Przed laty to był wielki przebój, zwłaszcza na marynarskich imprezach. I miał swoje ścisłe konotacje ze Szczecinem.
Nawiązując do ubiegłotygodniowej historii związanej z pierwszym polskim girlsbandem, czyli szczecińskimi Filipinkami, pojawił się kolejny element łączący żeńskie zespoły wokalne ze stolicą Pomorza Zachodniego. Starsi pewnie pamiętają doskonale ten utwór, dla młodszych to coś czasowo zbliżonego do faraonów i piramid, ewentualnie Mieszka I oraz Bolesława Chrobrego. Otóż chodzi o popularne w PRL-u „Kapitańskie tango” wykonywane przez drugi sławny polski girlsband – „Alibabki”. A co to ma wspólnego ze Szczecinem? – zapyta ktoś dociekliwy. Otóż ma.
Według niektórych informacji pieśń ta powstała specjalnie z okazji 25 – lecia Polskiej Żeglugi Morskiej. Jednak według wspomnień jednej z członkiń grupy piosenka miała ubarwić telewizyjny show – turniej PŻM kontra Polskie Linie Oceaniczne realizowany przez TVP Szczecin na prośbę centrali z Warszawy. Realizowane wtedy takie popularne widowiska jak np. Telewizyjny Turniej Miast, gdzie dwie miejscowości rywalizowały ze sobą w różnych, czasami przedziwnych, konkurencjach a reszta kraju miała z nich niezłą „bekę”. Znakomicie obśmiał to Stanisław Bareja w swojej komedii „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz” – w filmowej wersji konkursu dochodzi do pojedynku pomiędzy ekipami lekarzy chirurgów z dwóch miast – Kutna i Gorzowa, którzy muszą w jak najkrótszym czasie przeprowadzić operację wycięcia wyrostka robaczkowego. W każdym razie „Kapitańskie tango” do słów Anny Brzozowskiej i muzyki Adam Skorupka miało ubarwić pojedynek polskich morskich gigantów.
W ogóle nie chciałyśmy tego śpiewać. Piosenka zupełnie nie w naszym stylu, bardziej na dansing niż na estradę. Przekonała nas informacja, że to tylko do jednorazowego wykonania w telewizyjnym programie. Poza tym postanowiłyśmy zrobić z niej pastisz, żeby nikt nie miał wątpliwości, że to taki żarcik – wspominała Krajewska.
Nie udało się. Program okazał się hitem, a do telewizji zaczęły napływać prośby od mieszkańców PRL-u, a nawet całych załóg różnych zakładów pracy o piosenkę Alibabek. No to TVP nakręciła teledysk, na którym dziewczęta w marynarskich czapkach śpiewają „Kapitańskie tango” w jakimś muzeum morskim. I już nie mogły się od tej piosenki odczepić. Błyskawicznie stała się ona wielkim przebojem, szczególnie na imprezach ludzi związanych z morzem.
Niektórzy do dziś pamiętają, że np. na każdym balu, zabawie, dancingu odbywającym się w szczecińskim Domu Marynarza nie mogło zabraknąć „Kapitańskiego tanga”. I to odtwarzanego lub granego czasami wielokrotnie, za specjalną opłatą, na żądanie tych gości, którym ubarwiali zabawę sporymi dawkami płynnego „elementu baśniowego” – jak mawiał Jan Himilsbach. Dziś piosenka ta należy do tzw. oldies but goldies polskich przebojów. I rzadko jest chyba prezentowana w radiowych rozgłośniach. Za to można posłuchać piosenek zawierających informacje, bez których nasze życie byłoby pozbawione sensu np. „w dzień nie szukaj gwiazd, one nocą są” czy „Już pod koniec dnia, widzę obraz Twój. W pustej szklance, pomarańcze. To dobytek mój” itp.