To chwila, na którą czekali rodzice, lekarze i cały zespół medyczny. Po niespełna dwóch tygodniach troskliwej opieki w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym Nr 2 PUM w Szczecinie trzy dziewczynki, które przyszły na świat jako trojaczki, są już gotowe na swój pierwszy wielki krok – powrót do domu.
Hania, Marysia i Zosia opuściły szpital razem z rodzicami. Jak poinformowała placówka, dziewczynki są w bardzo dobrej kondycji, dlatego specjaliści z Kliniki Patologii Noworodka zdecydowali o zakończeniu hospitalizacji. Dla rodziny państwa Aleksandry i Mateusza to początek zupełnie nowego rozdziału – pierwszych wspólnych dni z trzema córkami pod jednym dachem.
Historia rozpoczęła się 23 lipca 2026 roku, kiedy w Klinice Położnictwa i Ginekologii przyszły na świat trzy małe dziewczynki. Narodziny trojaczków zawsze są wyjątkowym wydarzeniem, ale jednocześnie wymagają doskonałej organizacji i współpracy wielu specjalistów.
Potrójne szczęście w szczecińskim szpitalu. Na świat przyszły trzy dziewczynki
Podczas porodu nad bezpieczeństwem mamy i dzieci czuwał zespół złożony z lekarzy, położnych, pielęgniarek, anestezjologów oraz personelu wspierającego. Łącznie w przygotowania i opiekę zaangażowanych było blisko 20 osób. Każdy etap wymagał precyzji i szybkiego reagowania, ponieważ ciąże mnogie wiążą się ze zwiększonym ryzykiem i koniecznością stałego monitorowania stanu zarówno mamy, jak i noworodków.
Po narodzinach Hania, Marysia i Zosia trafiły pod opiekę zespołu Kliniki Patologii Noworodka, gdzie były obserwowane i objęte specjalistyczną opieką. Lekarze monitorowali ich stan zdrowia, dbając o to, aby dziewczynki mogły bezpiecznie rozpocząć życie poza szpitalem. Teraz nadszedł długo wyczekiwany moment – cała trójka może już wrócić do rodzinnego domu.
Szczeciński szpital przekazał rodzicom i dziewczynkom wyjątkowe życzenia.
– Przed nimi pierwsze wspólne dni we własnym domu, a przed rodzicami piękne, choć z pewnością pełne wyzwań chwile z trójką nowo narodzonych córek – podkreślono w komunikacie placówki.
Personel życzył Hani, Marysi i Zosi przede wszystkim zdrowia, a ich rodzicom wielu powodów do uśmiechu i niezapomnianych chwil w powiększonym gronie.