Home Kultura „Tak Brzmi Stettin” – wykładowcy szczecińskiej uczelni grali propagandową muzykę nazistów
Kultura

„Tak Brzmi Stettin” – wykładowcy szczecińskiej uczelni grali propagandową muzykę nazistów

324
muzyka - koncert w szczecinie

9 października 2025 r. w Bałtyckim Porcie Kultury – obiekcie należącym do miasta – odbyło się wydarzenie muzyczne pt. „Tak Brzmi Stettin”. Organizator, Fundacja Stradivarius, zapowiadał koncert jako okazję do „cofnięcia się do przedwojennego Stettina i wysłuchania muzyki, która kształtowała życie kulturalne miasta przed 1945 rokiem”.

Zapowiedzi nie uprzedzały jednak, że w programie znajdą się również utwory, które w czasach III Rzeszy pełniły rolę narzędzi propagandowych. Wśród nich wykonano m.in. piosenkę „Davon geht die Welt nicht unter” z hitlerowskiego filmu propagandowego „Die große Liebe” (1942), powstałego pod bezpośrednim nadzorem Ministerstwa Propagandy kierowanego przez Josepha Goebbelsa. Autorem muzyki był Michael Jary, to muzyk, który wiernie wspierał nazistowski reżim i cieszący się patronatem samego Hitlera. Zagrano również „Ich bin die fesche Lola”, popularną piosenkę z 1930 roku, która choć powstała przed przejęciem władzy przez Hitlera, stała się częścią repertuaru niemieckiej kultury masowej okresu nazizmu.

„Tamta klimatyczna rzeczywistość”? Zastrzeżenia natury historycznej

Organizatorzy w materiałach promocyjnych zachęcali do przeniesienia się do „klimatycznej rzeczywistości przedwojennego Stettina”. Sformułowanie to budzi jednak poważne zastrzeżenia. Dlaczego? Wspominany „klimat” wiązał się z funkcjonowaniem nazistowskiego systemu totalitarnego, odpowiedzialnego za zbrodnie przeciwko ludzkości, deportacje i masową przemoc. Przede wszystkim w Polsce! Przedwojenne Pomorze — jako część prowincji Pommern – było jednym z regionów, gdzie NSDAP miało duże poparcie. W Stettinie palono książki, niszczono kulturę, spalono miejscową synagogę. Wykonywanie utworów powiązanych z machiną propagandową III Rzeszy bez komentarza historycznego – czego zabrakło podczas koncertu -zostało uznane przez studentów Akademii Sztuki za niebezpieczne estetyzowanie totalitaryzmu. To właśnie studenci wyrazili swój sprzeciw.

– Jest nam wstyd – komentują.

„Jest nam wstyd” – głos studentów Akademii Sztuki

Kilkanaście godzin po wydarzeniu do naszej redakcji zgłosili się studenci Akademii Sztuki w Szczecinie. Byli oburzeni.

– To właśnie pracownicy naszej uczelni, w tym Kierownik Katedry Jazzu i Muzyki Rozrywkowej dr hab. Radosław Wośko, a także dr Tomasz Licak, mgr Bartosz Świątek oraz Michał Starkiewicz wykonywali utwory w ramach koncertu – komentują. – Rzecz dla nas niezrozumiała. Czy to niewiedza, rak świadomości, czy zwykły cynizm, trudno nam ocenić, ale to się przydarzyć nie powinno – komentują.

Studenci proszą o anonimowość w obawie przed konsekwencjami ze strony wykładowców, nie kryją rozczarowania.

– Jest nam wstyd – mówi jedna z naszych rozmówczyń. – Można wykonywać takie utwory, ale pod warunkiem, że jasno stawia się kontekst i edukację. Tutaj tego nie było. To wyglądało jak beztroskie granie bez refleksji. Wykładowcy wykazali się ignorancją.

Podkreślają, że od nauczycieli akademickich — osób kształcących przyszłych artystów — oczekują przede wszystkim świadomości odpowiedzialności historycznej oraz etycznej.

Pytania do Akademii Sztuki pozostają bez odpowiedzi

Półtora miesiąca temu przesłaliśmy do Akademii Sztuki w Szczecinie zestaw piętnastu szczegółowych pytań dotyczących udziału pracowników uczelni w koncercie. Dotyczyły one m.in.:

– czy uczelnia miała wiedzę o udziale wykładowców w wydarzeniu,
– czy uważa taki udział za zgodny z etyką zawodu pedagoga,
– w jakim charakterze występowali muzycy,
– czy władze uczelni zamierzają podjąć działania wyjaśniające,
– jak AS zamierza odpowiedzieć na głosy studentów,
– jakie są granice wolności artystycznej w kontekście repertuaru totalitarnych reżimów,
– oraz czy uczelnia zamierza publicznie odciąć się od estetyzacji okresu nazistowskiego.

Do dziś uczelnia nie udzieliła odpowiedzi na żadne pytanie.

Trzeba pytać o standardy

Milczenie instytucji publicznych w sprawie dotyczącej fundamentalnych kwestii – pamięci historycznej, etyki zawodowej, roli artysty i odpowiedzialności akademika – budzi duży niepokój. Studenci, którzy kontaktowali się z do redakcją, podkreślają, że wydarzenie odbyło się w obiekcie miejskim i powinno podlegać szczególnej kontroli pod kątem wrażliwości historycznej.

W ich opinii koncert „Tak Brzmi Stettin” nie tyle miał edukować, co stworzył wrażenie nostalgicznej opowieści o mieście, które w latach 1933–1945 było częścią nazistowskiego aparatu przemocy.

Wobec braku komentarza organizatorów oraz braku reakcji instytucji, pytanie pozostaje otwarte: czy w Szczecinie naprawdę rozumiemy, gdzie kończy się wolność artystyczna, a zaczyna odpowiedzialność za pamięć o ofiarach totalitaryzmu?

Powiązane artykuły

szczecin jazz 2026: kobiety przejmują scenę. międzynarodowe gwiazdy, młode talenty i globalny wymiar festiwalu
Kultura

Szczecin Jazz 2026: kobiety przejmują scenę. Międzynarodowe gwiazdy, młode talenty i globalny wymiar festiwalu

Szczecin ponownie stanie się jednym z najważniejszych punktów na jazzowej mapie Europy....

nowy jork, kowboje i broadway w jednym spektaklu. „crazy for you” wraca do szczecina
Kultura

Nowy Jork, kowboje i Broadway w jednym spektaklu. „Crazy for You” wraca do Szczecina

To jeden z tych tytułów, które nie tylko się ogląda, ale które...

emocje sięgnęły zenitu. znamy finalistki iii edycji 4you2
Kultura

Emocje sięgnęły zenitu. Znamy finalistki III edycji 4YOU2

Po tygodniach przesłuchań, nerwowych oczekiwań i setkach wykonanych utworów zapadły decyzje, które...

miasto rozdysponuje ponad 1,5 mln zł na nowe wydarzenia i projekty
Kultura

Ponad 1,5 mln zł na kulturę w Szczecinie

To dobra wiadomość dla twórców, animatorów kultury i organizacji pozarządowych. Prezydent Szczecina...