagrodzkiej, która po tygodniach narastającego napięcia opublikowała obszerne oświadczenie. Jednocześnie radny Łukasz Bojanowski oraz część opozycji podkreślają: brak stwierdzenia mobbingu nie oznacza, że problem niewłaściwych zachowań w urzędzie nie istniał.
Spór, który rozpoczął się od skargi byłej pracownicy, dziś przeradza się w konflikt o granice odpowiedzialności władzy, rolę radnych i sens publicznej kontroli.
W swoim oświadczeniu wójt Magdalena Zagrodzka wielokrotnie akcentuje autorytet i jednoznaczność ustaleń PIP. Jak podkreśla:
„W Urzędzie Gminy Dobra nie stwierdzono mobbingu, dyskryminacji ani jakiegokolwiek naruszenia praw pracowniczych.”
Co więcej – jak zaznacza – sama skarżąca podczas przesłuchania przez inspektora pracy nie potwierdziła zarzutów zawartych wcześniej w skardze:
„Oznacza to, że przekazywane opinii publicznej zarzuty nie miały oparcia ani w faktach, ani w dowodach.”
Wójt podkreśla również, że jedynym wskazywanym przez skarżącą zdarzeniem była:
„Prywatna, wyrwana z kontekstu wypowiedź Sekretarz Gminy, wypowiedziana po godzinach pracy, poza Urzędem i bez związku z obowiązkami służbowymi”.
W tej narracji sprawa ma charakter sztucznie rozdmuchanej afery, a odpowiedzialność za eskalację konfliktu spada na część radnych i media.
„Atmosfera skandalu” i zapowiedź sądu
Wójt Gminy Dobra nie ukrywa, że działania radnych odbiera jako polityczne i destabilizujące:
„Niektórzy z radnych zdecydowali się na publiczne rozpowszechnianie całości lub fragmentów skargi i budowanie wokół sprawy atmosfery skandalu.”
Zwraca też uwagę na moment ujawnienia sprawy – tuż przed kontrolą Regionalnej Izby Obrachunkowej:
„Wystąpienia te miały charakter polityczny i wprost uderzały w stabilne funkcjonowanie Urzędu Gminy.”
Oświadczenie kończy się ostrą deklaracją:
„Sprawa na pewno będzie miała swój finał w sądzie, gdzie będziemy domagać się przeprosin i zadośćuczynienia.”
Radny Bojanowski: „Mobbing to jedno, niewłaściwe zachowania – drugie”
Zupełnie inaczej sprawę widzi radny Łukasz Bojanowski, który w rozmowie z nami podkreśla, że kontrola PIP badała wyłącznie bardzo wąsko zdefiniowane pojęcie mobbingu.
– Zjawisko mobbingu jest niesamowicie trudno udowodnić. Musi być uporczywe, długotrwałe i skierowane wobec tej samej osoby.
Zdaniem radnego brak formalnego potwierdzenia mobbingu nie zamyka dyskusji o kulturze pracy w urzędzie:
– Negatywne, nieprzystające do piastowanego stanowiska zachowania miały miejsce i powielają się we wszystkich skargach, jakie do mnie wpłynęły.
Jednym z kluczowych argumentów Bojanowskiego jest fakt, że podczas prac komisji skarg „niewłaściwe zachowanie pani sekretarz potwierdziły dwie wiceprzewodniczące rady, które są w koalicji rządzącej”.
Jak podkreśla radny:
– Nie miały interesu politycznego, by popierać zarzuty opozycji, a mimo to – zgodnie z sumieniem – potwierdziły niegodne zachowania.
Ankieta, która nie uspokaja
Radny zwraca też uwagę na wewnętrzną ankietę dotyczącą atmosfery pracy, przeprowadzoną w urzędzie:
– Pracownicy średnio oceniają warunki pracy i współpracy – i to mimo tego, że ankieta była tylko pozornie anonimowa.
Według Bojanowskiego, gdyby badanie było przeprowadzone w pełni profesjonalnie:
– Wyniki mogłyby być jeszcze mniej satysfakcjonujące dla pani wójt i jej najbliższych współpracowników.
Przypomnijmy: skarga złożona do Rady Gminy Dobra zawierała bardzo mocne sformułowania. Autorka pisała m.in.: „Pani Anna Rybakiewicz paraliżuje pracę w urzędzie. Swoim zachowaniem wzbudza niepokój, strach i stres wśród pracowników” oraz że „pracowników wyzywa od gamoni, upokarza i publicznie poniża. Nie są to sytuacje jednostkowe.”
W skardze pojawia się też zarzut braku reakcji ze strony wójt:
„Pracownicy wielokrotnie zwracali się do Pani Wójt. (…) Pani Wójt w ogóle nie reaguje.”
Co naprawdę rozstrzygnęła kontrola PIP?
Kontrola PIP nie potwierdziła mobbingu w rozumieniu kodeksowym – to fakt. Ale jak podnoszą radni, nie była ona oceną jakości zarządzania, kultury osobistej czy relacji interpersonalnych. To właśnie tu przebiega dziś główna linia sporu.
Na końcu pozostaje pytanie fundamentalne: czy nagłaśnianie skargi było obowiązkiem radnych – czy nadużyciem?
Jak mówi Łukasz Bojanowski:
– Rolą radnego jest interweniowanie, informowanie i badanie sytuacji, z jakimi zwracają się obywatele.
I dodaje gorzko:
– Teraz narracja jest taka, że niewygodnych radnych będzie się podawać do sądu?
Jedno jest pewne. Sprawa, która miała zostać zamknięta protokołem PIP, weszła w nową fazę. Zamiast odpowiedzi – przyniosła pytania o standardy władzy, granice odpowiedzialności i to, czy brak mobbingu oznacza automatycznie brak problemu.
Ostateczny werdykt – tym razem nie inspektora, ale być może Sądu – dopiero przed nami.












