Filip Pieczonka przebrnął przez kwalifikacje i zagra w turnieju głównym Invest in Szczecin Open. Z rywalizacją pożegnali się natomiast dwaj zawodnicy, którzy otrzymali od organizatorów dzikie karty – Alan Ważny i Kacper Knitter. Szczególnie dużo emocji przyniósł wieczorny pojedynek Ważnego, który przez trzy sety walczył z rozstawionym z numerem trzecim Tomem Gentzschem.
Pieczonka wykorzystał swoją szansę
Najlepszą wiadomością dla polskich kibiców w poniedziałek był awans Filipa Pieczonki. 22-letni Polak, który do eliminacji dostał się dzięki dzikiej karcie, w decydującej rundzie pokonał Ukraińca Nikitę Mashtakova 6:3, 6:2.
Pieczonka dobrze rozpoczął spotkanie i szybko objął prowadzenie 4:1. Wtedy w jego grze pojawiło się trochę nerwowości, co pozwoliło rywalowi zmniejszyć stratę do jednego gema. Polak szybko jednak opanował sytuację, wygrał pierwszego seta 6:3, a w drugim nie pozwolił już Mashtakovowi wrócić do meczu.
Jednym z największych atutów Pieczonki był serwis – wygrał 75 procent punktów po pierwszym podaniu. Drugą partię zakończył wynikiem 6:2 i tym samym przypieczętował awans do głównej drabinki bez straty seta. Dzień wcześniej pokonał Hiszpana Carlosa Sancheza Jovera 7:5, 6:3.
Dla zajmującego 87. miejsce w światowym rankingu deblistów Pieczonki będzie to pierwszy występ w turnieju głównym szczecińskiego Challengera.
Kacper Knitter pożegnał się z turniejem
Na korcie pojawił się także reprezentant gospodarzy Kacper Knitter. 19-letni szczecinianin, który otrzymał od organizatorów dziką kartę, zmierzył się z Czechem Martinem Krumichem.
Knitter mógł liczyć na mocne wsparcie szczecińskiej publiczności, ale bardziej doświadczony Czech od początku kontrolował przebieg spotkania. Krumich był regularniejszy i nie pozwolił Polakowi na dłużej przejąć inicjatywy. Oba sety zakończyły się wynikiem 6:2 dla czeskiego tenisisty.
Dla młodego zawodnika występ na korcie centralnym był jednak czymś więcej niż kolejnym meczem.
– Jako dziecko przychodziłem tu co roku, oglądałem mecze i marzyłem, żeby kiedyś samemu wystąpić na tym korcie. Jestem ogromnie wdzięczny za tę szansę – mówił po spotkaniu Knitter.
Szczecinianin przyznał również, że starcie z Krumichem pokazało mu, nad jakimi elementami musi jeszcze pracować, aby rywalizować na poziomie zawodników regularnie występujących w Challengerach.

Ważny zmusił turniejową „trójkę” do trzech setów
Najwięcej emocji przyniósł wieczorny Mecz Dnia. Alan Ważny zmierzył się z rozstawionym z numerem trzecim Tomem Gentzschem. Niemiec w tym sezonie zdobył swój pierwszy tytuł rangi ATP Challenger w Hadze i był zdecydowanym faworytem poniedziałkowego spotkania.
19-letni Ważny od początku pokazał jednak, że nie zamierza jedynie bronić się przed wyżej notowanym przeciwnikiem. W piątym gemie pierwszego seta przełamał Gentzscha i objął prowadzenie. Niemiec zdołał odpowiedzieć, a przy stanie 5:4 dla Polaka wynik partii wciąż pozostawał otwarty. Końcówka należała jednak do faworyta, który wygrał trzy kolejne gemy i całego seta 7:5.
Ważny nie zrezygnował. W drugiej partii ponownie prowadził z Gentzschem wyrównaną walkę i doprowadził do tie-breaka. W nim Polak zagrał bardzo dobrze, zwyciężył 7:3 i doprowadził do decydującego seta.
Dwie pierwsze partie kosztowały jednak 19-latka dużo energii. W trzeciej Gentzsch zdecydowanie przejął inicjatywę i nie oddał Polakowi ani jednego gema. Niemiec wygrał 6:0, a całe spotkanie 7:5, 6:7(3), 6:0.
– Niska temperatura mogła mi sprzyjać bardziej niż przeciwnikowi. Piłki latały nieco wolniej, a rywal grał ode mnie zdecydowanie bardziej agresywnie. Dwa pierwsze sety uważam za naprawdę bardzo dobre w moim wykonaniu. W trzecim niestety nie utrzymałem koncentracji i nie byłem w stanie grać już na tak wysokim poziomie – powiedział po meczu Ważny.
Mimo porażki Polak przez dwa sety potrafił jak równy z równym rywalizować z jednym z najwyżej rozstawionych zawodników szczecińskiego turnieju.
We wtorek Pieczonka i Michalski
We wtorek polscy kibice będą mieli kolejne dwa powody, żeby pojawić się na trybunach. Rywalizacja rozpocznie się o godzinie 10:30, a Filip Pieczonka zmierzy się z Portugalczykiem Tiago Pereirą, który – podobnie jak Polak – awansował do turnieju głównego z kwalifikacji. Ich spotkanie będzie czwartym meczem na korcie numer 2.
Wieczorem zagra natomiast Daniel Michalski. W Meczu Dnia, który rozpocznie się nie wcześniej niż o godzinie 19:00, Polak zmierzy się z Niemcem Marvinem Möllerem.